,
Obserwuj
Świat

Gdzie, jeśli nie do Dubaju? Za Hiszpanię już trzeba zapłacić więcej

4 min. czytania
11.03.2026 17:09

Część turystów rezygnuje z wyjazdów na Bliski Wschód, dlatego ceny wakacji na południu Europy zaczynają rosnąć. Niektórych, mimo ostrzeżeń, wciąż jednak kuszą wyjątkowo niskie ceny. - Niekiedy jak najniższe koszty wyjazdu przesłaniają kwestie bezpieczeństwa - przyznał w TOK FM Paweł Kunz. Ekspert rynku turystycznego ostrzegł też przed wysokimi cenami biletów lotniczych.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na branżę turystyczną
Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na branżę turystyczną
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER
  • Sytuacja na Bliskim Wschodzie skutkuje odwołaniami lotów i zmianą wakacyjnych planów turystów. Ci wybierają bezpieczniejsze kierunki w Europie;
  • Niektórzy, kuszeni bardzo niskimi cenami, nadal wybierają Bliski Wschód;
  • Wizerunek regionu jako bezpiecznego kierunku się pogarsza, dlatego - jak mówił w TOK FM Paweł Kunz - osoby zarządzające turystyką będą musiały wydać duże pieniądze, by znów przekonać turystów do przyjazdu.

Konflikt na Bliskim Wschodzie coraz wyraźniej odbija się na branży turystycznej. Linie lotnicze odwołują połączenia do tego regionu, a turyści zaczynają zmieniać plany wakacyjne. - Beneficjentami tej sytuacji są kraje Europy Zachodniej i Południowej. Turyści szukają bezpieczeństwa i kiedy wcześniej mieli zarezerwowane na przykład wyjazdy do Omanu albo Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w tym momencie raczej łakomym wzrokiem spoglądają na Grecję czy Hiszpanię - mówił w TOK FM Paweł Kunz, ekspert rynku turystycznego, redaktor naczelny portalu panpodroznik.com.

Zwrócił uwagę, że biura podróży już podnoszą ceny wyjazdów do tych krajów. - Dynamika tych wzrostów będzie znacząco większa, jeżeli konflikt na Bliskim Wschodzie okaże się nierozwiązywalny - zaznaczył w rozmowie z Filipem Kekuszem.

"Turyści często mają pamięć złotej rybki"

Niektórzy, mimo trwającej wojny nadal jednak wybierają państwa położone nad Zatoką Perską i w jej okolicach jako miejsce spędzenia urlopu. W poniedziałek minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podał na platformie X, że według danych Straży Granicznej, od 1 marca, czyli po rozpoczęciu wojny w regionie, wyjechało tam 736 osób, w tym 37 dzieci poniżej 15. roku życia. 97 osób udało się do Kataru, 271 do Omanu, a 368 do ZEA. 

Jak przyznał Kunz, "cena czyni cuda" i "niekiedy jak najniższe koszty wyjazdu przesłaniają kwestie bezpieczeństwa". Podkreślił, że wizerunek Bliskiego Wschodu jako bezpiecznego kierunku wakacyjnego zaczyna się kruszyć, a "osoby zarządzające tam turystyką włożą naprawdę bardzo duże środki finansowe w to, aby ponownie przekonać turystów, że warto tam jechać".

- Widziałem ofertę siedmiodniowego pobytu z wylotem z Warszawy pojutrze do czterogwiazdkowego hotelu z all inclusive w Egipcie. Ten wyjazd zamykał się w 500 zł za osobę. To pokazuje, jak bardzo ceny runęły i jak sytuacja geopolityczna wpływa na turystykę - zauważył gość TOK FM. - Taka cena może służyć do pokazywania marketingowo "przyjedźcie do nas, bo teraz jeszcze jest bezpiecznie, pięknie, jest słońce", a z drugiej strony może to być po prostu minimalizacja strat. Lepiej zarobić 500 zł niż nie zarobić nic - mówił.

Jak powiedział redaktor naczelny panpodroznik.com, nadal bardzo popularnym kierunkiem wśród Polaków jest Turcja, która leży stosunkowo blisko regionu konfliktu. - Od wielu lat jest liderem wśród wyborów zagranicznych wojaży naszych rodaków. Powodów jest wiele, w tym relacja jakości do ceny - zaznaczył.

Wskazał też, że dużym zainteresowaniem wciąż cieszy się także Cypr.

Jak zauważył na koniec Paweł Kunz branża stosunkowo szybko odbudowuje się jednak po kryzysach. - Turyści często mają pamięć złotej rybki. Zapominamy natychmiast o tym, że było coś złego i jeżeli cena jest korzystna, to ponownie tam jedziemy - stwierdził. Jak od razu dodał, ci w trakcie pandemii, którzy wieszczyli, że turystyka się nie podniesie, byli w błędzie. - Statystyki wystrzeliły w kosmos, a gdyby właściciele biur podróży byli psami, toby merdali ogonami - dodał.

Jednocześnie ekspert wskazał na możliwy wzrost cen biletów lotniczych. - Największą częścią ich ceny jest paliwo lotnicze. Jeśli napięcia w rejonie Zatoki Perskiej sprawią, że paliwo będzie droższe, linie lotnicze podniosą ceny biletów. I to nie tylko na Bliski Wschód, ale także na inne kierunki. W efekcie odbije się to na kieszeniach wszystkich, a nie tylko osób myślących o tym regionie - podsumował w TOK FM. 

Redakcja poleca

LOT przedłuża zawieszenie lotów do Dubaju i Tel Awiwu

"W oparciu o przeprowadzone analizy ryzyka oraz wobec niestabilnej sytuacji w regionie Bliskiego Wschodu, PLL LOT podjęły decyzję o przedłużeniu zawieszenia połączeń do Dubaju (DXB) i Tel Awiwu (TLV) do końca sezonu zimowego, czyli do 28 marca" - poinformowały w poniedziałek Polskie Linie Lotnicze LOT. Przewoźnik przekazał, że połączenia do Rijadu pozostają odwołane do 16 marca.

Jak poinformowano we wpisie LOT-u na portalu X, pasażerowie posiadający bilety na te połączenia otrzymają instrukcję dotyczące możliwości zwrotu lub zmiany rezerwacji.

Obecnie MSZ odradza wszelkie podróże do tych krajów: Iran, Izrael, Palestyna, Arabia Saudyjska, Bahrajn, Jemen, Jordania, Katar, Kuwejt, Liban, Libia, Oman, Palestyna, Syria, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Irak, Afganistan, Białoruś, Ukraina, Rosja, Wenezuela, Burkina Faso, Czad, Demokratyczna Republika Konga, Gwinea, Gwinea Bissau, Haiti, Korea Północna, Mali, Mjanma, Niger, Somalia, Sudan, Sudan Południowy.

Źródło: TOK FM, PAP