,
Obserwuj
Lubelskie

Czy sygnały alarmowe zdają egzamin? "Włączycie syreny i co dalej?"

4 min. czytania
16.09.2025 15:53

W lubelskim ruszą szkolenia i akcje informacyjne na temat alarmów i reagowania na zagrożenia. To efekt spotkania z samorządowcami, jakie zwołał wojewoda Krzysztof Komorski.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM
Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM
fot. Wejście do jednego ze schronów

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były reakcje mieszkańców na sygnały alarmowe?
  • Czy z podobnymi sytuacjami będziemy mieli do czynienia w przyszłości?
  • Co chcą usprawnić samorządowcy?

Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zwołał naradę po wydarzeniach z soboty, gdy w kilku miejscach w regionie zawyły syreny alarmowe. Była to odpowiedź na ostrzeżenia o możliwym ataku z powietrza. Znaczna część mieszkańców w ogóle nie wiedziała, skąd i dlaczego włączono alarm, niektórzy - jak pisaliśmy na naszym portalu, zbagatelizowali temat. Myśleli, że to jakieś ćwiczenia czy testy.

Były też osoby, które mimo ostrzeżeń z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i mimo wyjących syren, wychodziły na balkon czy na parking, robiły zdjęcia i kręciły filmy. - Tak nie można. Nie należy być w takiej sytuacji domorosłym fotoreporterem i próbować nagrywać tego typu zdarzenia. Moja rada jest jedna podstawowa - nie ryzykujmy własnym życiem. Bo żadna fotografia ani żaden film nie są warte tej ceny - mówi w TOK FM Hubert Trusiuk, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Chełm, a jednocześnie emerytowany żołnierz zawodowy. 

Służby zdały egzamin

- W związku z ostatnimi wydarzeniami na terenie województwa lubelskiego zaprosiłem wszystkich starostów oraz służby odpowiedzialne za koordynowanie działań przy podobnych zdarzeniach. Rozmawialiśmy m.in. o procedurze wczesnego ostrzegania i alarmowania, która wynika z Krajowego Planu Zarządzania Kryzysowego. To była dobra okazja, by wymienić się doświadczeniami, poznać oczekiwania samorządowców, a także poprosić ich o odpowiednie reakcje na przyszłość. Nasze służby zdały egzamin, ale ważne, by system działał całościowo - mówi wojewoda Krzysztof Komorski. 

Narada u wojewody lubelskiego
fot.

Źródło: Lubelski Urząd Wojewódzki

W naradzie u wojewody uczestniczył m.in. starosta radzyński, Szczepan Niebrzegowski. Jak mówi, u niego nie było wytycznych o włączeniu syren alarmowych, ale i tak trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość. - Jako samorządowcy zawsze jesteśmy łącznikiem między rządem a mieszkańcami. Za naszym pośrednictwem powinna do nich docierać rzetelna, spokojna informacja. I tak się dzieje. Chodzi o to, by ten system może jeszcze bardziej usprawnić. Musimy informować różnymi kanałami o tym co się dzieje, jak reagować, bo w dobie dezinformacji ludzie muszą wiedzieć, czyje komunikaty czy informacje są prawdziwe. W przestrzeni medialnej jest wiele przekłamań i trzeba z tym walczyć. Z drugiej strony, wyzwaniem jest coś jeszcze. Jak rozmawiam z mieszkańcami, to często słyszę: "No dobrze, włączycie syreny i co dalej? Gdzie mamy uciekać? Dokąd się ewakuować? Gdzie się schronić?". A my mamy w tym zakresie ogromne opóźnienia - mówi Niebrzegowski. - Powiedzmy sobie szczerze, przespaliśmy ostatnie lata. I nie chodzi o rok czy dwa, nawet nie o dziesięć ostatnich lat, ale o wiele dłużej. Ze szkół też usunięto przysposobienie obronne. Więc nie ma się co dziwić, że ludzie nie znają sygnałów alarmowych czy nie wiedzą, jak na nie reagować. Czeka nas edukacja i to na dużą skalę. Jak najszybciej - dodaje rozmówca TOK FM. 

U wojewody pojawił się również prezydent Lublina Krzysztof Żuk - Trzeba się liczyć z tym, że z taką sytuacją jaka miała miejsce w Chełmie czy w Świdniku, gdzie zawyły syreny alarmowe, możemy mieć do czynienia w przyszłości również w innych samorządach. My jesteśmy od wykonywania poleceń. Decyzja która zapadła, dotyczyła uruchomienia alarmu, natomiast wiedza o tym, co się dzieje i co jest podstawą do takiej decyzji - nie musi do nas trafiać. Odpowiada za to dowództwo wojskowe i takie są zasady. Na pewno musimy poprawić komunikację z mieszkańcami i wytłumaczyć sytuację, która może się powtarzać - mówi Krzysztof Żuk.

Władze Lublina już zamieściły w internecie szczegółowe informacje o tym, co oznaczają konkretne sygnały dźwiękowe. 

- Istotną kwestią jest szeroko zakrojona akcja informacyjna i edukacyjna, którą wspólnie z samorządami w najbliższym czasie zorganizujemy - zapowiada wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Na to, że ta kwestia jest na dziś kluczowa, zwraca też uwagę prezydent Zamościa Rafał Zwolak, który również uczestniczył w naradzie u wojewody. - Do mieszkańców musi trafić rzetelna, prawdziwa informacja, jakie są zasady, jak reagować, jak nie wpadać w panikę. To jest zadanie na już - dodaje Zwolak. 

- Sygnały alarmowe są takie same, znane od lat. To, że część z nas ich nie pamięta, wynika z tego, że nie były używane, zapomnieliśmy o nich. Nawet jak były włączane syreny przy okazji różnych wydarzeń, to kto przykładał do nich wagę? Zapewne nikt. Dlatego dziś tak duże wyzwanie przed nami, by wiedzieć jak reagować - dodaje starosta świdnicki Waldemar Jakson. "Bezpieczeństwo mieszkańców pozostaje dla nas wszystkich priorytetem, a współdziałanie administracji rządowej, samorządowej i służb jest gwarancją skutecznego reagowania w sytuacjach kryzysowych" - napisał starosta w mediach społecznościowych.