,
Obserwuj
Podkarpackie

GPS zamiast strzelby? Nowe informacje ws. niedźwiedzi w Bieszczadach

3 min. czytania
30.07.2025 16:36
W miejsce budzącej kontrowersje decyzji o odstrzale trzech osobników z gminy Cisna, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie właśnie powołała specjalny zespół interwencyjny. - To cieszy nie tylko mnie jako wójta Cisnej, ale też mieszkańców sąsiednich gmin - mówi wójt Cisnej Dariusz Wethacz.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
  • Zespół ws. niedźwiedzi to odpowiedź na coraz częstsze sytuacje, gdy dzikie zwierzęta pojawiają się w pobliżu domów;
  • Zespół tworzą specjaliści od dzikich zwierząt, naukowcy, teriolodzy, ale też osoby znające lokalny teren i realia życia w Bieszczadach;
  • W pierwszej kolejności zespół planuje: usunięcie zwykłych koszy na śmieci ze szlaków turystycznych i wiat, montaż specjalnych pojemników z zabezpieczeniami oraz informowanie turystów;
  • Na kolejny rok planowane są nowe działania.

Decyzja o odstrzale trzech niedźwiedzi z Cisnej została podjęta przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska na początku lipca. Zwierzęta wielokrotnie wchodziły na prywatne posesje i nie reagowały na próby płoszenia. Zdaniem urzędników stanowiły poważne zagrożenie dla mieszkańców. Plan odstrzału spotkał się jednak z ogromnym sprzeciwem - zarówno wśród lokalnych społeczności, jak i organizacji ekologicznych. Głos zabrali też politycy i Rzecznik Praw Obywatelskich.

Po kilku dniach medialnej burzy decyzja o odstrzale została wstrzymana. Ministerstwo Klimatu zapowiedziało alternatywne działania - m.in. założenie problematycznym osobnikom obroży GPS i utworzenie zespołu, który będzie reagował w podobnych przypadkach w przyszłości.

Taki zespół właśnie zaczął działać w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Tworzą go specjaliści od dzikich zwierząt, naukowcy, teriolodzy, ale też osoby znające lokalny teren i realia życia w Bieszczadach. Ich głównym celem jest szybka reakcja na sytuacje konfliktowe i zapobieganie kolejnym.

Specjalny zespół ws. niedźwiedzi. Co będzie robił?

- Zależy nam na tym, żeby niedźwiedzie zostały w lesie - mówi dr Magdalena Misiorowska, koordynatorka zespołu i ekspertka od zachowania dzikich zwierząt. - Nasze działania będą miały charakter logistyczny, terenowy, ale też informacyjny i edukacyjny. Chodzi o to, żeby niedźwiedzie nie kojarzyły obecności człowieka z dostępem do łatwego pożywienia - dodaje.

Nowość nad Jeziorem Solińskim. 'To ważne dla turystów'

Eksperci podkreślają, że wiele spotkań z niedźwiedziami to efekt błędów po stronie ludzi - wyrzucanych resztek jedzenia, łatwo dostępnych śmietników czy nawet dokarmiania. Dlatego w pierwszej kolejności zespół planuje działania u podstaw: usunięcie zwykłych koszy na śmieci ze szlaków turystycznych i wiat, montaż specjalnych pojemników z zabezpieczeniami oraz informowanie, jak się zachować, gdy spotkają drapieżnika.

Niedźwiedzie coraz bliżej ludzi

Bo w Bieszczadach coraz częściej dochodzi do sytuacji, gdy zwierzęta pokonują ogrodzenia (nawet te elektryczne), wchodzą do pasiek, sadów i na podwórka. - W naturalnych warunkach niedźwiedź unika człowieka. Ale jeśli się go zaskoczy, przestraszy albo jeśli broni młodych lub jedzenia - może być groźny - podkreśla Misiorowska.

Dlatego do końca sierpnia zwierzęta, które najczęściej wchodzą na teren gospodarstw, mają zostać wyposażone w obroże GPS. Dzięki nim pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego będą na bieżąco monitorować ich położenie i interweniować, jeśli znów zaczną zbliżać się do domów.

Nowe plany w sprawie niedźwiedzi. 'To bardzo dobry sygnał'

Już w przyszłym roku do działań dołączy kolejna grupa - 11-osobowy zespół interwencyjny pod nadzorem Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. W jej skład wejdą m.in. dwaj weterynarze, a także osoby przeszkolone w płoszeniu i zabezpieczaniu dzikich zwierząt. Grupa będzie mogła używać specjalistycznej amunicji niepenetrującej - np. kul gumowych czy hukowych - by skutecznie i bezpiecznie zniechęcać niedźwiedzie do wchodzenia na tereny zamieszkane.

- Jesteśmy na etapie przygotowywania wniosku o finansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska - mówi Łukasz Lis, rzecznik RDOŚ w Rzeszowie. - Liczymy na to, że środki pozwolą stworzyć dobrze wyposażony i sprawnie działający zespół - dodaje.

Działania są częścią zaplanowanego na cztery lata programu rządowego, który ma uporządkować temat relacji człowiek-dzikie zwierzę w Bieszczadach.

Z powstania grupy cieszą się mieszkańcy Cisnej. Wójt gminy Dariusz Wethacz, nie ukrywa zadowolenia. - Sama informacja, że taka grupa powstała, to bardzo dobry sygnał. Wreszcie państwo pochyliło się nad tym trudnym problemem - mówi. - To cieszy nie tylko mnie jako wójta Cisnej, ale też mieszkańców sąsiednich gmin. Dotychczas reagowanie na niedźwiedzie sprowadzało się najczęściej do bezradnego oczekiwania, bo brakowało przepisów, procedur, odpowiednich ludzi i sprzętu. Teraz ma się to zmienić - dopowiada.