Kolejni pracownicy "Solino" głodują. Wojewoda mówi o szantażu
11. dobę trwa protest głodowy w Inowrocławskich Kopalniach Soli "Solino". Trzy osoby z pięciu protestujących trafiły do szpitala, ale w ich miejsce pojawili się kolejni - chętni do głodówki - pracownicy. Wojewoda kujawsko-pomorski zaprasza na rozmowy, ale uzależnia je od przerwania protestu głodowego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czego oczekują protestujący?
- Jakie warunki stawia wojewoda Michał Sztybel?
- Dlaczego wojewoda odnosi się do kontekstu politycznego protestu?
- Który to już protest w tym zakładzie?
Głodówka trwa od 15 marca. Protestujący pracownicy są wspierani przez NSZZ "Solidarność". Domagają się stworzenia rządowego programu zagospodarowania nowych złóż soli na Kujawach, budowy warzelni soli oraz rozbudowy magazynów strategicznych rezerw paliwowych. Chcą spotkania z przedstawicielami rządu.
Trzy osoby - z pięciu protestujących - trafiły do tej pory do szpitala, ale w ich miejsce pojawili się kolejni chętni do głodówki pracownicy. Protest nabiera więc charakteru rotacyjnego. - Obecnie jest nas pięciu, ale następna grupa pracowników już się zorganizowała. Czekają na swoją kolej - mówi w rozmowie z tokfm.pl Jerzy Gawęda, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność".
"Apeluję, aby nie szantażować emocjonalnie i moralnie"
Tymczasem wojewoda kujawsko-pomorski wystosował do protestujących list, w którym zaprasza ich na rozmowy. - Protest nie dotyczy ani płac, ani miejsca pracy. Nikt nie planuje żadnego ograniczenia działalności IKS Solino według wiedzy, którą posiadam - zapewnia Michał Sztybel. - Mimo tego, że - w mojej ocenie - protest ma duży kontekst polityczny, związany chociażby z liderem protestu, który był jeszcze niedawno radnym Prawa i Sprawiedliwości, to wystąpiłem z propozycją, że jeżeli protest głodowy zostanie przerwany, to zwołam Wojewódzką Radę Dialogu Społecznego - dodaje.
- Apeluję, aby nie szantażować emocjonalnie i moralnie. Dzisiaj inne osoby realnie protestują, niż te, które zaczęły, a w przestrzeń publiczną idzie informacja, że jest zagrożenie życia dla tych osób. Takich emocjonalnych szantaży nie powinno się stosować, tym bardziej w ważnych sprawach. Nie są one związane z jedną tylko decyzją, a z wielowątkową dyskusją i analizą, czy w ogóle te postulaty mają realne szanse spełnienia i czy są korzystne dla państwa polskiego - tłumaczy Sztybel.
Czekają na premiera
Pracownicy odpowiadają wojewodzie, że nie zamierzają rezygnować z protestu. - Jeżeli chcę iść do kabaretu, to sam wybieram, do jakiego i płacę za bilet - komentuje ostro Gawęda. - To, co pan wojewoda powiedział, jest niepoważne i nie obraża nas, ale obraża przede wszystkim społeczeństwo. Dialog już był. To strona rządowa odpowiada za ten bałagan. W latach 2014-2018 podjęto szereg decyzji, które doprowadzają nas na skraj upadku - tłumaczy.
Protestujący czekają teraz na reakcję rządu. "Solino" należy do Grupy Orlen, która zapewnia, że mimo protestu, zakład pracuje normalnie. To czwarty w ciągu 20 lat protest głodowy w zakładzie. Podobne akcje miały miejsce w 2002, 2011 i 2016 roku. Najdłuższa głodówka trwała 94 dni.
Źródło: TOK FM