,
Obserwuj
Mazowieckie

Taksówki w stolicy będą droższe. "Od 20 lat nie było podwyżki"

3 min. czytania
05.07.2024 06:35
Po miesiącach batalii taksówkarzom wreszcie udało się przeforsować zmiany. Rada Warszawy przegłosowała podwyżki maksymalnych dopuszczalnych stawek za przejazdy taksówkami, a także zlikwidowała podział na strefy. Co to oznacza dla klientów?
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

- Podwyżka? Proszę pana, od ponad 20 lat nie miałem! - łapie się za głowę jeden ze stołecznych taksówkarzy, pytany przeze mnie o zmiany cen. Na mocy decyzji Rady Warszawy sama opłata początkowa (za - nazwijmy to - trzaśnięcie drzwiami) zostaje podniesiona z 8 do 10 złotych. Natomiast za każdy przejechany kilometr stawka wzrasta z 3 do 5 złotych. W przypadku kursów nocnych oraz odbywanych w niedziele i święta - opłata została podniesiona do 7,50 zł za każdy kilometr.

Co ważne - to ceny maksymalne, nie obowiązkowe. Taksówkarze będą mogli podnieść kwoty do takich stawek, ale nie będą musieli. Jak czytamy w projekcie uchwały rady miasta, ustalenie nowych cen maksymalnych nie powinno spowodować natychmiastowego zastosowania górnych stawek, ale powinno zwiększyć konkurencję na rynku.

Gdy pytam o ceny samych taksówkarzy, kręcą głowami. - Trudno powiedzieć. Podejrzewam, że jeśli korporacje zgodzą się na zmiany, to zdecydują się na przykład na rozwiązanie 9-10 złotych opłaty początkowej i 3,60-4 złote za kilometr - przewiduje Szymon Komorowski ze Stowarzyszenia Warszawski Taksówkarz.

Narzekali, 'że nie mają gdzie parkować. Opłaciło się'. Miasto usunie miejsca dla taksówek

- U nas nic się o tym nie mówi - podpowiada Marek, taksówkarz z 30-letnim stażem. Zaznacza jednak, że pracy ma ostatnio więcej, "ze względu na obowiązek posiadania polskiego prawa jazdy". To efekt wprowadzonych niedawno przepisów, zgodnie z którymi wszyscy kierowcy z tzw. taksówek na aplikację, muszą już mieć polskie prawo jazdy. W efekcie, jak zauważa Marek, przewozy na aplikację są trudniej dostępne, szczególnie w szczycie komunikacyjnym. - Ci z zagranicy i tak jeżdżą, tylko nieobklejeni. To nielegalne, ale i tak im to się będzie opłacać, nawet jeśli złapie policja - dodaje.

Koniec z podziałem na strefy

Projekt uchwały w sprawie podniesienia stawek w taksówkach miał być gotowy w czerwcu, pojawił z lekkim opóźnieniem. Nie był konsultowany ze środowiskiem taksówkarskim. - W sytuacji, gdy ten projekt pojawił się tydzień przed sesją, to na jakąkolwiek dyskusję zabrakło czasu - rozkładał ręce na sesji radny PiS Dariusz Figura. - To kompromitujące - dodawał.

Do przyjęcia projektu przekonywał z kolei wiceprzewodniczący rady Sławomir Potapowicz. - Nie ma mowy, by środowisko zostało oszukane. To jest pewien kompromis, który został wypracowany i jest rozwiązaniem lepszym, potrzebnym środowisku taksówkowemu - podkreślał.

Ostateczni nikt z radnych nie był przeciw, cztery osoby wstrzymały się od głosu, 40 było za. - Nam zależało przede wszystkim na podwyżkach. Warszawa była jednym z ostatnich dużych miast, gdzie ceny się nie zmieniły - przekonuje Szymon Komorowski.

Seria kradzieży na warszawskim basenie Moczydło. Łupem owiane kontrowersją klapki

Zmiana cen nie jest jednak jedyną, którą wprowadzili radny. Inna sprawa to strefy. Teraz cała Warszawa będzie należała do jednej strefy taryfowej. Ma to ukrócić niejasności związane z naliczeniem opłat. Niebieskie tablice z hasłem: "strefa 2" znikną zatem z miejskiej przestrzeni. Koszty wszystkich zmian związanych ze ściągnięciem tablic i zmianą w miejskim systemie informacji szacuje się na ponad 350 tys. złotych. Tę kwotę poniesie Zarząd Dróg Miejskich, ze resztę zapłacą pasażerowie.

O podwyżki walczyli od lat

Dotychczasowy taryfikator obowiązywał od 2011 roku. Kierowcy stołecznych taksówek o zmiany walczyli od lat. W poprzedniej kadencji kilkukrotnie pojawiali się na sesjach rady miasta, aby wywrzeć presję na rajców, za każdym razem odchodzili jednak z kwitkiem.

Gotowy projekt - napisany przez samych taksówkarzy - leżał na stole jeszcze przed wyborami samorządowymi. Radni woleli jednak odłożyć sprawę już na nową kadencję. - Sądzę, że kampania wyborcza to nie najlepszy czas na dyskutowanie o podwyżkach - mówił wtedy sam prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Taksówkarze regularnie organizowali też protesty, blokując ulice w centrum miasta albo prowadzące na lotnisko. Zwracali uwagę, że zmiana taryfikatora jest konieczna. - Gdy ostatni raz podnoszono ceny, litr benzyny kosztował 5 zł, a teraz blisko 7. Taksówkarzy jest coraz mniej, bo jazda po mieście po prostu przestała się opłacać - żalili się kierowcy.