"Spada liczba śmieciuchów". Zaskakujące dane od straży miejskiej
W Straży Miejskiej w Bydgoszczy od kilku lat działa sześcioosobowy ekopatrol, który sprawdza, czym mieszkańcy palą w piecach kaflowych i kotłach. Najczęściej kontrole odbywają na wniosek bydgoszczan, którzy proszą o interwencję, bo z komina domu sąsiada unosi się podejrzany, czarny i gryzący w nos dym.
Maleje liczba zgłoszeń od mieszkańców
Jak słyszymy od strażników miejskich, w Bydgoszczy sytuacja z roku na rok się poprawia. Zgłoszeń o podejrzeniu palenia śmieciami jest mniej. Mniej jest także wykroczeń. Jeszcze pięć lat temu zgłoszeń było 2200 rocznie, w tym roku - do końca października - 800. Choć do końca roku zostało jeszcze półtora miesiąca, to nasi rozmówcy przewidują, że liczba nie przekroczy tysiąca.
W ubiegłym roku ekopatrole przeprowadziły blisko 1300 kontroli, ujawniając ponad 250 przypadków spalania odpadów. W 2022 roku takich kontroli było 1572 - o 200 mniej niż w 2021 roku i 644 mniej niż w 2020 roku. Odsetek łamiących prawo spadł już znacznie poniżej 20 procent.
Na sukces złożyło się kilka rzeczy. - Na pewno jest to wynik działań naszego ekopatrolu. Przez te wszystkie lata przeprowadziliśmy kilkanaście tysięcy kontroli, w różnych miejscach i na różnych posesjach, więc mieszkańcy mają świadomość, że w każdej chwili możemy przyjechać i sprawdzić - ocenia rzecznik Straży Miejskiej w Bydgoszczy Arkadiusz Bereszyński. - Po drugie w ostatnich pięciu latach na pewno spadła liczba tzw. kopciuchów i z każdym rokiem ich ubywa - dodaje.
Walczyli o życie bez smrodu. 'Na osiedlu byliśmy trochę hejtowani'
Widzisz podejrzany dym - dzwoń!
Strażnicy zachęcają mieszkańców do zgłaszania swoich podejrzeń. Ekopatrole działają przez siedem dni w tygodniu między godziną 6 a 22. - Nie mówimy oczywiście o zgłoszeniach, że na ulicy takiej i takiej widzimy dym. Trzeba wskazać konkretną posesję, z numerem domu - przypomina Bereszyński. - Można zadzwonić na nasz numer alarmowy 986 bądź też skierować zgłoszenie przez aplikację 'Dbamy o Bydgoszcz'. Dyżurny kieruje na miejsce patrol, który sprawdza palenisko i rozstrzyga, czy doszło do złamania prawa, czy nie - dodaje nasz rozmówca.
Mieszkańcy mają obowiązek wpuścić strażników na posesję i umożliwić im kontrolę paleniska - jeśli tego nie zrobią, na miejsce wzywana jest policja. W kotłach najczęściej lądują stare, porąbane meble, futryny i stolarka okienna oraz klepki podłogowe. Zdarzały się jednak także plastikowe opakowania, zabawki, odzież, podkłady kolejowe czy kolorowy papier zawierający farby drukarskie.
Za palenie śmieciami grozi pouczenie, mandat karny od 20 do 500 złotych lub sprawa w sądzie.