Niemcy już nie będą przewodzić Europie. "To nie jedyny mit, który upadł wraz z wybuchem wojny"

Niemcy to państwo, które się samo zdelegitymizowało, jeśli chodzi o przywództwo polityczne w Unii Europejskiej. I to nie tylko w kwestii polityki wschodniej - ocenił w TOK FM Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej".
Zobacz wideo

"Niemcy są jednym z najbardziej niezdecydowanych krajów Unii Europejskiej w kwestiach dotyczących Ukrainy, np. dostaw broni czy sankcji przeciwko Rosji" - mówił minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Gazeta zwróciła uwagę na to, że wahanie Berlina w sprawie Ukrainy wywołało wiele irytacji. Kułeba pytany, czy reputacja Niemiec w Europie Wschodniej została przez to trwale zniszczona, odpowiada: "Tylko jeśli Niemcy będą dalej trwać przy nieudanych koncepcjach z przeszłości".

Zdaniem Zbigniewa Parafianowicza z "Dziennika Gazety Prawnej", "wojna już dokonała radykalnej zmiany w odbiorze Berlina przez Kijów". - Mit Niemiec, jako geopolitycznego gwaranta interesów ukraińskich w Europie czy świecie euroatlantyckim, upadł wraz z wojną  - mówił w rozmowie z Janem Wróblem.

Dziennikarz zastrzegł jednocześnie, że przez lata "Niemcy były błędnie postrzegane jako państwo, które może być rzeczywistym adwokatem interesów Ukrainy". - To była fikcja. O tej fikcji właśnie się przekonaliśmy - podkreślił.

Teraz także, jak mówił, "Ukraińcy uświadomili sobie, że geopolityka i uwarunkowanie niemieckie w polityce wschodniej nie sprzyjają interesom Kijowa". - Zorientowali się, że ich państwo jest postrzegane w Berlinie jako źródło zagrożenia i niestabilności w Europie, a nie jako pełnoprawny podmiot, który kiedyś może być we wspólnocie euroatlantyckiej -  stwierdził.

Także zdaniem Anny Słojewskiej, korespondentki "Rzeczpospolitej" z Brukseli, choć "jak najbardziej uzasadniony jest krytycyzm wobec Niemiec, to trzeba pamiętać, że nie tylko one się tak zachowywały". - Słyszałam od polityka wysokiej rangi historię, jak spotkał się Zełenskim po objęciu przez niego urzędu prezydenta i był przerażony jego naiwnością, kiedy mówił, że dogada się z Putinem w sprawie wschodnich regionów - opowiadała. - Nawet Zełenski, który wychował się pod butem sowieckim, który przecież powinien coś wiedzieć o Rosji, miał złudzenia - uważa dziennikarka.

Inna rzecz, jak zastrzegła, że i Europa Zachodnia, "świadomie tkwiła przez wiele lat w przekonaniu, że gospodarka utrzyma Rosję w stabilności". - Że Rosja - sprzedając oraz więcej energii Niemcom - będzie zmuszona do tego, by nie wywoływać bardzo poważnych aktów agresji wobec sąsiadów czy tych wymierzonych w Unii Europejskiej - dodała Słojewska.

"Niemcy nie potrafią pełnić roli przywódczej w UE"

Zdaniem gości TOK FM, to jednak nie jest jedyny mit, który upadł. Innym jest ten wskazujący na skuteczne przywództwo Niemiec w Europie. - Ten też upadł. Po latach samookłamywania się w kwestii polityki wschodniej Niemcy utraciły legitymacje do tego, by być skutecznym liderem w Europie. Poza potencjałem gospodarczym i politycznym jest to państwo, które stawia całkowicie nietrafne diagnozy, jeśli chodzi o Rosję - mówił Zbigniew Parafianowicz.

Stąd, jak dodał, otwarta jest dyskusja o tym, jak ma wyglądać teraz podejmowanie decyzji w Unii Europejskiej. - Rola Niemiec, która była do tej pory, nie wchodzi w grę. To jest państwo, które się samo zdelegitymizowało, jeśli chodzi o przywództwo polityczne w UE. I to nie tylko w kwestii polityki wschodniej, ale też np. polityki energetycznej - ocenił.

Wskazał przy tym m.in. na "zamknięcie elektrowni atomowych, gdy niezakończona została jeszcze zielona rewolucja". Ale mówił też o np. "nietrafnych diagnozach rządu Merkel w kryzysie migracyjnym czy też niespójnym zarządzaniu kryzysem zadłużenia, który został w dużej mierze rozwiązany dzięki skupowaniu obligacji z południa, na które Niemcy długo się nie zgadzały. - Mamy kilka obszarów, które udowodniły, że Niemcy nie są gotowe i nie potrafią pełnić roli przywódczej w UE -  podkreślił dziennikarz.

W ocenie Anny Słojewskiej w ostatnich latach model przywództwa Niemiec w UE przez ostatnie lata, to bardziej "funkcja osobistych właściwości kanclerz Angeli Merkel, a które posiada też Olaf Scholz". - Jest człowiekiem cichym, skrytym, niezdecydowanym, pozbawionym wizji - wyliczyła, zastrzegając jednak, że "nie sądzi, by jakikolwiek przywódca chciał mieć niemieckiego przywódcę pełnego wizji - nawet najlepszych pomysłów na Europę". - To nie spektakl. Tu chodzi o to rozważne interesy różnych krajów -  podsumowała dziennikarka "Rzeczpospolitej".

DOSTĘP PREMIUM