Na ten wyrok czeka bardzo wiele par. W końcu jest data. "Mamy nadzieję, że wyjdzie nam to na dobre"
20 marca Naczelny Sąd Administracyjny wróci do sprawy dwóch mężczyzn, którzy zawarli ślub za granicą. To historia, w której kilkanaście tygodni temu wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jednoznacznie wskazując, że Polska ma obowiązek dokonywania transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa. W czwartek przed sądem w Lublinie była podobna sprawa
- TSUE ogłosił w listopadzie 2025 roku przełomowe rozstrzygnięcie, w którym wskazał, że Polska ma obowiązek dokonywania transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa;
- Oznacza to, że urzędnicy powinni je uznawać i wpisywać do systemów stanu cywilnego;
- Jednak urzędnicy nadal tego nie robią. Kluczowa może się okazać rozprawa przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.
20 marca Naczelny Sąd Administracyjny wróci do sprawy Mateusza i Jakuba, małżeństwa, któremu polski urząd stanu cywilnego odmówił transkrypcji małżeństwa zawartego w Niemczech. To właśnie w tej sprawie NSA zawiesił wcześniej swoje postępowanie, oczekując wydania orzeczenia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To niezwykle ważne także dla innych par w całej Polsce.
Inne pary czekają
Jedną z nich są Alicja i Jola - mają podwójne nazwisko Sienkiewicz-Prochowicz. Dwa i pół roku temu wzięły ślub za granicą, na portugalskiej Maderze, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Gdy zgłosiły się do Urzędu Stanu Cywilnego z prośbą o transkrypcję aktu ślubu, dostały odmowę. Odmówił także wojewoda lubelski, dlatego zdecydowały się pójść do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd jednak zawiesił to postępowanie do czasu rozstrzygnięcia w TSUE.
W czwartek, 15 stycznia odbyła się rozprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Lublinie. Adwokat Monika Sokołowska, która reprezentuje Jolę i Alicję, wniosła o odroczenie sprawy do czasy wydania rozstrzygnięcia przed NSA. - Naczelny Sąd Administracyjny, mając świadomość, że toczą się inne postępowania w sprawie transkrypcji - dotyczące różnych stanów faktycznych - być może podejmie szerszą argumentację i wyznaczy kierunek orzecznictwa w tej sprawie, tak aby to orzecznictwo sądów administracyjnych było spójne - argumentowała pani mecenas. Sąd przystał na takie rozwiązanie - do tej lubelskiej sprawy powróci po orzeczeniu w NSA, w sprawie Mateusza i Jakuba. Alicja i Jola przez całą rozprawę siedziały, trzymając się za ręce.
Żony przyznają, że czekają już długo, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by poczekać jeszcze kilka tygodni. - Mamy nadzieję, że wyjdzie to i nam na dobre, i przede wszystkim całej społeczności LGBTQ+, bo oczywiście mogłybyśmy dzisiaj zdecydować, że chcemy usłyszeć wyrok, nieważne jaki by on był, ale warto poczekać - mówi Alicja.
- Wierzymy, że NSA weźmie pod uwagę szerszy kontekst i zasadę niedyskryminacji. I rozstrzygnie w przypadku tej pary, co do której zadał TSUE pytanie prejudycjalne, na korzyść całej naszej społeczności. Wczoraj późnym wieczorem dowiedziałyśmy się o tym, że jest już data tego posiedzenia sądu wyznaczona na 20 marca. W poczuciu odpowiedzialności za całą społeczność poczekamy i poprosimy lubelski są, by wstrzymał się z wydaniem orzeczenia. I po ludzku cieszymy się, że sąd się do tego przychylił ze względu na - jak usłyszałyśmy - ważki charakter tej sprawy - mówi Jola.
Urzędnicy w kropce
O sytuacji małżeństw jednopłciowych piszemy w tofkm.pl od wielu miesięcy. Choć wyrok TSUE był dla nich korzystny, to jednak urzędy w Polsce nie specjalnie wiedziały, co mają z nim zrobić. Kilka dni temu pisaliśmy, że Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało projekt rozporządzenia w sprawie transkrypcji aktów małżeństwa. Bo dochodziło do sytuacji kuriozalnych. Rzeszowski aktywista sprawdził, czy podkarpackie gminy zamierzają stosować się do wyroku TSUE mówiącego o uznawaniu małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. "To Bóg ustala zasady. Człowiek je łamie i w swej pysze ustala swoje zasady za co odpowie przed samym Bogiem, a kara będzie sroga!" - to jedna z otrzymanych odpowiedzi.
Źródło: TOK FM