,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Zbadają "bombę ekologiczną" po "Zachemie". "73 miliony złotych to kpina!"

4 min. czytania
02.12.2025 10:57

W połowie przyszłego roku powstanie plan likwidacji zanieczyszczeń po byłych Zakładach Chemicznych "Zachem" w Bydgoszczy. Trwają badania, co konkretnie kryje się na jednym z najbardziej zdegradowanych obszarów w Polsce. - Pierwszy raz mamy do czynienia z obszarem badawczym o tak dużej skali i pierwszy raz zbadamy, co jest na składowiskach - zapowiadają urzędnicy.

Tereny po Zachemie
Tereny po Zachemie
fot. Polska Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na co dokładnie - w sprawie "Zachemu" - Bydgoszcz pozyskała 73 miliony złotych z KPO?
  • Kiedy ruszą odwierty i badania gleby?
  • Kiedy poznamy badania prowadzonych badań?
  • Co na temat tego planu sądzą mieszkańcy?

W wyniku wieloletniej działalności przemysłowej na terenie Zakładów Chemicznych "Zachem" w Bydgoszczy są ogromne ilości substancji niebezpiecznych - fenoli, metali ciężkich i różnego rodzaju dioksyn, które stanowią wielką, tykającą bombą ekologiczną. Nikt tak naprawdę do końca nie wie, co znajduje się w nieuszczelnionych stawach, glebie i wodach gruntowych, bo badania skażonych terenów były wycinkowe i nie dawały pełnego obrazu sytuacji. Zanieczyszczenia przenikają do gleby i wód podziemnych, zagrażając zdrowiu okolicznych mieszkańców.

Bydgoszcz pozyskała 73 miliony złotych z KPO na kompleksowe badania oraz opracowanie strategii działania - na dwóch podobszarach: "Zielona" oraz "SOE" - gdzie przede wszystkim składowane były odpady niebezpieczne. Od początku października trwają odwierty i badania gleby. - Pierwszy raz mamy do czynienia z obszarem badawczym o tak dużej skali, czyli 300 hektarów. Pierwszy raz będziemy badać to, co znajduje się na składowiskach i pierwszy raz powstaną projekty planów poprawy stanu środowiska, czyli konkretne rozwiązania - zapowiada Aleksandra Kowalska, dyrektorka Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Bydgoszczy.

Będą konkretne propozycje, jak usunąć chemikalia

Badania koordynują Miejskie Wodociągi i Kanalizacja w Bydgoszczy. - Służą rozpoznaniu stopnia zanieczyszczenia wód gruntowych, odpadów, osadów, a także powietrza - wymienia prezes MWiK Stanisław Drzewiecki. - Po raz pierwszy w sposób profesjonalny będą przeprowadzone badania, które pozwolą nam rozpoznać, jaki jest problem, jaka jest skala zanieczyszczeń, jakie to są zanieczyszczenia i jak je usunąć - tłumaczy.

Naukowcy zeskanowali teren i wyznaczyli miejsca do odwiertów. - Wszystkie analizy zanieczyszczeń są prowadzone w laboratoriach akredytowanych. Badamy z określoną precyzją i otrzymany wynik jest wiarygodny - zapewnia Paweł Licznar, koordynator zespołu ekspertów nadzorujących realizację projektu WTZ Zachem. - Wyniki, które uzyskamy wiosną, mają za zadanie odpowiedzieć praktycznie, jaki jest stan tego środowiska, jakie są zanieczyszczenia i ilości odpadów, z którymi trzeba coś zrobić - albo je całkowicie wyizolować, utylizować, albo w jakiś sposób przetworzyć - dodaje.

Plan powstanie do końca lipca przyszłego roku. - Mają powstać konkretne propozycje rozwiązań technicznych, żeby uporać się z tymi składowiskami, wyeliminować dopływ i oddziaływanie tych składowisk na sąsiednie tereny - wyjaśnia Kowalska.

Urzędnicy mają świadomość, że nie uda się w pełni przywrócić terenów do stanu sprzed II wojny światowej. - Ale jest duża szansa zdecydowanej poprawy stanu środowiska i na przykład przywrócenia tego terenu, jako nowych miejsc przemysłowych do rozwoju Bydgoszczy - mówi Licznar.

"73 miliony złotych to kpina!"

Na uporanie się ze skażeniem środowiska czekają mieszkańcy osiedla Łęgnowo Wieś, sąsiadującego z byłymi zakładami chemicznymi, a także dalszych dzielnic, jak Łęgnowo, Kapuściska czy Glinki. Renata Włazik od lat puka do wszystkich możliwych drzwi i walczy o badania stanu zdrowia mieszkańców. Póki co jest bardzo krytyczna wobec planów miasta. - Badanie dwóch ognisk skażenia z co najmniej 30 na dawnych terenach po Zachemie to jest dla mnie kpina - nie gryzie się język. - Bez kompleksowego zbadania tego obszaru nie ma mowy o tym, żebyśmy wiedzieli, na czym stoimy - uważa nasza rozmówczyni.

Renata Włazik
fot.

Agnieszka Wynarska, TOK FM

Zdaniem Włazik skażone tereny mają bardzo negatywny wpływ na zdrowie okolicznych mieszkańców. - Największa zachorowalność i umieralność na nowotwory w Polsce nie jest - tak jak się sądzi - na Śląsku, gdzie są kopalnie, lecz w województwie kujawsko-pomorskim. To są twarde dane z raportów onkologicznych. A w aktualnych badaniach nie znalazło się choćby pięciu milionów złotych na przebadanie społeczności lokalnej - dodaje oburzona.

Bydgoszcz nie ma pieniędzy na utylizację

Szacowany koszt remediacji terenów po "Zachemie" to nawet 2,5-3 miliarda złotych, których Bydgoszcz nigdy nie będzie miała w swoim budżecie. Ogromne wyzwanie finansowe i organizacyjne wymaga współpracy rządu i samorządu. - Bez pomocy państwa my dalej sobie nie poradzimy. Mamy przyznane dofinansowanie w kwocie ponad 73 milionów złotych, ale w kolejnym etapie potrzebne będą środki na wdrożenie tych planów - przypomina Kowalska.

- Trudno w tej chwili prognozować, jakie to będą konkretnie pieniądze. Natomiast myślę, że waga i skala tego przedsięwzięcia w Bydgoszczy jest znana ministerstwu [Klimatu i Środowiska - red.], które będzie przeznaczać sukcesywnie środki na wdrażanie tych planów - liczy urzędniczka.

Z podobnymi problemami zmagają się też inne samorządy, na terenie których działały zakłady chemiczne, jak Jaworzno, Tarnowskie Góry, Zgierz oraz Tomaszów Mazowiecki.

Źródło: TOK FM