,
Obserwuj
Lubelskie

Tusk otwiera granicę, ale oni i tak mają żal. "Można to było zrobić inaczej"

3 min. czytania
24.09.2025 14:05

W nocy z środy na czwartek Polska otworzy przejścia graniczne z Białorusią - zarówno drogowe, jak i kolejowe, którymi jeżdżą pociągi z towarami z Chin. - Już mamy pierwsze składy pociągów, które awizowały się u nas tuż po północy. To znaczy, że podjadą i będą się odprawiać - mówi w TOK FM Piotr Horeglad, prezes spółki, która jest operatorem terminala przeładunkowo-składowego "Aleksandra" w Małaszewiczach (to kolejowe przejście z Białorusią).

Wjazd do Terespola - szyld
Wjazd do Terespola - szyld
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przedsiębiorcy odbierają ruch rządu Tuska ws. granicy z Białorusią?
  • Jakie ponieśli straty w związku z zamknięciem przejść granicznych;

 Jak dodaje, straty jego firmy spowodowane tym, że termin przez dwa tygodnie nie działał i nie zarabiał, to - według wstępnych obliczeń - około miliona złotych. - Zatrudniamy ok. 50 osób, tym ludziom trzeba zapłacić, choć przecież nie mieliśmy przychodu, wszystko stało. Dlatego cieszymy się, że rząd podjął decyzję o otwarciu przejść z Białorusią, ale tematu rekompensat za poniesione straty nie zamierzamy odpuścić - dodaje nasz rozmówca. 

W podobnym tonie wypowiada się Renata Kozioł, wiceprezes Izby Gospodarczej w Białej Podlaskiej, a jednocześnie prezes spółki Polskie Konsorcjum Gospodarcze (które jest właścicielem części komercyjnej terminala w Koroszczynie - tu z kolei jest przejście graniczne dla tirów). - Otwarcie przejść z Białorusią to oczywiście dla nas sytuacja najbardziej pożądana, bo te dwa tygodnie to było dla nas jednak dość długo i duża strata. Dlatego liczymy na rekompensaty i o to będą się przedsiębiorcy ubiegać - mówi prezes. - Mamy żal do rządzących o to, co się wydarzyło. Można to było inaczej przeprowadzić, przede wszystkim przygotować przedsiębiorców na tą całą sytuację i pewnie inaczej byśmy zareagowali. Oczywiście, dalej czujemy się dość niepewnie, ponieważ premier zapowiedział, że jeśli będzie jakiekolwiek niebezpieczeństwo ze strony Białorusi, to znów granica może być zamknięta. A przy takim podejściu, naprawdę trudno jest zarządzać swoim przedsiębiorstwem. Chodzi głównie o pensje naszych pracowników, bo jak się nie zarabia, to naprawdę nie ma z czego płacić. Z drugiej strony, przecież każdy z nas ma też inne zobowiązania - dodaje Renata Kozioł. 

Redakcja poleca

"No jest ciężko, nie ma co ukrywać"

- Powiem szczerze, że bałem się, że to potrwa w nieskończoność. Prowadzę hotel i w ogóle w tych ostatnich kilkunastu dniach nie miałem klientów. Jakieś pojedyncze osoby nocowały. Dłużej nie dałoby rady tak pociągnąć. Przecież to są stałe opłaty za prąd czy gaz, to są pensje pracowników i wiele innych kwestii takich, jak choćby składki na ZUS. No jest ciężko, nie ma co ukrywać, ale bardzo liczę na to, że od północy ruch wróci do normalnego stanu - mówi nam jeden z właścicieli hoteli przy granicy, niedaleko Terespola.  

- Ja też liczę, że wszystko wróci do tej poprzedniej normy. Bo zawsze miałam w swoim sklepie spory ruch, a dziś pustki - dodaje pani Anna z jednego z przygranicznych sklepów spożywczych. - To nie jest tak, że nasi przedsiębiorcy mają jakieś zapasy gotówki. W zdecydowanej większości - nie mają. I przetrwanie okresu, w którym się nie zarabia, jest trudne. Mało przedsiębiorstw ma poduszkę finansową, która pozwoliłaby im przetrwać na dłuższą metę - dodaje Renata Kozioł z Izby Gospodarczej. 

Małe biznesy, duża polityka

Niektórzy eksperci wskazują, że zamknięcie przejść to pewna gra w handlu z Chinami. Wiadomo że część transportów z Chin była przekierowywana na inne przejścia, ale część - m.in. w pociągach - stała. - To jest duża polityka, ja się na niej nie znam. Zarządzam spółką, która zatrudnia około stu osób, dlatego powiem tak - nie mam pojęcia, na jakim szczeblu i o jakie tematy idzie ta gra - dodaje Renata Kozioł. 

Minister spraw wewnętrznych i administracji podpisał we wtorek rozporządzenie, które przywraca ruch na granicy z Białorusią. Od północy 25 września samochody osobowe wrócą na przejście Terespol-Brześć, a pojazdy ciężarowe na przejście Kukuryki-Kozłowicze. Otwarte zostaną trzy kolejowe przejścia graniczne dla ruchu towarowego, w tym terminal w Małaszewiczach - wynika z rozporządzenia opublikowanego w Dzienniku Ustaw. Premier Donald Tusk ogłaszając tę decyzję powiedział, że rosyjsko - białoruskie ćwiczenia wojskowe Zapad 2025 zakończyły się, więc "zmniejszyły się zagrożenia związane z agresywną postawą wschodnich sąsiadów Polski". - Biorąc pod uwagę oczywiście także interesy gospodarcze polskich przewoźników, także PKP Cargo, uznaliśmy, że ten środek zapobiegawczy spełnił swoje zadanie - dodał Tusk. 

Posłuchaj podcastu!