Zostały same gruzy. Nie ma już domu w Wyrykach, w który uderzyła rakieta
Dom w Wyrykach pod Włodawą na Lubelszczyźnie został zburzony - ustaliło TOK FM. Jak przekazał nam wójt gminy Bogdan Błaszczuk, cała operacja już się zakończyła.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Gdzie obecnie mieszka małżeństwo Wesołowskich?
- Jaką pomoc otrzymali od państwa?
- Tego domu już nie ma - powiedział nam wójt. Jak dodał, firmę wyburzeniową wynajęła sama rodzina państwa Wesołowskich, ale wszystko odbywało się przy wsparciu Ministerstwa Obrony Narodowej i gminy. Wojsko pomogło też zabezpieczyć rzeczy małżonków, które ciągle były w domu.
- Rodzina w końcu może choć trochę odetchnie, bo coś się ruszyło. Czekali i czekali na informację, nie wiedzieli, kiedy może się zacząć rozbiórka. A dziś już wiadomo, co i jak. Domu nie ma, więc będzie można zacząć budować drugi. Nie wiem, czy jeszcze przed zimą, czy raczej na wiosnę, ale teraz już nic nie stoi na przeszkodzie - mówi nam jeden z sąsiadów.
Rakieta spadła na dom państwa Wesołowskich, emerytów z Wyryk, 10 września. Był to dzień, w którym do polskiej przestrzeni powietrznej wleciało ponad 20 rosyjskich dronów. Początkowo myślano, że na dom rodziny Wesołowskich spadł jeden z nich. Dziś wiemy, że jednak nie. B yła to rakieta wystrzelona prawdopodobnie z holenderskiego myśliwca F-35. Śledztwo trwa - w sprawie mają się m.in. wypowiedzieć biegli.
MON od początku zapowiadało, że dom zostanie odbudowany na koszt państwa, a rodzina dostanie też zadośćuczynienie za doznane krzywdy. Ale procedury się przeciągały i dopiero niedawno Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło TOK FM, że porozumienie jest już praktycznie zawarte, a szczegóły ustalone. Oszacowano m.in. wartość domu, który ostatecznie rozebrano. Wiadomo też, ile może kosztować budowa nowego, według projektu wybranego przez małżeństwo. Urzędnicy nie ujawniają jednak dokładnych kwot ze względu na dobro rodziny. Wiele osób, w tym sąsiadów, wypominało im, że próbują się na tej sytuacji dorobić.
"Zniszczony dom zostanie odbudowany, MON zaproponowało rodzinie również zadośćuczynienie za krzywdę. Na prośbę poszkodowanego małżeństwa, z uwagi na ich obawy co do społecznego odbioru, nie możemy przedstawić szczegółów finansowych proponowanych rozwiązań" - wskazano w przesłanej nam z MON odpowiedzi.
Pomoc nie tylko finansowa
- Nie ulega wątpliwości, że sytuacja rodziny z Wyryk jest niezwykle trudna. Nikt z nas nie chciałby znaleźć się na ich miejscu, niezależnie od tego, w jakim wymiarze pomoc zostanie im udzielona. Wiemy, że jest to sytuacja skomplikowana - i mieszkaniowo, i majątkowo, i proceduralnie, i emocjonalnie. Bo są to potężne emocje. I ważne, by również one były zaopiekowane. Mam przekonanie, że również w tym zakresie niezbędne wsparcie jest udzielane - mówił w TOK FM dyrektor Janusz Iwanicki z Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. W pomoc psychologiczną dla rodziny zaangażowało się wojsko.
Alicja i Tomasz Wesołowscy budowali swój dom przez wiele lat. Myśleli, że teraz - już na emeryturze - będą mogli się nowym miejscem nacieszyć. - On z zewnątrz może jeszcze nie wyglądał dobrze, bo dopiero w tym roku mieliśmy go tynkować, ale w środku był przeze mnie w szczegółach urządzony. Każda rzecz była przemyślana. Wiele osób przychodziło i mówiło: jak tu pięknie. Lubiłam sobie spokojnie usiąść i wypić kawę. A dziś? Dziś nie ma nic - mówiła w rozmowie z nami pani Alicja. Nie kryła emocji, nerwów, łez. Aktualnie rodzina mieszka w lokalu udostępnionym bezpłatnie przez gminę.
źródło: TOK FM