Niesamowity wyczyn polskiego kajakarza. "Można to porównać do wejścia na K2"
- Sebastian Szubski jest też wielokrotnym rekordzistą Księgi Guinnessa; pierwszy rekord pobił w 2019 roku;
- "Byłem dobrze przygotowany, bo nie nabawiłem się żadnej kontuzji, ale schudłem 10 kilogramów" - mówi kajakarz, odnosząc się do opływania Wielkiej Brytanii;
- Szubski płynął pod patronatem Bydgoszczy. 8 sierpnia w marinie nad Brdą powitały go władze miasta;
- Wyprawa miała ważny wymiar społeczny i patronat Fundacji "Nie widać po mnie", która wspiera osoby z chorobą afektywną dwubiegunową.
44-letni Sebastian Szubski swoją karierę rozpoczynał w bydgoskiej Astorii. W wieku 16 lat razem z rodziną wyprowadził się do Brazylii, którą reprezentował podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach w 2004 r. Później ukończył między innymi triathlon na dystansie Ironman.
Rekord Guinnessa za rekordem
Szubski jest też wielokrotnym rekordzistą Księgi Guinnessa. W 2019 roku przepłynął najdłuższy dystans kajakiem po wodach płaskich w 24h, w 2023 roku najszybciej przepłynął długość Tamizy w jednoosobowym kajaku, w 2024 roku powtórzył ten wyczyn, ale w dwuosobowym kajaku. W 2025 roku do listy dopisał czwarty rekord - opłynięcie kajakiem sportowym Wielkiej Brytanii.
- Poprzedni rekord wynosił 40 dni, a ja zrobiłem to w 36 dni, 6 godzin i 20 minut - cieszy się. - To był duży wysiłek fizyczny. Trzeba też zmagać się z warunkami pogodowymi. Nie są to tylko wiatry i fale, ale wokół Wielkiej Brytanii są również ogromne prądy morskie. Można to porównać do wejścia na K2 - dodaje z dumą.
Kajakarz mierzył się z ogromnym wysiłkiem fizycznym. - Byłem dobrze przygotowany, bo nie nabawiłem się żadnej kontuzji, ale schudłem 10 kilogramów, bo nie mogłem przyjmować tyle kalorii, co powinienem - opowiada. - Na szczęście apetyt już wrócił i teraz jem za trzech - dodaje z uśmiechem.
Dużym obciążeniem psychicznym była też walka z czasem. - Były cztery dni, kiedy nie mogłem płynąć, bo nie pozwalały na to warunki. Wyrobiona przewaga, którą miałem nad rywalem, czasami się cofała i trzeba było jakoś sobie z tym poradzić - tłumaczy.
'Nie widać, a płynę'
Szubski płynął pod patronatem Bydgoszczy. 8 sierpnia w marinie nad Brdą powitały go władze miasta. Prezydent Bydgoszczy wręczył kajakarzowi list gratulacyjny oraz symboliczny kadłub kajaka. - Gratuluję Sebastianowi, bo dokonał wspaniałego wyczynu, a także wszystkim tym, którzy wspierali go z brzegu - mówił Rafał Bruski.
- Ten świetny rekord, myślę, że jeszcze długo nie zostanie pobity. A znając determinację Sebastiana, nawet jeśli ktoś go pobije, to on wsiądzie na kajak i ustanowi kolejny - śmiał się
Wyprawa miała ważny wymiar społeczny i patronat Fundacji "Nie widać po mnie", która wspiera osoby z chorobą afektywną dwubiegunową. Szubski sam ma ją zdiagnozowaną od 15 lat. - Stworzyliśmy projekt, który nazywa się "Nie widać, a płynę". Chodzi o to, by zmotywować osoby, które już są chore albo niedawno usłyszały diagnozę. Wspieramy też często zapominane rodziny - wyjaśnia.
- Jeśli nie mamy wiedzy i wsparcia specjalistów, to jest naprawdę ciężko. Ja sam zmagam się z tą chorobą od 2009 roku - dodaje nasz rozmówca. Przez cały czas wyprawy prowadzona była zbiórka na rzecz fundacji.
Szubski na razie nie planuje bicia kolejnego rekordu. 15 sierpnia będzie można go spotkać na Wyspie Młyńskiej podczas na Ogólnopolskich Zawodów Pływackich "Woda Bydgoska".