Mieszkańcy mają dość ogródków. "Boimy się wyjść z domu"
- Mieszkańcy warszawskiego Śródmieścia mają dość. Chcą ograniczenia działalności ogródków restauracyjnych;
- Jak przyznają, boją się wyjść z domu, bo awanturom i pijackim hałasom nie ma końca;
- Restauratorzy nie wyobrażają sobie, by ogródki były zamykane o 22. Co więcej, chcą, by ogródki były otwarte przez cały rok, a nie tak jak teraz, przez siedem miesięcy.
- Radni dzielnicy są bezradni i nie mogą w tej sprawie dojść do porozumienia.
- Z tytułu wszystkich opłat za ogródki restauratorzy ze stołecznego śródmieścia wpłacają ok. 120 milionów złotych rocznie.
O ciszy i spokoju spora część mieszkańców Śródmieścia może zapomnieć. Hałas dobiegający z ogródków restauracyjnych nie daje mieszkańcom spać.
- Po 22 jest tu coraz trudniej, szczególnie w lecie, a to ze względu na otaczające nas knajpy. Ludzie wylegają na ulice przy praktycznie zerowej kontroli właścicieli, hałasują do tego stopnia, że nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować - mówi Michał Małka, który mieszka przy ul. Poznańskiej. To właśnie w stołecznym Śródmieściu jest najwięcej barów i restauracji, ale też najwięcej problemów. Ulice są wąskie, a zabudowa sprawia, że nawet zgiełk ogródka niesie się kilkanaście metrów dalej. Na nic się zdają interwencje policji i straży miejskiej, bo służby przyjeżdżają za późno. Jak mówią mieszkańcy, rekordziści ze straży miejskiej zjawili się osiem godzin po zgłoszeniu. - Służby zjawiają się wtedy, gdy tego zakłócenia już teoretycznie nie ma, więc w zasadzie kończy się na tym, że zgłoszenia są niepotwierdzone. I tak koło się zamyka - dodaje Małka.
Brak potwierdzonych interwencji to brak możliwości odebrania pozwolenia na prowadzenie działalności na zewnątrz. Jak mówi burmistrz dzielnicy Śródmieście, droga administracyjne do tego celu jest i tak długa. - Jeżeli to jest prawidłowo udokumentowane na poziomie policji i protokołu policyjnego z zeznaniami świadków, wówczas może nawet dojść do cofnięcia np. koncesji na sprzedaż alkoholu - tłumaczy Aleksander Ferns.
Znane miejsce w Bieszczadach spłonęło. 'Chwilowo nie mamy swojego kąta'
Burmistrz wskazuje jednocześnie, że często to sami mieszkańcy decydują, czy na danej ulicy jest lokal gastronomiczny. - Kluczowa jest tu rola wspólnot mieszkaniowych. Przypominam, że jeśli w takich budynkach znajdują się lokale gastronomiczne, to wspólnoty mieszkaniowe mają prawo do zdecydowania, czy możliwa jest tam sprzedaż alkoholu i czy w ogóle może być prowadzona działalność gastronomiczna - dodaje. Nie zawsze jednak sąsiadującym ze sobą wspólnotom udaje się ze sobą porozumieć.
Urzędnicy wydający zezwolenia, pracują tylko do 16, więc ogródki pozostają praktycznie bez kontroli. Brak funkcjonariuszy w stołecznych służbach tylko ten problem potęguje. W stołecznym garnizonie wciąż brakuje ok. dwóch tys. policjantów. Dlatego część mieszkańców jasno domaga się ograniczenia działalności gastronomicznej na zewnątrz. - My nie jesteśmy przeciwko ogródkom, natomiast chodzi nam o to, że po godzinie 22 chcemy mieć spokój we własnych domach - tłumaczą mieszkańcy. Zdaniem wielu z nich cisza nocna nie jest respektowana. Upominanie właścicieli lokali kończy się zazwyczaj tak samo. Czyli niczym.
- Do późnej nocy po prostu nie możemy spać - mówi Kinga Konińska, mieszkanka ulicy Wilczej. Podobne głosy dobiegają z Chmielnej i ul. Foksal. Tu mieszkańcy mówią nawet o "zezwierzęceniu" gości lokali i braku jakiejkolwiek kontroli. - Przez siedem miesięcy w roku boimy się wyjść z domu. Awantury i pijackie wrzaski przeciągają się do rana. Przeżywanie co weekend najazdu "barbarzyńców" jest ponad nasze siły - opisuje Katarzyna Rokosz, która mieszka przy ulicy Kopernika.
Gdzie dobrze zjeść nad morzem? Pomorski sanepid ma prostą radę
Komisja (nie) nadzwyczajna
Radni Śródmieścia na prośbę mieszkańców zwołali sesję nadzwyczajną. Wnioskowali o nią samorządowcy z: PiS, Ruchów Miejskich i Lewicy. Ostatecznie została zwołana z dnia na dzień, w środę o 14. Choć termin dla mieszkańców był mało korzystny, to sala posiedzeń w śródmiejskim ratuszu wypełniła się po brzegi. Część radnych chciała przegłosować stanowisko wzywające miejskie organy do kontroli takich miejsc i wyciągnięcia konsekwencji wobec restauratorów, którzy łamią zapisy rekomendacji i uchwały. Te ustalono pięć lat temu. Przepisy w praktyce są jednak martwe.
