,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Spółdzielnia w ogniu krytyki za drakońskie opłaty parkingowe. "Zrobili nas w konia"

3 min. czytania
05.03.2025 07:21
- To jest jakaś partyzantka i naruszenie naszych praw - mówią mieszkańcy osiedla Wyżyny w Bydgoszczy, którzy protestują przeciwko nowym zasadom parkowania na osiedlu. Spółdzielnia mieszkaniowa Budowlani wydzierżawiła wspólny teren prywatnej firmie, która chce pobierać drakońskie opłaty od mieszkańców.
|
|
fot. Agnieszka Wynarska TOK FM
  • Chodzi o teren wspólny spółdzielni mieszkaniowej Budowlani;
  • Najemcy lokali usługowych mają płacić 50 złotych miesięcznie za postój jedno auta, a mieszkańcy okolicznych bloków - 180 złotych, bez gwarancji miejsca parkingowego;
  • Mieszkańcy twierdzą, że zmiana została wprowadzona za ich plecami; są jej przeciwni;
  • Prezes spółdzielni dziwi się, że nikt o sprawie nie wiedział, bo - jak mówi nam - informacja była w papierowym biuletynie wydawanym od lat przez spółdzielnię.

 

O całej sprawie mieszkańcy Wyżyn dowiedzieli się, gdy zobaczyli pod swoimi blokami nowe parkomaty i wielkie tablice z opłatami. Nikt ze spółdzielni z nimi nie rozmawiał, nie było też oficjalnego spotkania. - To się stało za naszymi plecami - mówią rozgoryczeni mieszkańcy bloków przy ulicy Przyjaznej i Boya- Żeleńskiego, którzy spontanicznie spotkali się w weekend, by ustalić, co dalej.

180 złotych za miesiąc parkowania

Strefa płatnego parkowania - wytyczona przez prywatną firmę - ale na terenie wspólnym spółdzielni mieszkaniowej Budowlani - obejmuje teren przy targowisku, pod lokalami usługowymi oraz na parkingach między blokami. Najemcy lokali - m.in. piekarnia, cukiernia, bank czy sprzedawcy na targowisku - mają płacić 50 złotych miesięcznie za jedno auto, a mieszkańcy okolicznych bloków - 180 złotych, bez gwarancji miejsca parkingowego.

Opłaty obowiązują całą dobę, siedem dni w tygodniu. - Nie zostaliśmy o niczym poinformowani. Spółdzielnia naruszyła zasady współżycia społecznego - uważa Anna Dolinska, która skrzyknęła mieszkańców na spotkanie. - Opłaty są diametralnie zróżnicowane, co narusza nasze prawa jako członków spółdzielni. Będziemy pisać petycje do zarządu, bo nie zgadzamy się na takie traktowanie - dodaje.

Agnieszka Wynarska TOK FM
Agnieszka Wynarska TOK FM
Agnieszka Wynarska TOK FM

W osiedlowym proteście wzięło udział ponad 100 osób. - Spółdzielnia jest zobowiązana, żeby nas informować - uważa jeden z lokatorów. - O wszystkich innych bzdurach nas informuje, a to załatwia jak "kant-gigant" - dodaje oburzony.

- W centrum opłaty dla mieszkańców, w strefie płatnego, parkowania wynoszą 20-30 złotych a nie 180! - dodaje inny lokator. Wtóruje mu starszy mężczyzna z bloku obok. - Trzeba napisać petycję do prezesa, a jak nie, to pójść do niego i osobiście porozmawiać. Niech się nam wytłumaczy, kto dał mu prawo, bez wiedzy członków spółdzielni, wprowadzać taką rzecz? To jest robienie nas w konia - krzyczał wzburzony.

Kto podjął taką decyzję?

Prezes spółdzielni - w rozmowie z tokfm.pl - przyznaje, że decyzję podjął zarząd, bo taką potrzebę zgłaszali sami najemcy lokali usługowych, skarżący się na brak miejsc parkingowych dla swoich klientów. Dziwi się, że nikt o tym nie wiedział, bo przecież informacja była w papierowym biuletynie wydawanym od lat przez spółdzielnię. - Napisaliśmy o tym w naszym informatorze "Tu mieszkam", który wychodzi kwartalnie. Informacja o nowej organizacji ruchu w tym rejonie była w przedświątecznym numerze, na 14. i 15. stronie. Jestem zaskoczony, że jest tyle osób, a nikt tego nie przeczytał - dziwi się Jacek Kołodziej. - Nie było tam co prawda informacji o opłatach, bo jeszcze nie były wtedy ustalone - dodaje.

Przewrót we wspólnotach mieszkaniowych. 'Dzieją się tu rzeczy nieprzyjemne'

Nasz rozmówca przyznaje jednocześnie, że zróżnicowanie opłat to błąd, który będzie chciał naprawić. - Rzeczywiście przyznaję, że 180 złotych abonamentu oraz rozróżnienie na najemców lokali i mieszkańców jest niewłaściwe. Spotykam się z właścicielem firmy i będziemy rozważać kilka wariantów. Na pewno będziemy rozmawiać o tym, żeby znacząco obniżyć abonament. Ewentualnie, jak to się zdarza w innych spółdzielniach, pozostawić część miejsc parkingowych niepłatnych - wyjaśnia Kołodziej.

W najbliższych dniach prezes spółdzielni ma także spotkać się z mieszkańcami, by tym razem poinformować ich osobiście o wynikach rozmów. Do spółdzielni "Budowlani" należy 13 tysięcy członków, głównie z osiedla Wyżyny. Jeśli wyniki rozmów nie zadowolą mieszkańców, to zamierzają odwołać zarząd. Jest to możliwe na walnym zgromadzeniu odpowiedniej liczby członków spółdzielni. Mieszkańcy będą też pisać skargę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a w ostateczności są gotowi nawet na drogę sądową.