Awantura o klub zapaśników w Chełmie. "Nie oszczędzajcie na mistrzach"
Władze Chełma zwrócą ponad 7 milionów złotych Ministerstwu Sportu. To pieniądze przyznane na rozwój chełmskiego klubu zapaśniczego, który działa od 60 lat i wykształcił wielu mistrzów Polski, Europy i świata. Miasto miało za nie wyremontować siedzibę zapaśników. Ale prezydent zmienił koncepcję.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego władze Chełma wycofują się z pomysłu remontu klubu zapaśników?
- Co miałoby powstać w to miejsce?
- Jakie są argumenty osób, które walczą o remont dla klubu?
MKS Cement Gryf Chełm to klub zapaśniczy, który istnieje w Chełmie od 60 lat. Wykształcił rzeszę znakomitych zawodników. Niektórzy - by tu trenować - przyjeżdżali na Lubelszczyznę z różnych części Polski. Zawodnicy klubu ośmiokrotnie reprezentowali nasz kraj na igrzyskach olimpijskich. W sumie na różnych igrzyskach, mistrzostwach świata i Europy zdobyli 56 medali.
W tym roku klub Cement Gryf Chełm świętuje 60-lecie. Jednym z elementów obchodów miało być rozpoczęcie modernizacji obiektu przy ul. Kąpieliskowej, w którym od lat ćwiczą zawodnicy. Ministerstwo Sportu przeznaczyło na to ponad 7 mln złotych - miasto miało dołożyć nieco ponad drugie tyle. Związany z PiS prezydent Chełma Jakub Banaszek i jego współpracownicy zmienili koncepcję. Zamiast remontu klubu miasto chce wybudować wielką halę sportową Arena Chełm - dla różnych dyscyplin i różnych klubów sportowych w mieście. Inwestycja - jak podał w mediach społecznościowych Banaszek - ma kosztować od 80 do 100 mln złotych. Na razie nie ma na to zabezpieczonych środków.
Dlaczego miasto zmienia zdanie?
"Projekt nie jest innowacyjny, a kosztowny" - napisał o remoncie klubu przy Kąpieliskowej prezydent Chełma. Przekonywał, że w ostatnim czasie spotkał się z przedstawicielami różnych dyscyplin sportowych, którzy apelowali o "umożliwienie stworzenia warunków do trenowania". Obecna hala - jak podał Banaszek - służy przede wszystkim siatkarzom. "Przychylając się do tych próśb, a mając jednocześnie z tyłu głowy toczące się prace nad nową miejską halą, postanowiliśmy pójść o krok dalej - stworzyć obiekt dla wszystkich" - wyjaśnił dalej włodarz miasta.
Decyzja nie dla wszystkich jest zrozumiała. Zmiany koncepcji dziwi się poseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Grabczuk, który pochodzi z Chełma i przez wiele lat był trenerem zapasów. - Dlaczego pan nie lubi chełmskiej młodzieży? Dlaczego pan ich chce karać? Dlaczego pan nie chce, by oni spełniali swoje marzenia, by reprezentowali to miasto, województwo, nasz kraj, na najważniejszych imprezach w kraju i na świecie, w tym na igrzyskach olimpijskich? Jeśli pan doprowadzi do tej decyzji, mieszkańcy Chełma okrzykną pana największym szkodnikiem tego miasta - mówił Grabczuk na konferencji prasowej.
Co z klubem zapaśników? Burzliwa dyskusja na sesji rady
Temat pojawił się też na sesji rady miasta w środę (25 lutego). Dyskusja dotyczyła zdjęcia z budżetu punktu o wsparciu dla Centrum Zapasów. Sala obrad wypełniła się po brzegi. Przyszli zawodnicy, medaliści, ale też uprawiające zapasy dzieci i młodzież, razem z rodzicami. Niektórzy mieli transparenty z hasłami np.: "Nie oszczędzajcie na mistrzach". Apelowali do chełmskich radnych, by nie oddawali pieniędzy na remont klubu. - Swoją przygodę z zapasami rozpocząłem 40 lat temu. Przez ten czas klub wygląda tak samo. Uważam, że ten remont mu się po prostu należy - przekonywał olimpijczyk z Atlanty Piotr Jabłoński.