- Jedną z rekomendacji rady dzielnicy Śródmieście, którą w tym stanowisku chcemy ponownie przypomnieć, jest nakłonienie Zarządu Terenów Publicznych, by w porze nocnej byli delegowani pracownicy, którzy będą takie miejsca kontrolować. Zarząd może to zadanie zlecić też podwykonawcy - mówiła jeszcze przed sesją Anna Folta, radna Miasto Jest Nasze, autorka stanowiska. - Skoro inne wydziały dzielnicy, np. wydział wspólnot, posiada pracowników czy pełnomocników miasta, którzy potrafią bardzo skutecznie działać poza godzinami pracy urzędu, to może i tu by się udało - dodała Folta.
Piekło mieszkańców bloku w centrum Warszawy. Wzajemnym oskarżeniom nie ma końca
Przewodniczący rady dzielnicy Marcin Rolnik z KO na wstępie zaznaczył, że widzi w stanowisku błędy formalne. - Czy wy jesteście za odrzuceniem tego stanowiska? - dopytywał Tomasz Woźniak, radny PiS. Oprócz wysłuchania mieszkańców, którzy mają dość hałasów dobiegających z ogródków restauracyjnych, na nadzwyczajnej sesji doszło do ostrej wymiany zdań między radnymi PiS i KO. Sami mieszkańcy Śródmieścia usłyszeli natomiast, że stanowisko wspierających ich samorządowców ma mniejszą wagę, niż przyjęta kilka lat temu przez radę dzielnicy uchwała. Nadzwyczajna sesja rady śródmieście skończyła się zwyczajnie. W głosowaniu nad zwiększeniem kontroli nad ogródkami restauracyjnymi był remis 11 do 11. Zabrakło jednego głosu, by prośby mieszkańców Śródmieścia zostały spełnione. Sami zainteresowani wynikiem głosowania byli wzburzeni. Mówili o kompromitacji i z niesmakiem opuszczali sesję.
Właściciele chcą ogródków przez cały rok
Właściciele lokali gastronomicznych walczą o swoje. Nie chcą zgodzić się na zamykanie ogródków o 22 i na zapraszanie gości do środka. - To nic nie zmieni, bo ludzie po prostu ruszą w inne rejony, pójdą albo nad Wisłę, albo w bramę, albo do parku - tłumaczy Agata Szaran, restauratorka i właścicielka dwóch lokali. I, jak dodaje, wszystko można uporządkować, bo przecież sami mieszkańcy często goszczą w lokalu, który znajduje się parę pięter niżej. - Bardzo wiele zależy od tego, jak właściciel dba o porządek w ogródku, o to, czy przestrzegany jest zakaz sprzedaży alkoholu osobom będącym już pod wpływem. Myślę, że to jest klucz do sukcesu - dodaje Szaran.
W Międzyzdrojach 'nie da rady odpocząć'. Władze miasta rozkładają ręce
Właściciele lokali gastronomicznych chcą iść nawet o krok dalej. Domagają się, by ogródki restauracyjne były czynne przez cały rok, a nie przez siedem miesięcy, jak to jest teraz. Toczą się w tej sprawie rozmowy z pełnomocnikiem miasta ds. nowego centrum Warszawy. Właściciele przekonują, że drożej wychodzi magazynowanie ogródków poza sezonem. Gdyby stały przez cały rok, więcej pieniędzy trafiłoby do miejskiego budżetu. Z tytułu wszystkich opłat za ogródki restauratorzy ze stołecznego Śródmieścia wpłacają ok. 120 milionów złotych rocznie do budżetu miasta. Pogodzić interes restauratorów i mieszkańców może być wyjątkowo trudno.
Mieszkańcy Śródmieścia mają dość
Pomysł całorocznych ogrodów spotkał się z krytyką mieszkańców na sesji rady dzielnicy. - Mnie to przeraża. Innych też. Niezrozumiałe jest dla nas poszerzanie uprawnień sektora gastronomicznego, jeśli nie rozwiążemy problemu ciszy nocnej - mówi Magdalena Broniszewska. Mieszkańcy przekonują, że miasto w ten sposób doprowadzi do wyludnienia centralnej dzielnicy. - Jest to dosyć drastyczny sposób, jaki tutaj został przyjęty, zwłaszcza dla ludzi starszych, ale też dla ludzi młodszych, którzy mieszkają tu od pokoleń - mówi Kinga Konińska z Wilczej. Wtóruje jej mieszkaniec ulicy Nowogrodzkiej Zbigniew Trybocki. - Duże miasta w Polsce potrafią zadbać o mieszkańców, tylko Warszawa tego jakoś nie potrafi, efekt jest taki, że stałych mieszkańców ubywa - przekonuje. Potwierdzają to dane, bo liczba mieszkańców zameldowanych w Śródmieściu spadła poniżej 100 tys. osób.
Posłuchaj: