,
Obserwuj
Lubelskie

Gorąco w Bogdance. "Czy koniec kopalni to rok 2035?"

5 min. czytania
12.08.2025 16:26
Iskrzy w Kopalni Węgla Kamiennego w Bogdance. Górnicy weszli w spór zbiorowy z zarządem, ten tego sporu nie uznaje. Dziś protestowało tam ponad 150 osób.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM
  • Związkowcy chcą się dowiedzieć, co stanie się z kopalnią w ramach odchodzenia od węgla i jak będzie wyglądać ich sytuacja po roku 2035;
  • "Nie ma planów zwolnień pracowników. Gwarancje pracownicze są zapisane w zbiorowym układzie pracy i one upływają w roku 2035" - odpowiada rzecznik kopalni, Marcin Kujawiak. Co dalej?
  • "Mamy plany rozwojowe, chcemy się skupić na naszej podstawowej działalności, czyli produkcji węgla i sprzedawania go jak najdłużej" - odpowiada rzecznik;
  • Zarząd spółki zaprosił przedstawicieli związków na rozmowy 21 sierpnia. Związkowcy przyjdą, bo jak zapewniają, chcą rozmawiać i poznać zasady transformacji.

Związkowcy z czterech działających w kopalni Bogdanka związków zawodowych twierdzą, że są w sporze zbiorowym z pracodawcą. Zarząd spółki - z powodów formalno-proceduralnych - tego sporu nie uznaje. Nie zmienia to jednak podejścia samych górników - jak mówią, przygotowują się do kolejnych protestów, a niewykluczone, że również do strajku. Bo nie mają żadnych oficjalnych informacji, co dalej z kopalnią w kontekście transformacji energetycznej. Przekonują, że odbyli już szereg spotkań z zarządem kopalni, z szefami Grupy ENEA (która jest większościowym udziałowcem), czy z przedstawicielami kilku ministerstw.

- Ale nic z tego nie wynika. Chcemy wiedzieć, czy koniec kopalni to rok 2035? Jak na przestrzeni najbliższych lat będzie się zmniejszać wydobycie? Co po roku 2035? - mówi szef Związku Zawodowego Górników, Jacek Świrszcz. - Chcemy wiedzieć, jakie są perspektywy - dodaje w rozmowie z TOK FM.

Taczki "ku pamięci"

Górnicy zorganizowali w poniedziałek tzw. masówkę, czyli protest przed siedzibą biura zarządu kopalni. Wzięło w nim udział ponad 150 osób. Wcześniej podobne masówki odbyły się w różnych częściach spółki. Związkowcy mieli ze sobą dwie taczki. - To jest przypomnienie dla zarządu, że w historii już tak było, że ludzi którzy nie potrafili sobie poradzić z zarządzaniem zakładem, a dodatkowo tak a nie inaczej traktowali pracowników, na tych taczkach wywożono. Więc to jest taki symbol - ku pamięci - mówi Jarosław Niemiec, szef Związku Zawodowego Przeróbka.

Zarząd Bogdanki kilka dni temu przedstawił tzw. strategię ESG na kolejne lata. Za tym skrótem (Environmental, Social and Corporate Governance) stoją działania firmy prowadzone z troską o środowisko, społeczeństwo oraz ład korporacyjny.

- Strategia ESG to nie tylko dokument formalny, ale rzeczywiste zobowiązanie wobec naszego otoczenia. Pokazuje, że Bogdanka chce nie tylko przetrwać okres transformacji, ale go aktywnie współtworzyć. Odpowiedzialność i bezwzględne utrzymanie wysokiego poziomu bezpieczeństwa wobec ludzi i środowiska naturalnego, a także przemyślane inwestycje zapewniające utrzymanie miejsc pracy w regionie. Zakładamy skoordynowaną politykę podnoszenia kwalifikacji górniczych i poza górniczych, skorelowaną z planami wydobycia oraz transformacji - mówił prezentując dokument prezes Bogdanki, Zbigniew Stopa.

- Transformacja nie oznacza rezygnacji z podstawowej działalności, lecz jej dostosowanie do nowych realiów. Jako producent węgla wciąż odpowiadamy za bezpieczeństwo energetyczne kraju. Nacisk położymy jednak na to, aby proces wydobywczy miał możliwie najmniejszy wpływ na aspekty środowiskowe i nie generował szkód - wskazał z kolei Bartosz Rożnawski, zastępca prezesa kopalni w Bogdance, odpowiedzialny za produkcję.