Jak mówiła mama trzech młodych zawodników - Aneta Kamińska - Gryf Chełm to tradycja, to ogromne osiągnięcia i kolejne pokolenia wspaniałych zawodników. Podkreślała, że jej dwaj synowie planują zostać w Chełmie m.in. dlatego, by tu ćwiczyć. - Ale będą zmuszeni wyjechać, jeśli nie będzie takiej inwestycji, nie będzie (rozwoju) chełmskich zapasów - powiedziała mieszkanka.
- Jeżeli mamy być przystawką przy jakiejś hali, to my tego nie chcemy. Za to, co zrobiliśmy dla miasta, wydaje mi się, że należy nam się szacunek - mówił w trakcie obrad jeden z trenerów zapasów Dariusz Kucharski. - Takie dokładanie nas na przyczepkę do czegoś jest niegodne, nie zasłużyliśmy na to - dodawał.
W podobnym tonie wypowiadał się prezes klubu Zdzisław Biały. - Decyzja prezydenta jest dla nas całkowicie niezrozumiała. Dlaczego prezydent chce zwrócić przyznane nam przez ministra sportu i turystyki siedem milionów złotych? - pytał. I przypomniał, że decyzja zapada w jubileuszowym roku 2026, który - decyzją rady miasta - został ogłoszony rokiem Cementu Gryfa Chełm.
Dyskusja na sesji Rady Miasta była długa i burzliwa. Głos zabierali zawodnicy, medaliści, trenerzy, ale także rodzice i inni mieszkańcy Chełma. Przekonywali, że nie ma co czekać na wielką halę, którą zaplanował prezydent, tylko - skoro pieniądze na remont są już przyznane - trzeba je wykorzystać, dokładając do tego z miejskiej kasy. Radni PiS, którzy w radzie mają większość, nie dali się przekonać. W efekcie Chełm ma oddać rządowi te 7 mln złotych, a remontu klubu zapaśniczego nie będzie.
Prezydenta Banaszka nie było na posiedzeniu rady. Z naszych informacji wynika, że pojechał do Warszawy, by rozmawiać o innej - planowanej przez PiS w Chełmie inwestycji, czyli Muzeum Rzezi Wołyńskiej i Centrum Prawdy im. Lecha Kaczyńskiego.
Przypomnijmy - Jakub Banaszek nie należy do Prawa i Sprawiedliwości, ale jest z tą partią związany i był przez nią popierany w wyborach. Jest też jednym ze społecznych doradców prezydenta Karola Nawrockiego. W jego imieniu dość często występuje w programach telewizyjnych i radiowych.
Banaszek rządzi Chełmem już drugą kadencję. Zasłynął m.in. walką o Muzeum Rzezi Wołyńskiej i Centrum Prawdy im. Lecha Kaczyńskiego. PiS - jeszcze za swoich rządów - chciało wesprzeć inwestycję ogromnymi środkami, ale obecna władza się z tego wycofała. Ministerstwo Kultury wypowiedziało umowę w tej sprawie. Prezydent Banaszek przekonuje, że muzeum jednak powstanie - prawdopodobnie przy wsparciu Ministerstwa Obrony Narodowej i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, choć resort oficjalnie nie potwierdza.
"Do czasu zakończenia sporu prawnego pomiędzy Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego a miastem Chełm, resort obrony nie wypowiada się w sprawie ewentualnego zaangażowania w budowę Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej. Jednocześnie informujemy, że resort obrony narodowej zawsze popierał inicjatywy społeczne chroniące cenne świadectwa polskiej historii i miejsc martyrologii. Tragiczne świadectwo bezprecedensowego ludobójstwa Polaków ze wschodnich terenów Polski oraz ich męczeńska śmierć bezspornie wymagają godnego upamiętnienia i należnego szacunku w postaci obiektu ukazującego prawdę o tej tragedii. Minister Obrony Narodowej wielokrotnie wyrażał uznanie dla inicjatywy budowy Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie, które oddawałoby hołd ofiarom i jednocześnie byłoby źródłem cennej wiedzy historycznej" - odpisało nam MON na nasze pytania w tej sprawie.
Źródło: TOK FM