Podpalenia w Bydgoszczy. Najpierw auta, potem śmietniki. Ważny apel do mieszkańców
W nocy z 7 na 8 sierpnia w Bydgoszczy, w ciągu kilku godzin doszło do serii pożarów samochodów. O godzinie 0:45 na ul. M. Konopnickiej ogień strawił nissana, a także uszkodził zaparkowaną obok toyotę oraz alfę romeo. Dwie godziny później na ul. Gdańskiej 99 w ogniu stanął peugeot, godzinę później na ul. Zaświat spłonęło bmw, a obok uszkodzono cupra. O 3:55 na ul. Powstańców Warszawy pożar objął mazdę i uszkodził skodę oraz opla. Łącznie ogień zniszczył lub uszkodził aż dziewięć pojazdów.
Dzięki nagraniom z monitoringu miejskiego, policji bardzo szybko udało się namierzyć podejrzanego. To 33-letni Adrian M. - Łączne straty, jakie powstały w wyniku jego działania, to ponad 200 tysięcy złotych - wylicza asp. Krzysztof Bratz z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
Decyzją sądu podejrzany, który przyznał się do winy, został aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do 10 lat więzienia, bo spalone mienie jest wysokiej wartości.
Osiem pożarów w trzy godziny
To jednak nie koniec serii pożarów w Bydgoszczy. Dwa dni później na straż pożarną zaczęli dzwonić mieszkańcy Górzyskowa i Błonia, którzy zauważyli pożary wiat śmietnikowych. W trzy godziny - od 1 do 4 w nocy - dyspozytorzy odnotowali osiem takich zdarzeń.
- Mówimy o pożarach wiat śmietnikowych, kontenerów na ubrania, kontenerów na odpady poremotnowe czy materiałów wielkogabarytowych zostawionych przy posesjach do wywiezienia - wymienia młodszy brygadier Karol Smarz, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Bydgoszczy. - Było to w rejonach ulicy Korczaka, Broniewskiego, Stawowej, Ikara i Gołębiej - dodaje nasz rozmówca. Nikt nie ucierpiał, lecz jeden incydent uszkodził konstrukcję garażu.
Wszystkie te zdarzenia - podobnie jak w przypadku pożarów samochodów - zostały zakwalifikowane jako podpalenia. - Nasi dowódcy nie mieli wątpliwości. We wszystkich przypadkach wskazali podpalenia jako na prawdopodobną przyczynę pożaru. Dalsze czynności podejmuje już policja - przypomina Smarz.
Funkcjonariusze nadal szukają sprawcy, a strażacy apelują do mieszkańców o czujność. - Taka seria pożarów nie zdarza się często - uważa Smarz. - Jeśli widzimy coś niepokojącego, dzwońmy na 112. Niestety często jest tak, że zakładamy, że ktoś już pewnie zadzwonił. Nie! Zawsze reagujmy, nawet jeśli miałby to być dziesiąty telefon dotyczący tego samego zgłoszenia - dodaje nasz rozmówca.