ESG to dostęp do pieniędzy 

Strategia dotyczy lat 2025-2030, z perspektywą do 2035 roku. 'Instytucje finansowe ograniczają finansowanie projektów opartych na węglu, promując ''zielone'' inwestycje. Dostęp do kapitału coraz częściej zależy od wskaźników ESG i zgodności z polityką klimatyczną UE. W efekcie projekty transformacyjne muszą być finansowane z działalności związanej z produkcją i sprzedażą węgla' - czytamy w dokumencie. W zadaniach do wykonania jest m.in. budowa farmy fotowoltaicznej o mocy 27 MW czy badania możliwości odzysku ciepła z wód dołowych.

Górnicy pytają wprost, czy transformacja energetyczna w Bogdance już się rozpoczęła? Rzecznik kopalni, Marcin Kujawiak odpowiada, że cała polska energetyka od długiego już czasu jest w procesie transformacji. - Tak samo jest w nim również Bogdanka. Transformują się spółki energetyczne, elektrownie - jak np. ta w Kozienicach, która będzie budowała bloki gazowe. I o tym też mówi nasza strategia. Przekazywaliśmy związkom zawodowym informację, że nie ma planów zwolnień. Gwarancje pracownicze są zapisane w zbiorowym układzie pracy i one upływają w roku 2035. A jeśli chodzi o przyszłość? Mamy plany rozwojowe, chcemy się skupić na naszej podstawowej działalności, czyli produkcji węgla i sprzedawania go jak najdłużej do naszych odbiorców, a także na poszukiwaniu nowych rynków zbytu. Mamy na uwadze m.in. Ukrainę - mówi rzecznik.

Jak dodaje, w grę wchodzi również dywersyfikacja działalności kopalni. - Będziemy poszukiwać różnych możliwości m.in. poprzez sprzedaż naszego know-how, w postaci naszych umiejętności na wykonywanie różnego rodzaju robót górniczych, tunelarskich. Ale to jest też rozwój choćby naszego transportu kolejowego, bo mamy własny tabor i możemy go wykorzystywać - wyjaśnia Kujawiak.

Co stanie się po roku 2035?

Związkowcy z Bogdanki chcą jednak wiedzieć co stanie się z kopalnią i miejscami pracy po 2035 roku. - Po ponad roku czasu, bo bój o pracowników zaczęliśmy w sierpniu 2024 roku, jesteśmy w tym samym miejscu, a to oznacza, że jesteśmy pod ścianą. Czy będą protesty lub strajk? Odpowiem tak: kot pod ścianą zaczyna używać pazurów - mówi Jacek Świrszcz.

- Jeździliśmy po wszystkich ministerstwach ale byliśmy odsyłani od jednego do drugiego. Był to bardziej ping pong, bo nie ma tam żadnej odpowiedzialności. Nie wiemy, czy rząd posada jakąś politykę energetyczną w zakresie węgla kamiennego. Wydaje nam się, że nie. A my musimy uczciwie mówić pracownikom, jak się sprawy mają, do kiedy będą mieć pracę, co wiadomo o przyszłości. Oczywiście, to może nie dotyczy najbliższych dwóch czy trzech lat, ale na to nie będziemy patrzeć. Zarzuca nam się, że siejemy zamęt, a my po prostu chcemy wiedzieć, na czym stoimy - dodaje Mariusz Romańczuk, szef zakładowej Solidarności.

Zarząd spółki zaprosił przedstawicieli związków zawodowych na rozmowy 21 sierpnia. Pójdą, bo chcą poznać zasady transformacji. Wskazują, że zarząd prawdopodobnie - tak wynika z pism, które dostali - będzie chciał powołać mediatora. Rzecznik firmy tłumaczy jednak, że nie o mediatora chodzi - bo spółka nie uznaje sporu zbiorowego - ale o eksperta od górnictwa. - Zależy nam na tym, by była to osoba szanowana, znająca się na tej tematyce, która mogłaby włączyć się w nasze rozmowy. Związki wskażą swojego kandydata, zarząd swojego i wtedy zdecydujemy, co dalej - tłumaczy Marcin Kujawiak.

Górników - jak pisaliśmy wcześniej na naszym portalu - niepokoi m.in. przedstawiona przez większościowego udziałowca kopalni - Grupę Enea - strategia rozwoju. Wynika z niej, że już w 2030 roku w Bogdance ma znacząco spaść wydobycie, a w roku 2035 - Enea ma potrzebować z Bogdanki tylko dwa miliony ton węgla (dziś wydobycie przekracza 8 milionów ton). Chcą wiedzieć, na czym stoją - czy kopalnia będzie wygaszana za 10, 15 czy 20 lat.