,
Obserwuj
Świat

TikToku, coś ty narobił?! Rumunia wstrząśnięta, Europa w szoku

Sylwia Czubkowska, Joanna Sosnowska
3 min. czytania
10.12.2024 17:59
Wiele wskazuje na to, że TikTok został użyty do wpływania na wybory. I to w państwie należącym do Unii Europejskiej i do NATO. Dlatego w tym odcinku podcastu "Techstorie" opowiemy o tym, jak precyzyjnie tkano tiktokową kampanię wpływu nad Dunajem, dokąd prowadzą jej ślady i dlaczego do Moskwy.
|
|
fot. Mateusz Skwarczek / grafika Andrzej Piłatowicz

Rumunia przechodziła ostatnio prawdziwy maraton wyborczy. 24 listopada odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Potem, 2 grudnia - wybory do parlamentu, a 8 grudnia miała się odbyć druga tura wyborów prezydenckich. Ale rumuński Sąd Konstytucyjny stwierdził, że wokół wyboru prezydenta było tak dużo kontrowersji, że trzeba cały proces odwołać i przeprowadzić od początku. Jak do tego doszło? I co ma do tego TikTok?

Co się wydarzyło w Rumunii?

A było to tak: o fotel prezydenta ubiegało się kilku kandydatów: urzędujący premier Marcel Ciolacu, lider partii AUR George Simion, Elena Lasconi z partii USR, a także niezrzeszony i nieznany szerzej Calin Georgescu. Niespodziewanie dla ogromnej części Rumunów to właśnie Georgescu zmiażdżył kandydatów i zdobył aż 23 proc. poparcia. Jeszcze przed wyborami sondaże dawały mu 4, maksymalnie 7,5 proc. poparcia. 

Gdy ten wynik został ogłoszony, Rumunia była w szoku. Jak opowiada nam Andrada Fiscutean, dziennikarka w radiu Pro FM, cały kraj rzucił się wtedy do Google’owania "kim jest Calin Georgescu". Cristian Terhe?, inny kandydat na prezydenta, który otrzymał 1 proc. poparcia, zwrócił się do Sądu Najwyższego z wnioskiem o unieważnienie wyniku pierwszej tury. 

Zatem 24 listopada odbywają się wybory, a 29 listopada sąd zleca Centralnemu Biuru Wyborczemu (odpowiednikowi polskiej Państwowej Komisji Wyborczej) ponowne przeliczenie głosów. Komisje na przeliczenie mają bardzo mało czasu - głosowało 9,4 mln osób, więc pracy jest bardzo dużo. Udało się podać wyniki z kraju, ale nieprzeliczone zostały głosy oddane za granicą. Na tej podstawie 2 grudnia sąd i tak uznał, że wyniki pierwszej tury wyborów są ważne. Do drugiej tury przeszli Calin Georgescu i Elena Lasconi. 

'Niesmak i niezrozumienie' w Rumunii. 'Wielu ludzi w to nie uwierzy'

Gdzie w tym wszystkim jest TikTok?

W decydującym tygodniu przed wyborami sprawy przyspieszyły. Bo choć w poniedziałek sąd ogłosił, że w pierwszej turze nie było nadużyć, to i tak w kraju - i za granicą też - wrzało, że przecież Georgescu zdobył takie poparcie dzięki TikTokowi, na którym przeprowadzono bardzo agresywną i mocno nietransparentną kampanię tego kandydata. 

I właśnie ten wątek okazał się kluczowy i najbardziej kontrowersyjny. W środę 4 grudnia odtajniono raport służb specjalnych na temat kampanii Georgescu, a dwa dni później, na 48 godzin przed II turą wyborów prezydenckich, rumuński Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w świetle tego raportu jest duże podejrzenie, że w proces wyborczy ingerowała "zewnętrzna siła". I anulował całe wybory.

Rumunia jest więc teraz w podwójnym szoku - kandydaci, którzy przeszli do drugiej tury, oskarżają system o korupcję, "układ z szatanem", a demokratyczne instytucje drżą w posadach. A wszystko przez to, że Georgescu wypłynął dzięki tajemniczej kampanii na TikToku. 

Na czym polegała ta kampania? Jak była zorganizowana? Dokąd wiodą tropy i dlaczego do Rosji? A także o tym, jak nieczystą polityczną grę prowadzą platformy - o tym w tym odcinku podcastu "Techstorie". Posłuchaj!

W podcaście "Techstorie" Joanna Sosnowska i Sylwia Czubkowska, doskonałe dziennikarki technologiczne, wyjaśniają coraz bardziej skomplikowany świat technologii i ich wpływu na nasze życie. Rozejrzyj się i spróbuj wskazać jakąś dziedzinę życia, w której nie towarzyszy ci technologia. Trudne do wypatrzenia, jeśli nie niemożliwe, prawda? Właśnie dlatego powstały "Techstorie".

Poprzednie odcinki znajdziesz TUTAJ, a także na You Tube, Spotify i Apple Podcasts. Możesz też do nas pisać - na adres techstorie@tok.fm.