,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

W Bydgoszczy popłoch i protesty. "Pamiętam, jak tu wszystko w szafkach drżało"

3 min. czytania
11.12.2024 14:41
- Nie chcemy tutaj takiej patodeweloperki - grzmią mieszkańcy ulicy Sandomierskiej na bydgoskich Kapuściskach, którzy protestują przeciwko planom budowy 5-piętrowego bloku. Inwestycja budzi ogromne kontrowersje, bo ma powstać na starym, parterowym budynku technicznym węzła ciepłowniczego.
|
|
fot. Agnieszka Wynarska TOK FM

Nowy blok ma powstać między ulicą Sandomierską 30 a 32, tuż obok bloków z wielkiej płyty, które stoją tu od 1978 roku. To dawny teren należący do Komunalnego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Jak wynika z projektu, inwestycja ma być nadbudówką starego, parterowego budynku technicznego węzła ciepłowniczego. Warunki zabudowy - wydane w 2021 roku - dopuszczają taką zmianę jego przeznaczenia.

"Pogorszy się nam jakość życia"

Mieszkańcy, którzy zebrali się na proteście, boją się, że w czasie budowy sąsiadujące mieszkania zostaną uszkodzone. - Pamiętamy jeszcze budowę bloków na ulicy Sandomierskiej 36, gdzie nam właściwie wszystko drżało w szafkach, a naczynia prawe wypadały - wspominała Alicja Wieluńska, która mieszka na Kapuściskach od 1995 roku. - Na klatkach schodowych są już pęknięcia. Boimy się, że po prostu dojdzie do zniszczenia i nikt nam tego nie zrekompensuje. Poza tym pogorszy się jakość życia, bo nowy blok przysłoni światło słoneczne, będzie też większy ruch na ulicy. Nie chcemy tutaj takiej patodeweloperki - dodaje.

Na spotkanie przyszło ponad 30 osób. - Tu mają być wbijane w ziemię pale. Jest obawa, bo nie mamy pewności, jakie oddziaływanie będą miały prace budowlane na konstrukcję bloku obok - uważa Grażyna Szabelska, radna Bydgoskiej Prawicy, do której mieszkańcy zwrócili się o pomoc i która pisała już w tej sprawie do prezydenta Bydgoszczy. - To moment, kiedy nie jest za późno, żeby się wsłuchać w głosy mieszkańców i ich obawy - podkreślała.

Protest na Sandomierskiej w Bydgoszczy
Protest na Sandomierskiej w Bydgoszczy
Agnieszka Wynarska, TOK FM

To nie jest patodeweloperka

Wątpliwości bydgoszczan próbował rozwiać przedstawiciel dewelopera RGM-Invest, który niespodziewanie pojawił się na proteście. Przekonywał, że inwestycja jest bezpieczna, kameralna i nie zakłóci spokoju sąsiadów. - Wręcz przeciwnie. To nie jest patodeweloperka, bo mówimy o kameralnej zabudowie. To nie będzie 120 mieszkań, tylko 25 - z wbudowanymi garażami, windami - argumentował Szymon Muszyński.

Słowa te wzbudziły dużo emocji. - Co pan opowiada za bzdury! To jest ściema - odpowiadał zdenerwowany mężczyzna w średnim wieku. - Jak można na takim starym budynku stawiać pięć pięter bloku? Nie widziałem, żeby ktokolwiek robił tu jakieś odwierty geologiczne - dodawał zdenerwowany.

- Budowa w żaden sposób nie będzie ingerowała w strukturę budynku sąsiedniego, będzie ona posadowiona poniżej fundamentów bloku na istniejącym fundamencie budynku węzła technicznego. Wiem, co mówię, bo jestem architektem - ripostował Muszyński.

To na szarym budynku widocznym na zdjęciu ma powstać nowy budynek
To na szarym budynku widocznym na zdjęciu ma powstać nowy budynek
Agnieszka Wynarska, TOK FM

Apelują do prezydenta o pomoc

Teren, na którym ma powstać blok, nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, dlatego jest możliwość wnioskowania o taką inwestycje. Procedura administracyjna wydania pozwolenia na budowę cały czas się toczy w Wydziale Administracji Budowlanej Urzędu Miasta Bydgoszczy. - Ponieważ wniosek nie był kompletny, dokumentacja została pobrana do poprawy, z datą do 31 grudnia - wyjaśnia rzeczniczka urzędu Marta Stachowiak. - Inwestor może jeszcze wnioskować o przedłużenie tego terminu albo zawiesić postępowanie - dodaje.

Mieszkańcy apelują do prezydenta Bydgoszczy o pomoc. - Może ktoś z urzędników przyjechałby na miejsce i zobaczył, jak to wygląda? Jak się żyje mieszkańcom? - pytała Wieluńska.

- W październiku wysłaliśmy pismo do prezydenta z naszymi argumentami, ale otrzymaliśmy odpowiedź która nas nie satysfakcjonuje. Może pan prezydent by zechciał jeszcze raz je przeanalizować? Nie chcemy być traktowani, jak te nasz bloki, które stoją i nie mają nic do gadania - dodała zdenerwowana.

Los inwestycji nie jest jeszcze przesądzony. - Jeśli ktoś ma inny pomysł, aby ruiny technicznego budynku wykorzystać inaczej, jesteśmy gotowi do rozmów, a nawet do sprzedaży - zapewniał Muszyński.