W Rosji "akcje rozpaczy" po śmierci Nawalnego. "Zrobił to, co nie udało mu się za życia"
Rosyjska policja zatrzymała już około 400 osób podczas demonstracji zorganizowanych ku pamięci zmarłego Aleksieja Nawalnego. Kremlowski reżim karał aresztem i grzywnami nie tylko tych, którzy wznosili antyputinowskie hasła, ale nawet osoby, które przyszły jedynie złożyć kwiaty pod pomnikami, upamiętniającymi ofiary stalinowskiego reżimu. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in. prawosławny kapłan, który planował odprawienie w Petersburgu mszy żałobnej, a także dziewczyna, która wyrażała żal po Nawalnym...płacząc.
"Akcje rozpaczy" w Rosji opisała w TOK FM rusycystka i socjolożka dr Katarzyna Roman-Rawska. - Jest to tak nazywane, bo to nawet nie są prowokacyjne akcje protestu, tylko po prostu przeżywanie tego wielkiego smutku w momencie, w którym jedyna nadzieja na to, że coś jeszcze może się zmienić, została zamordowana. Wiele osób próbuje wyrazić swoje wsparcie też dla rodziny Nawalnego, którego ciała rosyjskie władze nie chcą wydać. Już blisko 30 tys. obywateli wysłało za pośrednictwem specjalnie zorganizowanej do tego skrzynki mailowej żądanie do centralnego Komitetu Śledczego o to, żeby to ciało zostało natychmiast wydane - mówiła ekspertka z Instytutu Slawistyki PAN.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
W marcu Rosjanie "zagłosują" na Nawalnego?
Jak podkreśliła gościni 'Pierwszego Programu" informacja o śmierci Nawalnego wywołała ogromne poruszenie nie tylko wśród zwykłych obywateli przeciwnych Putinowi, ale i wśród - dotychczas podzielonej - rosyjskiej opozycji. - Po śmierci stał się jej niekwestionowanym bohaterem. Niezależnie od tego, jakie to jest środowisko - czy takie, które chce zbrojnego oporu jak Rada Obywatelska, czy takie stricte pacyfistyczne jak Memoriał, czy anarchistyczne lewicowe - oni wszyscy niosą go na sztandarach. Paradoksalnie Nawalny po śmierci zrobił to, czego nie udało się mu zrobić za życia - wskazała dr Katarzyna Roman-Rawska w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Jak dodała ekspertka, gestów uczczenia śmierci rosyjskiego opozycjonisty możemy spodziewać się podczas tzw. wyborów prezydenckich w Rosji, które odbędą się już w marcu. - Michał Chodorkowski sugeruje, żeby na karcie do głosowania wpisywać nazwisko Nawalnego jako na osobę, na którą się głosuje. Jest promyk nadziei na to, że to jego dzieło zostanie kontynuowane po śmierci, a może nawet pójdzie ono w stronę zjednoczenia. Jestem przekonana, że ci ludzie nie spoczną - podsumowała dr Katarzyna Roman-Rawska w TOK FM.
Śmierć Nawalnego może nie być na rąk Putinu. 'Ciekawy jest ten moment'
Aleksiej Nawalny nie żyje
47-letni Aleksiej Nawalny - według oficjalnych informacji - zmarł w piątek 16 lutego przed południem w Charpie w północno-zachodniej Syberii. Jak podał niezależny rosyjski portal Meduza, "po spacerze poczuł się źle i niemal natychmiast stracił przytomność. Niezwłocznie przybyli na miejsce pracownicy medyczni zakładu karnego, wezwano pogotowie ratunkowe" - powiadomiono w komunikacie, dodając, że pomimo reanimacji Nawalny zmarł.
Nawalny został aresztowany i osadzony w kolonii karnej w 2021 roku, tuż po tym, jak powrócił do Rosji z Niemiec, gdzie odbywał rekonwalescencję po próbie otrucia go nowiczokiem - substancją uważaną za broń chemiczną.
Zanim w grudniu 2023 roku Nawalny trafił do kolonii karnej nr 3 w miejscowości Charp, był osadzony w kolonii karnej w Mielechowie w obwodzie włodzimierskim, około 250 km na wschód od Moskwy.
To tam umarł Nawalny. Kolonia karna 'Wilk polarny'. Co o niej wiemy?