Aktywista kontra Wojska Obrony Terytorialnej. "Było to dość brutalne zatrzymanie".
Co się wydarzyło?
Sprawa dotyczy historyka Bliskiego Wschodu Jakuba Sypiańskiego, który zaangażował się jako tłumacz (języka arabskiego) i aktywista w udzielanie pomocy w związku z kryzysem humanitarnym na pograniczu polsko-białoruskim.
W nocy z 25 na 26 listopada 2021 roku w Nowej Woli (w powiecie białostockim) żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej zajechali mu drogę i zmusili do zatrzymania auta. Następnie - jak wynika z relacji Sypiańskiego - zamaskowani żołnierze, wyposażeni w broń długą, mieli próbować wyciągnąć go siłą z pojazdu pod zarzutem przemytu obcokrajowców.
O co walczy aktywista Grupy Granica?
Aktywista domaga się od Skarbu Państwa zadośćuczynienia za to, co go spotkało. Sprawa toczy się w Sądzie Okręgowym w Toruniu. 16 maja miały być mowy końcowe oraz orzeczenie sądu, jednak tak się nie stało. Na ostatniej rozprawie Sypiańskiego nie było w sądzie, bo przebywa za granicą. Reprezentował go pełnomocnik współpracujący z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.
Adwokat przypominał, że chodzi o 25 tysięcy złotych odszkodowania od Skarbu Państwa. - Było to dość brutalne zatrzymanie. Dojechała straż graniczna, wojsko, więc ta cała sytuacja trwała około dwóch godzin. - Naszym zdaniem doszło do zatrzymania, które było bezprawne, bezzasadne i nieprawidłowe, co powinno uzasadniać przyznanie zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. To państwo ponosi odpowiedzialność za swoich funkcjonariuszy - ocenia adwokat w rozmowie z tokfm.pl. Przeciwko Sypiańskiemu nigdy nie wszczęto postępowania karnego.
Adwokaci WOT nie komentują
W Sądzie Okręgowym w Toruniu byli także pełnomocnicy reprezentujący Podlaską Brygadę Obrony Terytorialnej, Mazowiecką Brygadę Obrony Terytorialnej, a także Komendę Wojewódzką Policji we Wrocławiu. Nie zjawił się pełnomocnik Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej z siedzibą w Białymstoku. Nikt nie nie chciał rozmawiać z mediami.
16 maja strony miały wygłosić mowy końcowe, jednak pełnomocniczka WOT złożyła wniosek o wyłączenie jawności, do którego sąd się przychylił, wyznaczając jednocześnie nowy termin na 13 czerwca.
Mowy końcowe będą niejawne, ponieważ - jak argumentował sędzia Bartosz Sitkiewicz - mogą zawierać informacje dotyczące różnych działań operacyjnych na granicy, które są chronione tajemnicą.
W ciągu kolejnych 14 dni - od wygłoszenia mów końcowych - ma zapaść wyrok.