To teraz "najszczęśliwsze miasto świata". "Nagle sto osób zaczęło tańczyć"
Od obalenia reżimu w Syrii mija już kilka dni. Dziś Damaszek jest "jednym z najszczęśliwszych miast na świecie" twierdzi gościni audycji "Światopodgląd", Milena Rachid Chehab, dziennikarka i redaktorka związana ze Znakiem i "Gazetą Wyborczą", która przyjechała do stolicy Syrii, aby relacjonować te wydarzenia. - Chyba nikt się nie spodziewał, że tak szybko uda się obalić ten ponad pięćdziesięcioletni reżim Asada - mówiła gościni Agnieszki Lichnerowicz.
Całkiem niezły kierunek
- To jest niesamowite. Kraj dosłownie tydzień temu żył cały w strachu, a ludzie nie wypowiadali się o dyktatorze, bo bali się powiedzieć coś głośno. Wiedzieli, że czeka ich spotkanie ze służbą bezpieczeństwa. Dzisiaj mówią coraz bardziej otwarcie o tym, co ich spotkało - tłumaczyła, dodając, że jeszcze częściej mówią o przyszłości. - Wydaje się, że rewolucja, która się tutaj dzieje przez ostatnie dni, zmierza w całkiem niezłym kierunku - oceniała.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gościni TOK FM wspomniała wczorajszą wizytę w kawiarni, gdzie nagle rozbrzmiała piosenka związana właśnie z walką o wolną Syrię. - I to było naprawdę niesamowite widzieć, jak sto osób nagle zaczęło tańczyć, śpiewać - opowiadała, przyznała przy tym, że z naszej perspektywy mężczyźni tańczący z bronią mogą wydawać się straszni. - Tutaj to jest ważna rzecz. Oni czują, że wywalczyli sobie tę wolność - oceniła.
Blisko 40-krotny wzrost zakażeń na Lubelszczyźnie. Epidemiolodzy podają przyczyny
Obawy przed Izraelem
Obawy przed tym, że wśród rebeliantów może znaleźć się sporo zwolenników ISIS i radykalnych muzułmanów, jak dotychczas się nie sprawdzają. - Na razie nie ma żadnych oznak, że coś jest nie tak i wszyscy zachowują się przyjaźnie - stwierdziła, przekonując, że dotyczy to również tych, którzy wcześniej identyfikowali się z ortodoksyjnymi ugrupowaniami. - Nawet przedstawiciele tych rebeliantów, których sporo widać na ulicach, podkreślają, jak bardzo szanują ludzi bojących się o przyszłość i zapewniają, że wszystko będzie okej - relacjonowała.
Chehab przyznała, że pierwsze dni pełne było obaw, czy Syria nie pójdzie w ślady Libii czy Afganistanu w kwestii praw kobiet. - Tymczasem nic takiego się nie dzieje. Największe obawy, jakie w tej chwili mają Syryjczycy, budzi zachowanie Izraela, który już zajął zdemilitaryzowaną strefę na wzgórzach Golan, naruszając właściwie rozejm sprzed 50 lat - tłumaczyła. Dodała, że pojawiają się też pogłoski o izraelskich żołnierzach w miastach przy granicy, co skutkuje ucieczkami ludzi z domów. - Do tego zniszczenie ponad 80 proc. zapasów wojskowych czy też możliwości militarnych. To bardzo poważne rzeczy, które pokazują, że Syria nie będzie się rozwijać bez problemów. Zakusy sąsiadów cały czas są bardzo duże - stwierdziła.
Oś zła Putina się sypie. Oni mogą być następni. 'Rosja była wydmuszką'
- W samym Damaszku wprowadzona jest godzina policyjna, choć nie jest aż tak bardzo restrykcyjnie traktowana - przyznała gościni TOK FM, mówiąc o pustych ulicach wieczorami "ale nie aż tak, że człowiek boi się przejść". - W ciągu dnia jest naprawdę bardzo bezpiecznie - przekonywała. Jedyne co wzbudza niepokój to odległe odgłosy bombardowania celów militarnych przez wojska izraelskie. Ale jak podkreślała mowa o celach militarnych, "więc cywile na tym nie cierpią". - Co jest bardzo ważne - dodała.