"Mój tato mówi, że zwariowałem". Rosjanie nie mają świadomości, co naprawdę dzieje się w Ukrainie

- To nie jest tak, że Rosjanie nic nie robią albo wszyscy popierają tę wojnę - oczywiście, że nie - mówił w TOK FM Iwan Wyrypajew. Ludzie protestują, ale trzeba pamiętać, że w Rosji za działanie wbrew władzy, grożą poważne konsekwencje. Jak mówił reżyser, np. do dyrektorów teatrów ministerstwo kultury wysłało specjalne listy, w których poinformowano, że mówienie o sytuacji Ukrainy będzie potraktowane jak zdrada ojczyzny.
Zobacz wideo

Rosyjska inwazja na Ukrainę trwa od ponad tygodnia. W tym czasie doszło w Rosji do wielu protestów przeciwników wojny. Ale mieliśmy też w tym czasie do czynienia z bezprecedensowym uderzeniem w media, które odważyły się informować o tym, co dzieje się w Ukrainie. Na początku mijającego tygodnia rosyjska prokuratura generalna nakazała Roskomnadzorowi wyłączenie niezależnych nadawców radia Echo Moskwy i telewizji Dożd oraz zablokowanie dostępu do ich stron internetowych "z powodu publikacji kłamliwych informacji na temat działań wojsk rosyjskich w wojnie z Ukrainą". Decyzję szybko zrealizowano. Dziś w Rosji nie ma już Echa Moskwy, bo większością głosów rady dyrektorów podjęto decyzję o likwidacji stacji i strony internetowej. Telewizja Dożd zwiesiła działanie.

Rosjanie czerpią więc wiedzę o wojnie - czyli jak mówił Władimir Putin interwencję mającą na celu "demilitaryzację" oraz "denazyfikację" Ukrainy - tylko ze sprzyjających władzy mediów.

Jak mówił w TOK FM Iwan Wyrypajew, rosyjski reżyser teatralny i dramaturg, większość ludzi w Rosji nie ma świadomości tego, jak naprawdę wygląda sytuacja. - Mam tatę, który mieszka na Syberii i ogląda tylko telewizję rosyjską (publiczną). On naprawdę nie rozumie, co się dzieje. Ja mu piszę, rozmawiam z nim, a on mówi, że zwariowałem - relacjonował reżyser, który od lat mieszka w Polsce.

Wyrypajew opisywał, jak bardzo Rosja jest dziś podzielona. Na tych, którzy szukają informacji z niezależnych źródeł oraz na tych, którzy prawdopodobnie z niewiedzy popierają władzę albo po prostu nie wtrącają się w to, co się dzieje. Ten podział - jak mówił - występuje nawet na poziomie rodzin. - Na przykład w mojej sytuacji, w mojej rodzinie. Mój tato nie słyszy, co do niego mówię, ale moje dzieci, synowie, mają jednoznaczną opinię, że to agresja i koszmar - podkreślił.

"Są tacy, którzy próbują coś zrobić, ale nie jest łatwo"

Gość TOK FM zwrócił uwagę, że do Rosjan trudno dotrzeć nawet w tak oczywisty dziś - zdawałoby się - sposób, czyli przez media społecznościowe. - Facebook jest zablokowany, YouTube od razu blokuje wszelkie wypowiedzi przeciwko Putinowi. Poza tym za rozpowszechnianie tego typu treści też grozi Rosjanom kara. Są tacy, którzy próbują coś zrobić, ale nie jest łatwo - ocenił.

Władza dba też, by działać zawczasu - nie czekać, aż ktoś zdobędzie się na jakiś protest przeciwko wojnie. - Na przykład wszyscy dyrektorzy teatrów rosyjskich dostali od ministerstwa kultury specjalne listy. Napisano w nich, że zabrania się mówić o sytuacji Ukrainy, bo to będzie potraktowane jak zdrada ojczyzny - powiedział gość Marty Perchuć-Burzyńskiej. Jak dodał, ponad 5 tys. Rosjan już zostało aresztowanych  za protesty.

- Chcę podkreślić, że to nie jest tak, że Rosjanie nic nie robią albo wszyscy popierają tę wojnę - nie, oczywiście, że nie. Ale wszyscy znajdują się w bardzo ciężkich, skomplikowanych warunkach - podkreślił reżyser.

Przypomnijmy, że błyskawicznie uchwalono w Rosji nowe przepisy - w piątek (4 marca podpisał je Władimir Putin). Za "świadome rozpowszechnianie fałszywych informacji" na temat sił zbrojnych Rosji grozi kara do 15 lat więzienia.

Bojkot rosyjskiej kultury

Reżyser nie wierzy w powodzenie listów otwartych sprzeciwiających się agresji Rosji na Ukrainę, choć sam taki list rosyjskich intelektualistów, artystów, dziennikarzy podpisał. - Trzeba coś robić, ale wątpię, żeby Putin to usłyszał, nie bądźmy naiwnymi ludźmi - przyznał. Mimo tych wątpliwości Wyrypajew uważa, że rosyjscy artyści muszą jednoznacznie opowiedzieć się przeciwko obecnej władzy. - Mówię do swoich kolegów z branży, że popierając Putina, robią ogromną krzywdę sobie i swojej rodzinie.  Bo Putin teraz jest utożsamiany z Hitlerem i wsparcie go to wsparcie nie tylko agresji, ale i mordercy - stwierdził.

Reżyser uważa, że  skuteczny i potrzebny jest bojkot rosyjskiej kultury na arenie międzynarodowej. - Ja jestem oczywiście za i wzywam wszystkich artystów z Polski i Europy, żeby jak najmocniej bojkotować rosyjską kulturę - apelował.  Gość TOK FM ocenił, że w obecnej sytuacji nikt nie powinien jeździć i występować w Rosji. Ale równocześnie przypomniał, że nie można wszystkich Rosjan utożsamiać z działaniami Putina. - Putin to Putin, a Rosjanie są różni - podsumował Iwan Wyrypajew.

DOSTĘP PREMIUM