Zatrzymali sześć żółwi, trzy kameleony i 25 pytonów. Nietypowa akcja policji
Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie trafili na trop nielegalnego handlu zwierzętami egzotycznymi. Nigdy wcześniej w stolicy Lubelszczyzny takich przypadków nie było. Zwierzęta, których pochodzenie nie jest jasne, były pokazywane na Targach Terrarystycznych Exoticarium, które zorganizowano na terenie hali sportowej w jednej z lubelskich uczelni.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Lublinie interweniowali na Exoticarium?
- Ile zwierząt zabezpieczono podczas targów i co się z nimi stało?
- Ile gadów trzyma się w polskich domach?
- Czym jest i jak działa egzotarium w Lublinie?
Organizatorzy zapewniali, że Exoticarium to targi, na których prezentowane są setki gatunków zwierząt od najlepszych polskich i europejskich hodowców, że można na nich zobaczyć unikatowe okazy trudno dostępne w Europie czy zasięgnąć porad ekspertów w sprawie hodowli. Wskazywano, że jest to wydarzenie dla osób początkujących, które dopiero chcą wystartować, ale też dla całych rodzin i "każdego fana niezwykłej przyrody". Na targach pojawiły się tłumy odwiedzających.
Sześć żółwi, trzy kameleony i 25 pytonów
Targi odwiedzili również policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Lublinie wspólnie z lekarzami z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Mieli podejrzenia, że może tam dochodzić do nielegalnego handlu zwierzętami egzotycznymi, a informacje się potwierdziły. Na miejscu zabezpieczono sześć żółwi błotnych, trzy kameleony oraz dwadzieścia pięć pytonów królewskich. - Mieliśmy informację, że na targach mogą być oferowane do sprzedaży okazy, które nie mają odpowiednich zezwoleń. Chodziło o zwierzęta znajdujące się pod ochroną, a w tym przypadku taki handel bez wymaganych prawem dokumentów nie jest możliwy. A takie oferty można było znaleźć na dwóch stoiskach - mówi w TOK FM podinspektor Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej w Lublinie.
Jedna ze sprzedających, 27-latka, przedstawiła policji i lekarzom dokumenty o rzekomo legalnym pochodzeniu zwierząt, tyle że wszystko okazało się podrobione. - To, że dokumenty były sfałszowane, można było stwierdzić na pierwszy rzut oka. Zabezpieczono pełną dokumentację związaną z handlem oraz próbki dowodowe, które zostaną poddane szczegółowej analizie. Część zwierząt została oddana pod opiekę wystawcom, a część trafiła do lubelskiego schroniska dla zwierząt - dodaje Kamil Gołębiowski.
Jedyne takie miejsce w Polsce dla zwierząt egzotycznych
W Lublinie od 2008 roku działa pierwsze i jedyne w Polsce egzotarium, czyli ośrodek rehabilitacji i opieki nad bezdomnymi zwierzętami egzotycznymi. Znajduje się przy lubelskim schronisku dla zwierząt. W 2011 roku wolontariusze schroniska utworzyli Fundację Epicrates, która propaguje odpowiedzialną terrarystykę, ale też edukuje i wskazuje, jakie są właściwe warunki do trzymania zwierząt egzotycznych. Przedstawiciele fundacji od lat podejmują też interwencje w przypadkach noszących znamiona znęcania nad zwierzętami.
To właśnie do egzotarium trafiły żółwie błotne, zabezpieczone w trakcie targów w Lublinie. Mają tu odpowiednią opiekę i warunki bytowe. Policjanci wszczęli w tej sprawie dochodzenie dotyczące naruszenia przepisów Ustawy o ochronie przyrody. Za nielegalny handel okazami gatunków objętych ochroną oraz posługiwanie się fałszywą dokumentacją grozi kara do pięciu lat więzienia.
Wcześniej - przy podobnych historiach - zwierzęta egzotyczne też niejednokrotnie trafiały do egzotarium w Lublinie, choć z zupełnie innych regionów Polski. To m.in. legwany, agamy brodate, węże, żółwie, pająki, skorpiony, ale też ptaki - papugi czy kanarki. Na przykład ostatnio do egzotarium zgłosił się pracownik Zamku Lubelskiego, który natrafił tam na zeberkę, czyli małego, kolorowego ptaszka egzotycznego, który zyskał uznanie wśród hodowców. Zeberka prawdopodobnie komuś uciekła. Została zabezpieczona i w najbliższym czasie ma trafić do adopcji. Ale - jak wskazują wolontariusze egzotarium - zaopiekować się nią będzie mógł tylko ktoś z wiedzą, odpowiednimi warunkami do hodowli, ewentualnie - osoba, która ma inne okazy tego gatunku.
Do egzotarium trafiają również "uciekinierzy" z prywatnych hodowli czy zwierzaki, których wymagania przerosły możliwości poprzednich opiekunów. Często są chore, w bardzo złym stanie, wymagają opieki i troski. Bartłomiej Gorzkowski, twórca i kierownik egzotarium mówił w TOK FM, że ludzie kupują zwierzęta egzotyczne, kierując się w dużej mierze modą. - Kupują zwierzaka dla siebie albo dla dziecka, nie zapoznając się wcześniej z informacjami, jakie ma wymagania, czym się odżywia, do jakich rozmiarów urośnie, jakie warunki trzeba mu zapewnić. - Na ogół nie chce nam się zdobywać takich informacji. Idziemy po prostu do sklepu zoologicznego i pracującą tam osobę traktujemy jako guru. Niestety, nie wszyscy sprzedawcy są uczciwi - dodał Gorzkowski.
Aktualnie, według badań, które prowadził dr Mateusz Rawski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, w Polsce utrzymywanych w domach jest około 350 tysięcy gadów. "Jest wielu hodowców takich zwierząt w Polsce, którzy chętnie dzielą się wiedzą, natomiast jest też wielu handlarzy podających się za hodowców. Jest to trochę takie pole minowe, ale jak mówię, najpierw wiedza, później zwierzę, bo jeżeli zaburzymy tą kolejność, to się zawsze źle skończy" - czytamy w serwisie infowet.pl.
Źródło: TOK FM, Infowet.pl