Rozmowa Trump-Zełenski. Będzie kolejna awantura? "Dyplomacja ukraińska odrobiła lekcje"
W komunikacie Białego Domu, który opublikowano we wtorek po rozmowie , napisano, że Trump i Putin uzgodnili zawieszenie broni dotyczące ataków na infrastrukturę i instalacje energetyczne, a także rozpoczęcie negocjacji w sprawie dalszych kroków. Nie ogłoszono jednak szerszego, 30-dniowego zawieszenia broni, na jakie wcześniej w rozmowach z USA zgodziła się Ukraina. A już po zakończeniu rozmowy Rosja przeprowadziła zmasowany atak na cele w Ukrainie.
Kreml poinformował z kolei, że Putin zgodził się wstrzymać ostrzał ukraińskiej infrastruktury energetycznej na 30 dni i wydał już odpowiedni rozkaz rosyjskiej armii. Zażądał przy tym całkowitego wstrzymania zachodniej pomocy wojskowej dla Ukrainy. Trump w wywiadzie dla telewizji Fox News powiedział, że podczas rozmowy z Putinem nie został poruszony warunek o zaprzestaniu pomocy.
Jakub żyje w 'najbardziej zapalnym miejscu' Polski. Mówi, kiedy zaczął się bać
"Donald Trump zderzył się ze ścianą"?
Zdaniem Michała Kacewicza z Biełsatu przekaz strony amerykańskiej po rozmowie Trumpa z Putinem jest bardzo skąpy. - To jest powtarzanie różnego rodzaju komunałów z przeszłości, w zasadzie nic nowego (...). Co świadczy o tym, że albo Donald Trump zderzył się naprawdę ze ścianą daleko posuniętych warunków Władimira Putina, albo zgodził się na te daleko posunięte warunki. I po prostu nie wie teraz, jak to powiedzieć. To są dwie możliwości - ocenił gość "Popołudnia Radia TOK FM".
Rozmówca Filipa Kekusza zauważył, że dużo bardziej optymistycznie brzmią oświadczenia strony rosyjskiej. - Nawet powiedziałbym, że z pewną dozą euforii - że świat stał się bezpieczniejszy. I te słowa popłynęły, podczas gdy kilka godzin później poleciała na Ukrainę kolejna fala dronów, które atakowały różne obiekty cywilne - podkreślił Kacewicz.
W jego ocenie Ukraina nie ma się więc z czego cieszyć. - Wynika z tego, że o porozumienie pokojowe będzie bardzo trudno, jeżeli nie jest ono wręcz niemożliwe. Dlatego, że wiele na to wskazuje, iż warunki rosyjskie są niezmiennie - powiedział.
Rozmowa Zełenski-Trump. Czy będzie powtórka awantury z Białego Domu?
W środę odbywa się rozmowa telefoniczna Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. Zdaniem Kacewicza, będzie inna niż ta, którą widzieliśmy kilka tygodni temu w Białym Domu. Przypomnijmy, skończyło to się wówczas awanturą przed kamerami, a prezydenta Zełenskiego - poza Trumpem - atakował też amerykański wiceprezydent J.D. Vance .
- Zakładam, że teraz będzie inaczej, bo jednak dyplomacja ukraińska odrobiła pewne lekcje po tej sytuacji z Gabinetu Owalnego. Zełenski i jego doradcy przeanalizowali tę sytuację i doszli do wniosku, że prezydent Ukrainy dał się wtedy trochę sprowokować. Poniosły go emocje, co jest w jakimś sensie zrozumiałe. Natomiast dalsze rozmowy już toczą się chyba ze strony ukraińskiej z takim dobrze czy źle pojmowanym, ale jednak sprytem - ocenił rozmówca Filipa Kekusza.
'Takiego wybuchu chamstwa w życiu nie widziałem'. Szok po awanturze w Białym Domu
Jak mówił dziennikarz Biełsatu, Ukraińcy teraz - podobnie jak to robią Rosjanie, próbują wykorzystać presję, jaką ma nad sobą Trump, by szybko doprowadzić do porozumienia pokojowego. - Wydaje się, że po tych rozmowach w Arabii Saudyjskiej i zgodzie Ukrainy na 30-dniowy rozejm, Ukraińcy wyszli na tych, którzy chcą rozwiązania pokojowego i dogadują się z Trumpem - podkreślił.
Rozmowa może dać odpowiedź na to, co wydarzyło się w czasie wtorkowej rozmowy Trumpa z Putinem. - Czy ze strony Trumpa nie doszło do zgody na jakieś rosyjskie warunki i teraz nie dojdzie do próby przeforsowania tych warunków równie brutalnymi metodami, jakie widzieliśmy w Gabinecie Owalnym podczas tej niesławnej rozmowy - podsumował Kacewicz.