,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Tak znikają księgarnie. "Niestety, osaczają nas lumpeksy i kebaby"

2 min. czytania
27.03.2025 14:33
- W przestrzeni określanej Bydgoskim Parkiem Kulturowym osaczają nas lumpeksy, kebaby i banki - żalą się właściciele księgarni i antykwariatów, apelujący do władz Bydgoszczy o obniżenie czynszu w miejskich lokalach. Coraz wyższe koszty prowadzenia działalności gospodarczej sprawiają, że księgarnie znikają z mapy miasta.
|
|
fot. Agnieszka Wynarska TOK FM
  • Problem znikających z przestrzeni miejskiej księgarni oraz antykwariatów jest ogólnopolski i bardzo widoczny także w Bydgoszczy;
  • Księgarze apelują o obniżenie czynszów;
  • "Trudno sobie wyobrazić sytuację, żeby w tak dużym ośrodku miejskim nie było żadnej księgarni, a niestety wszystko ku temu zmierza" - mówi Michał Jankowski z księgarni "Tak Czytam".

Jeszcze dekadę temu w centrum Bydgoszczy, na krótkim odcinku ulicy Gdańskiej - od placu Wolności do ulicy F. Focha - działało siedem księgarni. - Współistniały ze sobą, a nie rywalizowały. Dziś z tych siedmiu księgarni zachowały się zaledwie dwie - wylicza Michał Jankowski z księgarni "Tak Czytam" na ulicy Gdańskiej 9. - Do tego dochodziły księgarnie w obrębie Starego Rynku - dziś została jedna i jeden antykwariat. No i jeszcze księgarnie osiedlowe, których też zostało już bardzo mało - dodaje.

Apel o obniżenie czynszu

Michał Jankowski - w imieniu bydgoskich księgarzy i antykwariuszy - zaapelował podczas wystąpienia obywatelskiego na sesji Rady Miasta o obniżenie czynszu w lokalach należących do Administracji Domów Miejskich. - Bez wątpienia jest to największe obciążenie, które nam towarzyszy i często jest przyczyną zamykania prowadzonych działalności, a przecież nasza praca jest jak najbardziej z korzyścią dla całego miasta - podkreślał w swoim wystąpieniu.

- Bydgoszcz ma też piękną tradycję księgarską, w dodatku jest ważnym ośrodkiem uniwersyteckim. Trudno sobie wyobrazić sytuację, żeby w tak dużym ośrodku miejskim nie było żadnej księgarni, a niestety wszystko ku temu zmierza - przestrzegał Jankowski. - W przestrzeni określanej Bydgoskim Parkiem Kulturowym niestety osaczają nas teraz lumpeksy, kebaby i banki, a to chyba nie jest tendencja, do której zmierza miasto z tak ciekawą ofertą kulturalną? - pytał retorycznie.

'Życzymy udanych biznesów'

Władze Bydgoszczy problem znają. Zastępca prezydenta - powołując się na dane uzyskane w Administracji Domów Miejskich - stwierdził, że stawki dla właścicieli księgarń i antykwariatów już są niższe niż dla prowadzących inne biznesy. - Dla gastronomii, banków czy optyków mamy średnią stawkę 67,42 zł za metr kwadratowy, natomiast jeśli chodzi o obiekty związane z kulturą, jak księgarnie, antykwariaty, handel antykami, pracownie plastyczne, kompozytorskie czy galerie, to stawka jest o połowę niższa - wyliczał wiceprezydent Bydgoszczy Mirosław Kozłowicz.

Włodarz zapewnił jednocześnie, że będzie rozmawiał z szefem ADM, czy możliwe są dalsze obniżki. - Życzymy wszystkim dobrego, udanego biznesu, również w naszych lokalach użytkowych i na pewno będziemy na ten temat dyskutowali - zapewnił Kozłowicz. Właściciele księgarni apelują o pomoc już teraz, zanim będzie za późno. - O wiele łatwiej jest jeszcze dziś coś zrobić niż później odbudowywać ten rynek księgarski zupełnie od zera - podkreślał Jankowski.

W marcu na preferencyjne stawki czynszu dla niezależnych księgarni i antykwariatów zdecydowała się Warszawa, a wcześniej także Gorzów Wielkopolski.