,
Obserwuj
Lubelskie

Lublinianki wzięły ślub na Maderze. Teraz o swoje małżeństwo chcą walczyć w Strasburgu

4 min. czytania
06.08.2023 08:00
- Kiecki kupiłyśmy w zwykłym sklepie, wzięłam pierwszą, którą przymierzyłam - mówi Jola, świeżo upieczona żona Alicji. Lublinianki właśnie wzięły ślub w Portugalii. Były obrączki, przysięga małżeńska i łzy wzruszenia. Kobiety przekonują, że zrobią wszystko, by doprowadzić do transkrypcji ich aktu małżeństwa w Polsce.
|
|
fot. Malwina Majer/ archiwum prywatne

Jola jest nauczycielką w jednym z lubelskich liceów. Wcześniej przez lata była związana ze stowarzyszeniem Homo Faber, walczącym o przestrzeganie praw człowieka. Alicja - jeszcze jako uczennica liceum - współorganizowała pierwszy w Lublinie Marsz Równości. Dziś pracuje w Galerii Labirynt, miejscu znanym z tolerancji i otwartości m.in. na osoby ze społeczności LGBT. Obie działają w stowarzyszeniu Marsz Równości i w Fundacji Camera Femina, która organizuje Festiwal Kina Kobiet - Demakijaż. 

Jola i Alicja właśnie wzięły ślub na Maderze. Jak mówią, był bajkowy i piękny, w obecności 20 osób - rodziny i przyjaciół. W Polsce prawo nie pozwala na zawarcie ślubu przez pary jednopłciowe, stąd uroczystość w Portugalii. 

"Po co nam to małżeństwo?"

- Uznałyśmy, że chcemy być żonami z kilku powodów. Po pierwsze, nie ma innego zabezpieczenia małżonków - socjalnego, ekonomicznego, spadkowego - niż zawarcie związku małżeńskiego. Nie da się inaczej zabezpieczyć interesów tej drugiej osoby tak mocno jak właśnie poprzez zawarcie takiego związku. Wiedząc, że nie będzie on z automatu zalegalizowany w Polsce, zrobiłyśmy to, by pokazać tę niewystarczalność regulacji prawnych - wyjaśnia Jola Prochowicz.

- Kolejny powód, bardzo dla nas istotny, jest oczywiście związany z naszą miłością. Bardzo chciałyśmy powiedzieć sobie "tak". Kochamy się, chcemy spędzić ze sobą życie, wychowywać dzieci, jeśli takie się pojawią. To było najważniejsze wydarzenie w moim życiu - dodaje. 

Ślub Joli Prochowicz i Alicji Sienkiewicz na Maderze
Ślub Joli Prochowicz i Alicji Sienkiewicz na Maderze
Fot. Malwina Majer/ archiwum prywatne

Alicja nie kryje, że pomysł ze ślubem początkowo trochę ją zaskoczył, bo Jola od początku mówiła, że nie chce formalizować związku. Jednak z biegiem czasu zmieniła zdanie. - Samo zawarcie związku małżeńskiego niewiele we mnie zmieniło, bo tak jak kochałam Jolę wcześniej, tak kocham też teraz - stwierdza. - Natomiast potrzebny był mi taki rytuał, w którym powiemy sobie już oficjalnie, że chcemy być ze sobą do końca życia - dodaje Alicja Sienkiewicz. 

Ślub na Maderze - czego nie ukrywają - był kosztowny. W kwestiach finansowych pomogli im rodzice Alicji. - Ale wiele innych par, właśnie z powodów finansowych, często nie może tego zrobić. Nie powinno to tak wyglądać. To dyskryminujące i nieludzkie - uważa Jola. 

'Polska bez aborcji i LGBT'. Dlaczego coraz więcej młodych kobiet chce głosować na Konfederację?

Sukienki? - Nie były dla nas najważniejsze. Kiecki kupiłyśmy po prostu, w zwykłym sklepie. Ja wzięłam pierwszą, którą zmierzyłam - wspomina Jola. - Ale ile było wcześniej zastanawiania, czy len, czy bawełna, białe czy ecru, garnitur czy sukienka? Tak, takie dyskusje - zanim poszłyśmy ostatecznie do sklepu - rzeczywiście były - dodaje Alicja.

Jeśli chodzi o obrączki, wybrały złote, z wygrawerowaną datą ślubu. Była tradycyjna przysięga złożona przed portugalską urzędniczką, niemal nad samym oceanem. - Naprawdę na serio potraktowałam to pouczenie urzędniczki. Może dlatego, że jestem polonistką i filozofką, i pracuję ze słowem. Głębia tego, co mówiła, bardzo do mnie przemówiła. Wyjaśniała m.in., czym jest instytucja małżeństwa, do czego zobowiązuje, z czym się wiąże. Wspomniała o wzajemnym wspieraniu się, ale także o tym, by każda z nas pamiętała również o sobie i swoich potrzebach - opowiada Jola.

Konstytucja nie zabrania małżeństw osób tej samej płci? 'Otwarta droga do zaskarżania Polski przed ETPCz'

Po urzędowej przysiędze mogły wypowiedzieć słowa własnej, napisanej samodzielnie po polsku, jedna dla drugiej. - I to było bardzo wzruszające. Nasze przysięgi były piękne. Zachowamy je na pamiątkę - słyszymy od Joli. Obie nie kryją, że w trakcie uroczystości się popłakały ze wzruszenia. - Płakali też nasi goście - wspominają. 

Co dalej?

Jola i Alicja przekonują, że zrobią wszystko, by doprowadzić do transkrypcji ich aktu małżeństwa w Polsce. Chcą, by państwo też uznało ich związek. - Wiemy, że w Polsce będzie z tym problem, tak jak w przypadku innych par, dlatego zakładamy, że pójdziemy do Strasburga [do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - red.] - mówi Alicja. - Naszym celem jest to, aby taka forma nacisku - w co mocno wierzymy - przyniosła pozytywne rezultaty i aby kolejne pary nie musiały tego robić - dodaje gościni TOK FM. - Może nasze dzieci, w tym te symboliczne, które uczymy, wychowujemy, z którymi pracujemy, za kilka lat będą miały w tym zakresie łatwiej niż my. Do tego chcemy dążyć - wskazuje Jola. 

Jola jest nauczycielką. Jak mówi, już po ślubie, po zamieszczeniu w sieci jednego ze zdjęć, dostała duże wsparcie nie tylko od nauczycieli, ale też od swoich uczniów. - To poruszające i ważne dla mnie - podkreśla. 

W organizacji ślubu na Maderze pomogła im mówiąca po polsku konsultantka, która na co dzień się tym zajmuje. - To osoba, która zapewniła nam też ogromne poczucie wsparcia i emaptii. Bardzo jej za to dziękujemy - mówią.