W Bydgoszczy popłoch i protesty. "Pamiętam, jak tu wszystko w szafkach drżało"
Nowy blok ma powstać między ulicą Sandomierską 30 a 32, tuż obok bloków z wielkiej płyty, które stoją tu od 1978 roku. To dawny teren należący do Komunalnego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Jak wynika z projektu, inwestycja ma być nadbudówką starego, parterowego budynku technicznego węzła ciepłowniczego. Warunki zabudowy - wydane w 2021 roku - dopuszczają taką zmianę jego przeznaczenia.
"Pogorszy się nam jakość życia"
Mieszkańcy, którzy zebrali się na proteście, boją się, że w czasie budowy sąsiadujące mieszkania zostaną uszkodzone. - Pamiętamy jeszcze budowę bloków na ulicy Sandomierskiej 36, gdzie nam właściwie wszystko drżało w szafkach, a naczynia prawe wypadały - wspominała Alicja Wieluńska, która mieszka na Kapuściskach od 1995 roku. - Na klatkach schodowych są już pęknięcia. Boimy się, że po prostu dojdzie do zniszczenia i nikt nam tego nie zrekompensuje. Poza tym pogorszy się jakość życia, bo nowy blok przysłoni światło słoneczne, będzie też większy ruch na ulicy. Nie chcemy tutaj takiej patodeweloperki - dodaje.
Na spotkanie przyszło ponad 30 osób. - Tu mają być wbijane w ziemię pale. Jest obawa, bo nie mamy pewności, jakie oddziaływanie będą miały prace budowlane na konstrukcję bloku obok - uważa Grażyna Szabelska, radna Bydgoskiej Prawicy, do której mieszkańcy zwrócili się o pomoc i która pisała już w tej sprawie do prezydenta Bydgoszczy. - To moment, kiedy nie jest za późno, żeby się wsłuchać w głosy mieszkańców i ich obawy - podkreślała.
To nie jest patodeweloperka
Wątpliwości bydgoszczan próbował rozwiać przedstawiciel dewelopera RGM-Invest, który niespodziewanie pojawił się na proteście. Przekonywał, że inwestycja jest bezpieczna, kameralna i nie zakłóci spokoju sąsiadów. - Wręcz przeciwnie. To nie jest patodeweloperka, bo mówimy o kameralnej zabudowie. To nie będzie 120 mieszkań, tylko 25 - z wbudowanymi garażami, windami - argumentował Szymon Muszyński.
Słowa te wzbudziły dużo emocji. - Co pan opowiada za bzdury! To jest ściema - odpowiadał zdenerwowany mężczyzna w średnim wieku. - Jak można na takim starym budynku stawiać pięć pięter bloku? Nie widziałem, żeby ktokolwiek robił tu jakieś odwierty geologiczne - dodawał zdenerwowany.
- Budowa w żaden sposób nie będzie ingerowała w strukturę budynku sąsiedniego, będzie ona posadowiona poniżej fundamentów bloku na istniejącym fundamencie budynku węzła technicznego. Wiem, co mówię, bo jestem architektem - ripostował Muszyński.
Apelują do prezydenta o pomoc
Teren, na którym ma powstać blok, nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, dlatego jest możliwość wnioskowania o taką inwestycje. Procedura administracyjna wydania pozwolenia na budowę cały czas się toczy w Wydziale Administracji Budowlanej Urzędu Miasta Bydgoszczy. - Ponieważ wniosek nie był kompletny, dokumentacja została pobrana do poprawy, z datą do 31 grudnia - wyjaśnia rzeczniczka urzędu Marta Stachowiak. - Inwestor może jeszcze wnioskować o przedłużenie tego terminu albo zawiesić postępowanie - dodaje.
Mieszkańcy apelują do prezydenta Bydgoszczy o pomoc. - Może ktoś z urzędników przyjechałby na miejsce i zobaczył, jak to wygląda? Jak się żyje mieszkańcom? - pytała Wieluńska.
- W październiku wysłaliśmy pismo do prezydenta z naszymi argumentami, ale otrzymaliśmy odpowiedź która nas nie satysfakcjonuje. Może pan prezydent by zechciał jeszcze raz je przeanalizować? Nie chcemy być traktowani, jak te nasz bloki, które stoją i nie mają nic do gadania - dodała zdenerwowana.
Los inwestycji nie jest jeszcze przesądzony. - Jeśli ktoś ma inny pomysł, aby ruiny technicznego budynku wykorzystać inaczej, jesteśmy gotowi do rozmów, a nawet do sprzedaży - zapewniał Muszyński.