Czarne chmury nad ważnym oddziałem szpitala we Włocławku. "Traktujemy to jako ostateczność"
- Robimy wszystko, żeby do tego zawieszenia nie doszło - zapewnia rzecznik szpitala we Włocławku;
- Szpital prowadzi rozmowy z lekarzami neurologami nie tylko z Włocławka, ale również z innych miast - w tym Torunia, Bydgoszczy, Łodzi i Płocka;
- Na oddziale neurologii włocławskiego szpitala są 32 łóżka, z czego sześć przewidzianych jest dla pacjentów z udarem mózgu;
- W Polsce rośnie liczba udarów mózgu. Jeszcze kilkanaście lat temu notowano około 60-70 tysięcy zachorowań rocznie, dziś choroba ta dotyka już około 90 tysięcy Polaków.
Pod koniec lipca Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Włocławku przesłał do Wojewody Kujawsko-Pomorskiego pismo informujące o możliwym zawieszeniu działalności Oddziału Neurologii z dniem 17 sierpnia 2025 roku. Lecznica musiała podjąć takie kroki, bo ma problemy z zapewnieniem pełnej obsady dyżurów. Kłopoty wynikają z braku lekarzy specjalistów, którzy przebywają na długich zwolnieniach lekarskich.
Szukają lekarzy, także zza wschodniej granicy
Jak tłumaczy w rozmowie z tokfm.pl inspektor ds. komunikacji społecznej szpitala Bartłomiej Kucharczyk, trwają intensywne poszukiwania neurologów, którzy mogliby w zastępstwie objąć dyżury w sierpniu i we wrześniu. - Robimy wszystko, żeby do tego zawieszenia nie doszło - zapewnia rzecznik. - Mamy jeszcze trochę czasu. Proszę mi wierzyć, że zaprzęgliśmy wszystkie siły i traktujemy to zadanie priorytetowo, a zawieszenie oddziału traktujemy jako ostateczność - zapewnia.
Szpital prowadzi rozmowy z lekarzami neurologami nie tylko z Włocławka, ale również z innych miast - w tym Torunia, Bydgoszczy, Łodzi i Płocka. - Oczywiście korzystamy też z pomocy agencji rekrutacyjnych, które specjalizuje się w pozyskiwaniu lekarzy, ściąganiu ich głównie zza naszej wschodniej granicy - nie ukrywa Kucharczyk. - Pozostajemy również w bieżącym kontakcie z konsultantem wojewódzkim w dziedzinie neurologii dla województwa kujawsko-pomorskiego - podkreśla.
Nasz rozmówca zaznacza, że na ten moment chodzi o zabezpieczenie kilku dyżurów w sierpniu i wrześniu. - W sierpniu mówimy o czterech dyżurach, więc większość mamy już zabezpieczoną. Niemniej, skoro harmonogram nie jest dopięty, to musieliśmy wysłać pismo do wojewody o możliwości zawieszenia działalności oddziału - tłumaczy.
Co dalej z włocławską neurologią?
Na oddziale neurologii włocławskiego szpitala są 32 łóżka, z czego sześć przewidzianych jest dla pacjentów z udarem mózgu. Ewentualne zawieszenie oddziału może zatem skomplikować sytuację w regionie i wydłużyć czas otrzymania pomocy. Najbliższe placówki oferujące pomoc specjalistów znajdują się w Lipnie i Toruniu, oddalonych od Włocławka o 30 i 60 km.
We włocławskim szpitalu pacjenci z udarem mózgu są leczeni metodą trombolizy, czyli farmakologicznego udrażniania naczyń, a jeśli potrzebna jest bardziej skomplikowana trombektomia - czyli mechaniczne udrożnienie naczynia poprzez usunięcie skrzepu - to przewożeni są do Centrum Interwencyjnego Leczenia Udarów Mózgu w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 w Bydgoszczy.
- Jesteśmy jedynym centrum udarowym w regionie leczącym 24 godziny na dobę udary mózgu trombektomią - przypomina dr Piotr Płeszka. - Pacjent powinien jak najszybciej znaleźć się pod opieką specjalistów, bo taka jest fizjologia mózgu - każda stracona minuta wręcz potęguje gorsze rokowanie po udarze mózgu i zmniejsza szanse na odzyskanie sprawności - podkreśla neurolog.
Liczy się każda minuta
Trombektomię, czyli mechaniczne udrożnienia naczynia poprzez usunięcie skrzepu, można wykonać maksymalnie do 6 godzin od wystąpienia objawów. Jeszcze krótsze okienko czasowe jest w trombolizie, bo wynosi 4,5 godziny. Zdaniem dr Płeszki na Kujawach i Pomorzu powinna być większa liczba oddziałów udarowych. - Na rubieżach województwa mamy puste plamy, a co za tym idzie dużo słabszy dostęp do fachowej pomocy - ubolewa.
W Polsce rośnie liczba udarów mózgu. Jeszcze kilkanaście lat temu notowano około 60-70 tysięcy zachorowań rocznie, dziś choroba ta dotyka już około 90 tysięcy Polaków, z czego jedna trzecia to osoby poniżej 65 roku życia. W ciągu miesiąca od udaru umiera około 20 procent pacjentów, w ciągu roku - do 40 procent. Aż jedna piąta chorych, którzy przeżywają ostrą fazę udaru, wymaga stałej opieki.