Najgorzej mają koty. Jest raport o bezdomności zwierząt w Polsce
Samorządy nie radzą sobie z bezdomnymi psami i kotami - wynika z raportu “Bezdomność zwierząt w Polsce”. Stowarzyszenie Stukot i Stowarzyszenie Troskliwe Oko przeanalizowały dane z niemal 2,5 tysiąca gmin. - W niektórych są rażące zaniechania, wynikające z braku precyzyjnych przepisów - alarmują autorki raportu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak gminy dzielą pieniądze przeznaczane dla bezdomnych zwierząt?
- Które zwierzęta są najbardziej zaniedbywane?
- Co może poprawić ich sytuację?
Raport "Bezdomność zwierząt w Polsce" powstawał przez dwa lata. Autorki zwróciły się do niemal 2,5 tysiąca gmin z pytaniami dotyczącymi programów działań na rzecz bezdomnych zwierząt. Dodatkowo, samorządy mogły też wypowiedzieć się, co jest im potrzebne, na przykład w kwestii zmian przepisów prawa.
- Wniosek główny jest taki, że jest rażąca dysproporcja pomiędzy środkami wydawanymi przez gminy na opiekę nad zwierzętami bezdomnymi, czyli odławianie i umieszczanie w schronisku - przede wszystkim psów - a wydatkami na pozostałe zadania objęte programami. To opieka nad kotami, całodobowa opiekę w przypadku zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt, działania edukacyjne czy profilaktyczne takie jak program kastracji czy elektronicznego znakowania - wymienia współautorka raportu Katarzyna Kuling z bydgoskiego Stowarzyszenia Stukot. - Prawie 90 proc. środków gminy wydają na leczenie skutków bezdomności, a tylko 10 proc. na zapobieganie, czyli na przyczynę tej bezdomności - dodaje.
Wyniki raportu pokrywają się z danymi uzyskanymi przez Najwyższą Izbę Kontroli, która przygotowała podobne zestawienie w 2024 roku, choć na dużo mniejszej próbie badawczej (14 gmin plus kilkaset objętych kwestionariuszem).
Społecznicy wyręczają samorządy?
Autorki raportu wskazują, że głównym problemem jest brak precyzyjnych przepisów w ustawie, dający pole do dowolnej interpretacji. - W ustawie jest jeden krótki zapis, mówiący o tym, że program obejmuje opiekę nad kotami wolno żyjącymi - w tym dokarmianie - i koniec. Ta opieka nie jest w ogóle sprecyzowana, więc tak naprawdę z przepisów nie wynika, jakie gmina ma obowiązki i że one powinny być realizowane całorocznie, a nie do skończenia jakiegoś tam niewielkiego budżetu - tłumaczy Kuling.
Szczególne zaniedbania są w obszarze opieki nad kotami wolno żyjącymi. - Ta opieka jest sprawowana naprawdę na granicy zaniechania przez część gmin. Nie mówię oczywiście, że przez wszystkie, ponieważ część gmin ma dość dobre programy i stara się, by tym zwierzętom żyło się w miarę możliwości dobrze, ale są rażące braki - nie ukrywa Kuling. - Spora część samorządów wydaje naprawdę niewielkie środki typu 100, 200 czy 500 złotych na zakup dosłownie worka czy kilku worków suchej karmy w okresie zimowym. I to jest koniec opieki nad tymi zwierzętami - ubolewa nasza rozmówczyni.
Do tego wolontariusze i stowarzyszenia powinni pełnić rolę wspierającą, a często to właśnie na ich barkach spoczywa cały ciężar opieki nad bezdomnymi kotami. - Robią to właściwie za darmo. Sami płacą za paliwo, dokładają do leczenia czy drobnych zabiegów, szczepień, o transporcie i poświęconym prywatnym czasie w ogóle już nie wspominając - tłumaczy.
Ile Bydgoszcz wydaje na opiekę?
Bydgoszcz wydała w 2025 roku na realizację programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności niemal 3,1 miliona złotych:
- 30 000 zł na dokarmianie wolno żyjących kotów,
- 75 000 zł na kastrację i odrobaczanie wolno żyjących kotów,
- 5 000 zł na znakowanie psów i kotów posiadających właściciela,
- 2 971 194 zł na działalność Schroniska dla Zwierząt w Bydgoszczy,
- 15 000 zł na całodobową opiekę weterynaryjną w przypadkach zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt.
Dla porównania Stowarzyszenie Stukot, zajmujące się bezdomnymi kotami, wydało 300 tysięcy złotych.
Potrzebny centralny rejestr kotów i psów
Autorzy raportu wskazują na konieczność wprowadzenia ogólnokrajowego obowiązku elektronicznego znakowania psów i kotów. Na razie mogą to robić jedynie pojedyncze gminy we własnych uchwałach, ale nie jest to norma w całym kraju. Obowiązkowa identyfikacja elektroniczna dotyczy jedynie zwierząt, które mają paszport i przemieszczają się między krajami Unii Europejskiej - w takim przypadku mikrochip jest wymagany przez przepisy unijne.
Wprowadzenie centralnego rejestru pozwoliłoby nie tylko zliczyć zwierzęta, ale też ułatwić ich oddawanie właścicielom. - Pomogłoby to gminom nie wydawać tyle pieniędzy na odławianie w kółko tych samych zwierząt i umieszczanie w schronisku. Po pochwyceniu psa, który gdzieś tam się błąka, bo uciekł, od razu trafiłby do właściciela. Nie będzie kosztu transportu do schroniska, a czasami to są znaczne odległości, bo w niektórych rejonach kraju po prostu brakuje schronisk dla zwierząt - tłumaczy Kuling. - Jeżeli my nie zewidencjonujemy porządnie psów i kotów, to nie będziemy wiedzieli, jaki plan przygotować i jak z tą bezdomnością się uporać. To jest podstawa - podkreśla nasza rozmówczyni.
Globalne badanie The State of Pet Homelessness Project szacuje, że w Polsce jest około 950 tysięcy bezdomnych psów i kotów, co stanowi około 8 proc. wszystkich zwierząt domowych w kraju. Z tej liczby około 125 tysięcy przebywa w schroniskach, a reszta żyje bez opieki na ulicach lub w innych warunkach.
źródło: TOK FM