,
Obserwuj
Świat

Meta i YouTube mają zapłacić 20-latce gigantyczne odszkodowanie. "Masa krytyczna zaczyna gęstnieć"

4 min. czytania
26.03.2026 15:17

Ponad trzy miliony dolarów mają zapłacić właściciele Instagrama i YouTube'a 20-letniej kobiecie. Są w Los Angeles uznał, że platformy te są winne za szkody w jej zdrowiu psychicznym. - Wszystko wskazuje na to, że sąd uznał, iż tak naprawdę kluczowe dla funkcjonowania mediów społecznościowych elementy są niezgodne z prawem - mówiła w TOK FM Dorota Głowacka z Fundacji Panoptykon. Koncerny nie zgadzają się z decyzją i zapowiadają kroki prawne.

Meta i YouTube mają zapłacić 20-latce trzy miliony dolarów odszkodowania
Meta i YouTube mają zapłacić 20-latce trzy miliony dolarów odszkodowania
fot. Anton Kappers/HOLLANDSE HOOGTE/East News
  • 20-latka z Los Angeles wygrała proces przeciwko Meta i YouTube, oskarżając je o uzależniające praktyki, które zaszkodziły jej zdrowiu psychicznemu, kiedy była dzieckiem;
  • Sąd przyznał kobiecie trzy miliony dolarów odszkodowania. To pierwszy wyrok w sprawie tego typu;
  • "Kiedy sąd stwierdza, że kluczowe założenia tego modelu biznesowego są bezprawne, bo wyrządzają poważne szkody, to jest bardzo istotny sygnał" - podkreślała w TOK FM Dorota Głowacka z Fundacji Panoptykon.

Jeśli jesteś w kryzysie lub wiesz o tym, że ktoś w kryzysie może potrzebować pomocy, skorzystaj ze wsparcia specjalistów. Linia wsparcia dla dorosłych, działająca przez 7 dni w tygodniu, 24h/dobę - 800 70 22 22Linia wsparcia dla dzieci i młodzieży, działająca przez 7 dni w tygodniu, 24h/dobę - 116 111.

20-latka, znana jako Kaley, oskarżyła Metę i YouTube o to, że uzależnienie od ich produktów, kiedy była jeszcze dzieckiem, spowodowało u niej uszczerbki na zdrowiu psychicznym, wywołując niepokoje, zaburzenia w postrzeganiu własnego ciała i myśli samobójcze. Kobieta miała zacząć korzystać z YouTube'a jeszcze jako 6-latka, a z Instagrama - w wieku 9 lat. Jej prawnicy argumentowali, że uzależnienie było efektem celowej polityki koncernów.

Ława przysięgłych w Los Angeles uznała w środę, że firmy są odpowiedzialne za szkody dla zdrowia kobiety. Mają wypłacić jej w sumie trzy miliony dolarów odszkodowania, z czego 70 procent Meta, a 30 proc. Google. Sąd wciąż może zasądzić dodatkową karę pieniężną.

To pierwszy werdykt w sprawie tego typu. Kończy on przełomowy, trwający niemal dwa miesiące proces cywilny, który potencjalnie ułatwi innym uzależnionym od mediów społecznościowym użytkownikom ubieganie się o odszkodowania. Sprawa porównywana jest do przełomowych spraw przeciwko przemysłowi tytoniowemu.

Prawnicy firm twierdzili, że przyczyną problemów nie były media społecznościowe, lecz jej trudna sytuacja rodzinna. Utrzymywali też, że wprowadzali narzędzia i działania chroniące dzieci. W reakcji na środowy wyrok Meta oświadczyła, że nie zgadza się z decyzją i rozważa możliwości prawne. Google, właściciel YouTube'a, zapowiedział odwołanie od decyzji. W procesie zeznawali między innymi szef Mety Mark Zuckerberg, szef Instagrama Adam Mosseri oraz szef YouTube'a Neal Mohan.

"Mechanizm wpadania w królicze nory"

- Wszystko wskazuje na to, że sąd uznał, iż tak naprawdę kluczowe dla funkcjonowania mediów społecznościowych elementy są niezgodne z prawem. Jak rozumiem, chodzi przede wszystkim o sposób działania algorytmów, które rekomendują nam treści - komentowała w TOK FM Dorota Głowacka z Fundacji Panoptykon. 

