,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Zmniejszanie żołądka kilka razy dziennie. "Nasz rekordzista schudł 110 kilogramów"

3 min. czytania
16.03.2025 09:00
- Mieliśmy pacjenta, który ważył 300 kilogramów. To jest waga, która całkowicie uniemożliwia normalne funkcjonowanie - mówi tokfm.pl chirurg ze Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy. W lecznicy przeprowadzono już 1800 operacji bariatrycznych.
|
|
fot. Agnieszka Wynarska TOK FM

 

  • Szpital Uniwersytecki nr 2 w Bydgoszczy przeprowadza kilka operacji zmniejszenia żołądka dziennie;
  • 'Głównym kryterium przyjęcia jest BMI przekraczające 40' - mówi lekarz; jeden z pacjentów ważył 300 kilogramów;
  • Do operacji trzeba się przygotować, np. rzucić palenie;
  • Rekordzista schudł 110 kilogramów.

 

Polacy są jednym z najszybciej tyjących narodów w Europie. 60 proc. z nas ma nadwagę a 20 proc. - otyłość. Od 2021 roku działa w Polsce pilotażowy program KOS-BAR, dotyczący kompleksowej opieki specjalistycznej nad pacjentami leczonymi z powodu otyłości olbrzymiej.

Gdy BMI przekracza 40

W programie finansowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia bierze udział m.in. Szpital Uniwersytecki nr 2 w Bydgoszczy. Chirurdzy codziennie przeprowadzają kilka operacji zmniejszenia żołądka. - Głównym kryterium przyjęcia jest BMI przekraczające 40 - wyjaśnia chirurg ogólny i bariatryczny dr Tomasz Zwoliński. - Trudno określić, ile kilogramów musi mieć pacjent, ale taka nasza średnia w oddziale to około 120 kilogramów - dodaje.

Panią Justynę - z małej wsi pod Koronowem - do bydgoskiego szpitala skierował lekarz rodzinny. Ważyła 105 kilogramów i miała poważne problemy zdrowotne. Rozmawiamy z nią dobę po operacji zmniejszenia żołądka.

- Miałam nadwagę, zapalenie żołądka i przełyku. Co zjadłam, to zwracałam. Miałam do tego ciągłe boleści brzucha - wspomina. - Jak szłam, to mocno się męczyłam. To było trudne, dlatego lekarz mnie tu skierował. Do operacji szykowałam się prawie rok, bo musiałam przejść na dietę i zrobić różne badania - dodaje.

Agnieszka Wynarska TOK FM
Agnieszka Wynarska TOK FM
Agnieszka Wynarska TOK FM

Kompleksowa opieka specjalistów - chirurgów, dietetyków i psychologów - ma pomóc pani Justynie zrzucić zbędne kilogramy i przede wszystkim zmienić nawyki żywieniowe. - Jadłam dużo, ale nie w nocy - zastrzega. - Mam niepełnosprawnego syna, więc często też zdarzało mi się jeść nieregularnie. Cały dzień nic i na wieczór - co wpadło w ręce. Do tego piłam za dużo kawy - wspomina.

1800 operacji w cztery lata 

Pani Justyna jest jedną z 1800 pacjentów zoperowanych - w ciągu ostatnich czterech lat - w bydgoskim szpitalu. - Średnia wieku waha się od 35 do 45 lat, większość to kobiety. Natomiast mamy bardzo dużo pacjentów w przedziale wiekowym między 20 a 30 lat - mówi dr Zwoliński. - Mieliśmy pacjenta, który ważył 300 kilogramów. To jest waga, która całkowicie uniemożliwia normalne funkcjonowanie - podkreśla nasz rozmówca. Szpital ma specjalne łóżko samojezdne oraz stół operacyjny, które mogą udźwignąć maksymalnie 400 kilogramów.

13-latek i 156 kilogramów. Tak przegrywamy walkę z wielką wagą

Problem otyłości olbrzymiej jest w Polsce coraz większy. - Oprócz czynników genetycznych to nasz tryb życia bardzo często prowadzi do tego, że kilogramów przybywa. Jednocześnie z nimi bardzo często pojawiają się choroby współistniejące, jak nadciśnienie czy cukrzyca - tłumaczy nasz rozmówca. - Nadwaga i otyłość bardzo obniżają jakość życia, wykluczają z kontaktów towarzyskich, uprawiania sportu, przyczyniają się do depresji - ostrzega doktor.

'Chcę czuć się lepiej'

Leczenie bariatryczne jest długie i wymaga od pacjenta bardzo dużo samodyscypliny. - Samo przygotowanie do operacji trwa około pół roku, czasem dłużej. Trzeba na przykład rzucić palenie - zastrzega chirurg. - Po zabiegu chory przez rok powinien być w naszej obserwacji, jeśli oczywiście wyraża taką chęć, bo nie wszyscy pacjenci do nas wracają po operacji. Ale warto - nasz rekordzista schudł 110 kilogramów - cieszy się dr Zwoliński.

Pani Justyna po operacji czuje się dobrze i pełna optymizmu wraca do rodzinnej wsi. - Muszę jeść lejące rzeczy, jak kisiel, serki naturalne z dużą zawartością białka, potem przetarte zupki. Wszystko musi być lekkostrawne - trochę jak u niemowlaka - śmieje się. - Po sześciu tygodniach będę mogła zjeść gotowanego kurczaka. W domu wspiera mnie córka i mąż. Nie boję się tych zmian, bo chcę czuć się lepiej i w końcu zadbać o swoje zdrowie - podsumowuje ze łzami w oczach.

W województwie kujawsko-pomorskim pilotażowy program KOS - BAR realizuje też Wojewódzki Szpital zespolony w Toruniu oraz Regionalny Szpital Specjalistyczny w Grudziądzu.