,
Obserwuj
Świat

Łukaszenka "przywołany do porządku" po usunięciu Prigożyna. "Wierzgał na widelcu, ale mu się nie udało"

3 min. czytania
24.08.2023 15:39
Jeżeli ktoś z rosyjskich elit miał plan zbuntować się przeciwko Putinowi, to po katastrofie samolotu Jewgienija Prigożyna schował ten projekt do szuflady. - Państwo bandyckie jest wierne swoim bandyckim zasadom. Nieukarana nielojalność może spowodować, że powstaną kolejne bunty - komentowała Anna Łabuszewska, autorka bloga "17 mgnień Rosji".
|
|
fot. president.gov.by

Rosawiacja - rosyjska agencja transportu lotniczego - potwierdziła w środę wieczorem, że na pokładzie prywatnego odrzutowca Embraer Legacy 600, który rozbił się w obwodzie twerskim na zachodzie Rosji, był szef najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn. To na razie jedyny pewnik dotyczący katastrofy. Według spekulacji rosyjskich mediów niezależnych jest pierwszy podejrzany. Ma to być osobisty pilot Prigożyna.

Nadal nie wiadomo, co doprowadziło do katastrofy. Praktycznie zaraz po ujawnieniu informacji, że samolot Prigożyna się rozbił, pojawiły się hipotezy, że na pokładzie maszyny mogło dojść do wybuchu albo Embraer został zestrzelony. Nie wiadomo też, czy szef Grupy Wagnera w ogóle był na pokładzie rozbitego samolotu.

Prigożyn nie żyje? W katastrofie mógł zginąć sobowtór, a szef Grupy Wagnera jest w Afryce. 'To bardzo przebiegły człowiek'

W mediach społecznościowych w czwartek pojawiło się nagranie, na którym widać mężczyzn, podających się za członków Grupy Wagnera. "Zaczynamy, przygotujcie się na nas" - powiedzieli. Choć kanał informacyjny Visegrad 24 podał, że wideo przedstawia wagnerowskich najemników znajdujących się na Białorusi, to należy brać pod uwagę, że nagranie nie jest prawdziwe.

Jakie są szanse na to, że dojdzie do nowego buntu wagnerowców? Anna Łabuszewska przypomniała w TOK FM, że po czerwcowym marszu na Moskwę Grupa Wagnera oddała rosyjskiemu ministerstwu obrony ciężki sprzęt, a część żołnierzy Prigożyna podpisała kontrakty z rosyjską armią.

- Więc z czym mieliby na ten marsz wyruszyć? Bez ciężkiego sprzętu trudno cokolwiek wywalczyć. Nie wiemy, ilu jest ludzi, którzy byliby w stanie wyruszyć na Moskwę - mówiła autorka publikowanego w 'Tygodniku Powszechnym' bloga '17 mgnień Rosji'.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Państwo bandyckie jest wierne bandyckim zasadom"

Rozmówczyni Przemysława Iwańczyka nie ma wątpliwości, że bez względu na to, kto stoi za katastrofą samolotu Prigożyna - jest to 'doniosły sygnał dla elit'. - Państwo bandyckie jest wierne swoim bandyckim zasadom. Nieukarana nielojalność może spowodować, że powstaną kolejne bunty. Po usunięciu Prigożyna, jeżeli ktoś miał takie pomysły, to na jakiś czas zostaną one odłożone - uważa gościni TOK FM.

'Putin nie potrzebował śmierci Prigożyna'. Ekspertka podała nazwiska tych, którym katastrofa samolotu jest na rękę

Łabuszewska przypomniała, że dwa miesiące temu - kiedy byliśmy świadkami marszu wagnerowców na Moskwę - swoje pięć minut miał też Alaksander Łukaszenka. Po zatrzymaniu się najemników 200 kilometrów od stolicy Rosji dowiedzieliśmy się, że wagnerowcy trafią na teren Białorusi. Pojawił się tam też kilka razy sam Jewgienij Prigożyn.

Jak stwierdziła rozmówczyni Przemysława Iwańczyka, Łukaszenka, który kreował się na mediatora między Kremlem i liderem Grupy Wagnera, a także próbował zaznaczyć swoją niezależność od Kremla, w środę "został przywołany do porządku". - Łukaszenka wierzgał na widelcu, próbował pokazywać, że chciał coś wytargować. Poletko, które chciał sobie wygospodarować, nie jest bardzo szerokie. On nie rozgrywa swojej samodzielnej partii, jest uzależniony od tego, co gospodarz Kremla mu powie - argumentowała Anna Łabuszewska.