,
Obserwuj
Świat

Nawrocki nie chciał się spotkać z Orbanem, teraz nie widzi problemu. "Zadziwiające"

4 min. czytania
23.03.2026 18:12

Prezydent Karol Nawrocki spotyka się w poniedziałek w Budapeszcie z Viktorem Orbanem, choć jeszcze kilka miesięcy temu odmówił wizyty ze względu na bliskie kontakty węgierskiego premiera z Władimirem Putinem. - Historia prorosyjskości Orbana, jego interesów i zażyłości z Rosją na poziomie politycznym, gospodarczym, służb specjalnych, jest bardzo głęboka - mówił w TOK FM Michał Kokot z "Gazety Wyborczej".

Karol Nawrocki podczas obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu
Karol Nawrocki podczas obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER
  • Prezydent Karol Nawrocki ma spotkać się w poniedziałek w Budapeszcie z węgierskim premierem Viktorem Orbanem;
  • Do wizyty dochodzi podczas kampanii wyborczej na Węgrzech i w czasie doniesień o tym, że węgierski rząd przekazuje Rosji informacje z posiedzeń Rady UE;
  • "Nawrocki wpisze się w narrację, która mówi, że trzeba budować alternatywne sojusze wobec Unii Europejskiej i Stanów i Zjednoczonych" - komentował w TOK FM Michał Kokot z "Gazety Wyborczej"

W poniedziałek w Przemyślu orezydent Karol Naworocki z prezydentem Węgier Tamasem Sulyokiem wziął udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Następnie Nawrocki udał się do Budapesztu na spotkanie z premierem Viktorem Orbanem.

Na Węgrzech trwa kampania przed wyborami parlamentarnymi. Wizyta polskiego prezydenta odbywa się również w czasie, gdy media informują, że politycy rządzącego Fideszu przekazują Rosji szczegółowe informacje o posiedzeniach Rady Europejskiej. Ponadto w poniedziałek w węgierskiej stolicy odbywa się tzw. Wielkie Zgromadzenie Patriotów dla Europy, skrajnie prawicowej grupy w Parlamencie Europejskim. Biorą w nim udział m.in. wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak, Marine Le Pen z francuskiego Zjednoczenia Narodowego, wicepremier Włoch Matteo Salvini. W przemówieniach otwierających szczyt przedstawiciele rządu Orbana wezwali do walki z imigracją oraz przejęcia kontroli nad instytucjami UE.

Redakcja poleca

"Bardzo duże znaczenie" wizty Nawrockiego

Zdaniem Michała Kokota z "Gazety Wyborczej" wizyta Karola Nawrockiego "ma bardzo duże znaczenie międzynarodowe, ale też dla polityki wewnętrznej Orbana". - Cała jego kampania opiera się na wątku międzynarodowym i że Węgry potrafią budować trwałe sojusze z innymi państwami europejskimi i pozaeuropejskimi - zauważył w audycji "Zapytam Inaczej". 

- Nawrocki wpisze się w narrację, która mówi, że trzeba budować alternatywne sojusze wobec Unii Europejskiej i Stanów i Zjednoczonych, o czym Orban mówi od dawna i o czym mówią inni politycy z Patriotów dla Europy - dodał.

Prezydent miał spotkać się z Orbanem pod koniec ubiegłego roku, kilka dni po jego wizycie w Moskwie. Do tego jednak nie doszło ze względu na - jak tłumaczył rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz - spotkanie "premiera Orbana ze zbrodniarzem Putinem". W poniedziałek Nawrocki mówił, że "przyjaźń polsko-węgierska trwa i będzie trwać, ale jak to w przyjaźni, są rzeczy, w których się nie zgadzamy. Polacy kochają Węgrów, ale nienawidzą Władimira Putina, który jest zbrodniarzem wojennym". 

Kokot podkreślił w tym kontekście, że "Orban od dawna prowadzi bardzo prorosyjską politykę na wielu poziomach". - Ona zasadza się nie tylko na tym, że Węgry przekazują Rosjanom informacje z posiedzeń Rady UE, ale też na tym, że Węgrzy od dawna robią interesy, choćby energetyczne, z Rosjanami wbrew Unii Europejskiej. Chodzi nie tylko o ropę z Rosji, którą Węgry kupują, tym samym finansując wojnę, ale również o elektrownię atomową Paks, która była bardzo długo oprotestowywana przez UE. Tajemnicą też nie jest, że na Węgrzech powstała właściwie agentura rosyjska. Służył za to międzynarodowy bank inwestycyjny z siedzibą w Budapeszcie, a jego pracownicy cieszyli się immunitetami dyplomatycznymi, w związku z czym Rosjanie mogli przemycać przez tę placówkę dowolną liczbę osób pod pozorem pracy na rzecz dyplomacji - mówił dziennikarz.

Redakcja poleca

- Historia prorosyjskości Viktora Orbana, jego interesów i zażyłości z Rosją na poziomie politycznym, gospodarczym, służb specjalnych, jest bardzo głęboka. Zadziwiające jest to, że Karol Nawrocki w tym momencie decyduje się na przyjazd i wsparcie jego kampanii - ocenił gość TOK FM.

"To byłoby potwierdzenie tezy, którą Orban stawia od lat"

Wybory do parlamentu na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna partia TISZA Petera Magyara prowadzi z Fideszem w większości niezależnych sondaży. W lutowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 20-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Premier Orban uzyskał dotąd poparcie m.in. prezydenta USA Donalda Trumpa, a szef MSZ Węgier Peter Szijjarto poinformował w piątek, że przed wyborami na Węgry przyjedzie też wiceprezydent USA J.D. Vance.

Według Michała Kokota przyjazd europejskich liderów na Węgry i agitowanie na rzecz Magyara mogłoby mieć odwrotny efekt od zamierzonego. - To by było potwierdzenie tezy, którą Orban stawia nie w tej kampanii, ale od wielu lat - powiedział. Obecny premier przekonuje, że wygrana demokratycznej opozycji będzie oznaczała zbliżenie z Zachodem i de facto rządy Brukseli.

Dziennikarz przypomniał słowa szefa MSZ Węgier Petera Szijjarto z portalu X. "Donald Tusk jest bardzo entuzjastycznie nastawiony do wiecu opozycyjnej partii TISZA. Szkoda, że tym razem się nie pojawił. Cztery lata temu był na wiecu opozycji 15 marca. Efekt? Wygraliśmy 20-procentową przewagą" - napisał minister w reakcji na wpis szefa polskiego rządu.

Źródło: TOK FM, PAP