,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Kolejny szkodnik atakuje las wokół Bydgoszczy. Leśnicy: Musimy reagować

3 min. czytania
25.05.2025 10:00
Brudnica mniszka zagraża Puszczy Bydgoskiej. To kolejny owad - po barczatce sosnówce i chrabąszczu majowym - który na tyle daje się we znaki leśnikom, że znowu muszą przeprowadzać opryski z samolotów. - Brudnica może doprowadzić do obumarcia całych hektarów drzewostanu - słyszymy od leśników z Nadleśnictwa Bydgoszcz.
|
|
fot. Agnieszka Wynarska TOK FM

Brudnica mniszka to motyl nocny z rodziny mrocznicowatych, który w warunkach naturalnych występuje w umiarkowanej liczbie, nie powodując większych szkód. Problem zaczyna się, gdy populacja gwałtownie rośnie - a tak właśnie stało się w ostatnich latach w Puszczy Bydgoskiej. - Jesteśmy w stanie wyłuskać tzw. miejsca gradacyjne, gdzie gąsienic pojawia się dużo i tam musimy reagować - tłumaczy zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Bydgoszcz, Przemysław Jurek. - Brudnica mniszka żeruje na igłach sosny i może doprowadzić do obumarcia całych hektarów drzewostanu - dodaje.

"Liczymy tzw. lusterka na drzewie"

Skąd leśnicy wiedzą, że w koronach sosny pojawia się za dużo żarłocznych owadów? - Co roku są tzw. jesienne poszukiwania owadów. Brudnica niestety zimuje w postaci jajka, w spękaniach kory, dlatego ciężko ją znaleźć w jesiennych poszukiwaniach, ale już wiosną je obserwujemy, kiedy gąsienice zaczynają wędrówkę w korony drzew. Liczymy tzw. lusterka, czyli ile takich skupisk jest na drzewie - opowiada Jurek. - Ostatecznie później jeszcze ścinamy drzewa na płachtę a pracownicy liczą, ile gąsienic jest w koronie drzew. Potem decydujemy, czy potrzebne są radykalne kroki - dodaje nasz rozmówca.

W tym roku - z powodu dużego zagrożenia - leśnicy zdecydowali o przeprowadzeniu oprysków z samolotów w kilkunastu nadleśnictwach, na łącznej powierzchni kilkunastu tysięcy hektarów. - Obecnie oprysków nie robi się już takimi mocnymi, chemicznymi preparatami, tylko środkami biologicznymi lub bardzo selektywnymi, które wpływają na określony gatunek. Są one bezpieczne dla ludzi, ale i tak wprowadzamy czasowe zakazy wstępu do lasu. W wyznaczonych miejscach stoją żółte tablice informacyjne - przypomina leśnik.

Leśnikom pomaga technika

Brudnica mniszka to kolejny owad - po barczatce sosnówce i chrabąszczu majowym - który daje się we znaki kujawsko-pomorskim leśnikom. na tokfm.pl. Opryski ratownicze przeprowadzane są praktycznie od kwietnia.

- To przypomina trochę wojskową operację - śmieje się nasz rozmówca. - Mamy w Polsce dziewięć zespołów ochrony lasu, które zajmują się głównie ochroną przed szkodnikami. Opryski robimy z samolotów. Dziś - gdy mamy GPS - jest to bardzo ułatwione, bo pilot dostaje namiary, gdzie ma zrobić oblot. Dawniej teren wyznaczaliśmy sami, zatem trzeba było wspiąć się na drzewa, wywiesić flagi. To było ogromne przedsięwzięcie, w które zaangażowanych było bardzo dużo osób - wspomina nasz rozmówca. Leśnicy muszą starannie przygotować mapy terenów do oprysków, by nie trzeba było używać drogich preparatów tam, gdzie nie ma takiej konieczności.

Leśnicy mają na oku jeszcze jednego owada, który może zaszkodzić sosnom. - Chodzi o borecznika, który też może nam napsocić w Puszczy Bydgoskiej, która w większości jest lasem sosnowym. Liczymy jednak, że w tym roku to już będzie koniec naszej walki - podsumowuje Jurek.