Zwróciła uwagę na "bardzo silny nacisk na to, że samopoczucie tej osoby, szkody psychiczne, nie były związane z ekspozycją na nielegalne treści, tylko wiązały się ściśle z mechanizmem funkcjonowania platform".

Redakcja poleca

- Generalnie wszystko, co robimy w sieci, także na tych platformach, jest skrupulatnie zbierane i analizowanie po to, żeby serwować nam treści, które będą miały jak największą szansę nas zaangażować. Chodzi oczywiście o to, żebyśmy spędzili w danej aplikacji jak najwięcej czasu. Problem w tym, że to zaangażowanie niekoniecznie musi mieć pozytywny wymiar, że będziemy dostawać treści, które nas wspierają, są dla nas wartościowe. To bardzo często jest pobudzanie negatywnych emocji takich jak na przykład lęk - wyjaśniała ekspertka.

Jak mówiła, "to, że platformy działają w taki sposób, to nie jest przypadek, ani jakiś skutek uboczny, tylko esencja ich funkcjonowania". - Kiedy sąd stwierdza, że kluczowe założenia tego modelu biznesowego są bezprawne, bo wyrządzają poważne szkody, to jest bardzo istotny sygnał, że być może ten model należy zmienić - zauważyła Głowacka, podkreślając, że "to nie jest łatwe do wdrożenia".

Zaznaczyła przy tym jednak, że "od dawna mamy coraz więcej dowodów, które wskazują na to, że bez zmiany tego modelu nie da się nic istotnie poprawić". - Możemy starać się działać na rzecz tego, żeby moderacja na platformach działała lepiej, ale to nam nic nie da, jeżeli mamy mechanizm wpadania w tak zwane toksyczne królicze nory - powiedziała specjalistka.

Przełomowy moment?

Gościni TOK FM przypomniała o dochodzeniu wszczętym przez Komisję Europejską wobec TikToka. W lutym KE przedstawiła wstępną ocenę, w której oskarżyła chińską platformę o naruszenie unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Według unijnych urzędników uzależniające mechanizmy aplikacji, takie jak nieskończone przewijanie, automatyczne odtwarzanie czy spersonalizowane rekomendacje, mogą prowadzić do kompulsywnego korzystania z platformy, szczególnie przez dzieci.

- Masa krytyczna tego typu decyzji zaczyna gęstnieć. Dla użytkowników to jest pozytywny sygnał, bo wydaje się, że to nasza ostatnia deska ratunku - oceniła Głowacka. Jej zdaniem "to może być decydujący impuls, który przesądzi o tym, że platformy może zaczną coś w końcu zmieniać". - Żadne samoregulacje czy próba miękkiego dialogu z platformami przez lata nie przynosiły skutku - dodała.

Meta przegrywa też inną sprawę

Wyrok ogłoszono dzień po tym, gdy sąd stanowy w Nowym Meksyku wydał decyzję przeciwko Mecie, uznając, że jest odpowiedzialna za niedostateczną ochronę dzieci przed pedofilami. Meta musi zapłacić 375 mln dolarów. Władze Nowego Meksyku domagały się kary w wysokości ponad dwóch miliardów dolarów.  Ława przysięgłych uznała, że koncern naruszył stanową ustawę o nieuczciwych praktykach handlowych i stwierdziła, że firma składała fałszywe lub wprowadzające w błąd oświadczenia oraz stosowała "karygodne" praktyki handlowe, wykorzystujące podatność i niedoświadczenie dzieci.

- Werdykt ławy przysięgłych to historyczne zwycięstwo dla każdego dziecka i każdej rodziny, które zapłaciły cenę za decyzję Mety o stawianiu zysków ponad bezpieczeństwo dzieci - powiedział prokurator generalny Nowego Meksyku Raul Torrez, który w 2023 roku wniósł sprawę. 

Rzecznik Mety zapowiedział odwołanie od wyroku i stwierdził, że koncern "przykłada wielką wagę do bezpieczeństwa dzieci".

Wyrok ten jest jednym z pierwszych w sprawach dotyczących bezpieczeństwa dzieci na platformach społecznościowych i może mieć przełomowe znaczenie dla setek podobnych pozwów w całych Stanach Zjednoczonych.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, PAP