,
Obserwuj
Lubelskie

Jest wyrok w sprawie krzyża, który wojewoda kazał zdjąć. "Wygrały fakty"

4 min. czytania
17.11.2025 13:50

Wojewoda lubelski został uniewinniony w procesie za zdjęcie krzyża w sali kolumnowej Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. To był proces karny, z prywatnego aktu oskarżenia. Dwoje oskarżycieli poczuło się znieważonych decyzją wojewody. Uznali, że przekroczył swoje uprawnienia. Sąd tych argumentów jednak nie podzielił.

Walka o krzyż w urzędzie. Wojewoda uniewinniony
Walka o krzyż w urzędzie. Wojewoda uniewinniony
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O co chodzi w sprawie krzyża w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie - kto złożył pozew i jak go argumentował?
  • Jak tłumaczył się wojewoda lubelski?
  • Jak uniewinnienie wojewody uzasadnił sędzia?
  • Czy osoby, które poszły ze sprawą do sądu, zamierzają się odwoływać?

Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski to polityk związany z Platformą Obywatelską. Wcześniej był m.in. wiceprezydentem Lublina. W grudniu 2023 roku, gdy - po powołaniu rządu Donalda Tuska - został wojewodą lubelskim, zdecydował o zdjęciu krzyża z najbardziej reprezentacyjnej sali w Urzędzie Wojewódzkim - z Sali Kolumnowej. Była to jedna z pierwszych jego decyzji. Przywrócił też unijne flagi, których brakowało w tej głównej sali urzędu. 

- Zależało mi, by w Urzędzie Wojewódzkim jedna z dwóch reprezentacyjnych sal była wolna od wszelkich symboli, w tym symboli religijnych. Chciałem, by znajdowały się tam wyłącznie flagi państwowe i unijne. Natomiast w całym urzędzie jest kilkadziesiąt krzyży, żadnego zbiorowego ich ściągania nie było - mówił TOK FM wojewoda lubelski. - Decyzja o zdjęciu krzyża i przeniesieniu go do innej sali była podyktowana zdrowym rozsądkiem, a nie żadnymi emocjami czy moimi przekonaniami religijnymi - zapewniał.

Te tłumaczenia nie przekonały osób, które złożyły w sądzie prywatny akt oskarżenia. To radny sejmiku województwa dolnośląskiego z Prawa i Sprawiedliwości Tytus Czartoryski oraz Elżbieta Puacz, wieloletnia dyrektorka Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie. Uznali, że wojewoda nie miał podstaw prawnych, by podjąć decyzję o zdjęciu krzyża z Sali Kolumnowej. Zarzucono mu przekroczenie uprawnień oraz przestępstwo z art. 196 Kodeksu karnego, czyli obrazę uczuć religijnych. Wojewoda od początku nie przyznawał się do winy. 

- Pan wojewoda w sposób arbitralny zadecydował o zdjęciu krzyża, w ogóle nie patrząc na wartości, które reprezentują mieszkańcy Lubelszczyzny. Dla nas było to bardzo bolesne. Pokazano nam, że nasze wartości (...) nie mają znaczenia - zeznawała przed sądem Elżbieta Puacz. Tłumaczyła, że krzyż to dla niej "świadomość, że w tym miejscu wartości bliskie każdemu Polakowi są przestrzegane". - Wojewoda nie może być osobą, która narusza uczucia i wartości mieszkańców danego terenu - wskazywała oskarżycielka. 

Sąd tego zdania jednak nie podzielił

Sędzia Bernard Domaradzki poinformował o uniewinnieniu Krzysztofa Komorskiego od zarzucanych mu czynów. Jak wskazał, nie ma przepisów mówiących o tym, gdzie krzyż powinien wisieć, a gdzie nie.

- Nie można przyjąć, że doszło do sprofanowania tego krzyża przy jego przeniesieniu do innej sali. (...) Urząd to nie kościół, a Sala Kolumnowa to nie ołtarz - powiedział sędzia Domaradzki. - Dlaczego nikogo nie bulwersuje, że na tej sali sądowej nie ma krzyża? Odpowiedź jest dosyć prosta (...). Dlatego, że przepisy tego nie przewidują - uzasadniał swoją decyzję sędzia. 

Sąd nawiązał też m.in. do obecności krzyża w Sejmie. - Konstytucja jasno wskazuje, co jest naszym symbolem narodowym. Nie ma tam mowy o krzyżu, ale o polskim godle i o barwach narodowych. Krzyż na sali plenarnej Sejmu pojawił się w nocy z 19 na 20 października 1997 roku nie na skutek uchwały Sejmu czy zmiany regulaminu, ale na skutek dowolnej decyzji dwóch posłów AWS, którzy pod osłoną nocy zawiesili ten krzyż w świątyni demokracji, bez udziału innych posłów i bez ich decyzji - przypominał sędzia. Dodał, że w tej kwestii istnieje w polskim prawie chaos, który "dotyka instytucji państwowych i samorządowych". - I sytuacja ta jest dziwna, bo Konstytucja w tym zakresie jasno wskazuje, co jest naszym symbolem - dodał sędzia Bernard Domaradzki. 

Wojewoda został uniewinniony
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka

Walka o krzyż w urzędzie. "Wygrały fakty, a przegrała polityka"

- Wygrały fakty, a przegrała polityka, hipokryzja, mowa nienawiści i napuszczanie ludzi na siebie - powiedział już po wyroku wojewoda lubelski. Na sali można też było usłyszeć słowa: "hańba" czy "wstyd, panie wojewodo", wypowiadane przez grupę kilkunastu osób - zwolenników krzyża (byli w sądzie jako publiczność). Padły też słowa: "Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem". 

Wojewoda Krzysztof Komorski podkreślił, że nie traktuje wyroku w kategoriach wygranej. Przyznał, że chodziło mu o pokazanie prawdy - że miał prawo przenieść krzyż w inne miejsce. Jak dodał, gdyby dziś miał podejmować decyzję w tej sprawie - byłaby taka sama. Oskarżyciele, którzy złożyli w sądzie prywatny akt oskarżenia przeciwko wojewodzie, zapowiedzieli, że będzie apelacja. - Będziemy się odwoływać, bo oprócz prawa jest szacunek dla krzyża. A usuwanie krzyży z przestrzeni publicznej to powrót do barbarzyństwa - powiedział jeden z oskarżycieli Tytus Czartoryski. 

Sędzia Bernard Domaradzki - na zakończenie uzasadniania - wskazał, że nie ocenia decyzji o przeniesieniu krzyża z Sali Kolumnowej do innej sali urzędu, bo nie tego dotyczył proces. - Czy największym i najbardziej pilnym problemem województwa lubelskiego było przeniesienie krzyża? Można w to oczywiście wątpić. Wydaje się, że województwo ma większe problemy niż obecność bądź nieobecność krzyża w Sali Kolumnowej, ale - wojewoda miał do tego prawo i postąpił tak, jak postąpił - w zgodzie z własnym sumieniem - wskazał sędzia.

Na koniec rozprawy przywołał słowa z czasów króla Zygmunta Augusta, który miał wypowiedzieć: "Nie będę królem sumień waszych". - Sąd w tym składzie z pewnością nie będzie sędzią sumienia pana wojewody - podsumował Domaradzki. 

Źródło: TOK FM