Blisko 40-krotny wzrost zakażeń na Lubelszczyźnie. Epidemiolodzy podają przyczyny
Za większość zakażeń szpitalnych odpowiedzialne są m.in. takie bakterie jak choćby Klebsiella pneumoniae, Escherichia coli, Enterobacter, Staphylococcus aureus czy Enterocooccus. To bakterie, które wywołują m.in. zapalenie płuc, zakażenia dróg moczowych, zakażenia ran po zabiegach chirurgicznych czy sepsę.
Z danych Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie wynika, że w 2017 roku zanotowano 45 zakażeń szpitalnych bakterią Klebsiella Pneumoniae, czyli tzw. pałeczką zapalenia płuc. W 2021 roku było to już tysiąc zakażeń. W tym roku - do końca października - jest już prawie 1700.
Przyczyny wzrostu liczby zakażeń
- Przyczyn tego stanu rzeczy jest co najmniej kilka - mówi w rozmowie z TOK FM wojewódzka inspektor sanitarno-epidemiologiczna dr Maria Jolanta Korniszuk. Jak tłumaczy, jednym z powodów jest nadużywanie przez społeczeństwo antybiotyków, co doprowadziło do wielolekooporności części szczepów bakterii.
Fame MMA. Tego rodzice nie wiedzą. 'Nie mogi, to za mocne'
- Antybiotykoterapia jest stosowana często niekoniecznie w sposób celowany, w wielu przypadkach - nadmiarowo. Szczególnie ważną kwestią jest to, by antybiotyki - m.in. w lecznictwie otwartym, ambulatoryjnym - były stosowane w sposób uzasadniony, poprzedzony badaniami bakteriologicznymi, z określeniem wrażliwości na dany antybiotyk - mówi dr Korniszuk. Chodzi oczywiście o wykonanie tzw. antybiogramu, czyli badania, które wskaże, czy dany drobnoustrój jest wrażliwy lub oporny na dany antybiotyk. Tak, by nie stosować leku w ciemno.
- Nadużywanie antybiotyków to podstawowa przyczyna tego, że pojawiają się szczepy wielolekooporne. Bo skoro jest wprowadzany na rynek nowy antybiotyk albo jest stosowana przesadnie duża ilość tych antybiotyków, to drobnoustroje uczą się, jak sobie radzić z tymi antybiotykami, aby przetrwać. I stąd tyle wieloopornych szczepów - mówi w rozmowie z TOK FM Anna Bernaszuk, kierownik działu nadzoru sanitarnego w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie.
Kulisy urodzin Radia Maryja. Rydzyk z Jędraszewskim wszystko zepsuli
To, że zakażeń szpitalnych jest więcej, ma związek również z szybkim rozwojem medycyny i wprowadzaniem coraz bardziej specjalistycznych, zaawansowanych technologicznie procedur. To także sprzyja pojawianiu się opornych na leczenie bakterii.
Przestrzeganie procedur
Najważniejszą procedurą - zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia - jest właściwe mycie rąk i ich dezynfekcja. Pandemia koronawirusa pokazała, jak to jest ważne. Tyle że epidemii już nie ma i wielu z nas uznaje, że problem zniknął. - Szybko zapominamy, mamy to w naszej naturze - przyznaje Anna Bernaszuk.
W szpitalach obowiązują dokładnie opisane procedury dotyczące mycia i dezynfekcji dłoni. Jak mówi nam wojewódzka inspektor sanitarna, do procedur na piśmie nie można mieć zastrzeżeń, są przygotowane w zgodzie z obecnie obowiązującą wiedzą naukową i zasadami epidemiologicznymi. Tyle że niejednokrotnie gubi nas rutyna. Dotyczy to również personelu medycznego. - Ponawiamy apele o to, by nie zapominać o wytycznych. Przeprowadzane są też cykliczne szkolenia w kwestii przestrzegania tak podstawowej procedury jak proces mycia i dezynfekcji rąk, ale czasami - niejednokrotnie zupełnie nieświadomie - popadamy w rutynę - mówi dr Maria Jolanta Korniszuk. - Ja zawsze wierzę w dobrą wolę, wiedzę i profesjonalizm personelu medycznego w szpitalach, ale każdego z nas, jeśli ma chwilę zmęczenia czy dekoncentracji, może zgubić rutyna - dodaje nasza rozmówczyni.
W szpitalu przy ul. Jaczewskiego w Lublinie niemal wszędzie są pojemniki z płynem do dezynfekcji rąk. Przy nich wiszą też obrazkowe instrukcje, jak cała procedura powinna wyglądać. - W naszym szpitalu każdego roku organizujemy nawet kilkadziesiąt szkoleń z procedury dotyczącej higieny rąk. W zeszłym roku uczestniczyło w nich prawie dwa tysiące osób. Te szkolenia, zgodnie ze standardami akredytacyjnymi, każdy pracownik, który wchodzi w obszar opieki nad pacjentem powinien odbyć raz w roku. Mimo że w tym temacie nic się nie zmienia, to warto do tego powracać i pamiętać o tej najprostszej, ale tak ważnej procedurze - podkreśla szefowa szpitalnego działu nadzoru sanitarnego.
Jak dodaje, na co dzień nie da się jednak na bieżąco sprawdzać, czy lekarze i pielęgniarki w stu procentach stosują się do procedur. - Ale w trakcie szkoleń jak najbardziej mamy możliwość sprawdzenia, czy technika jest znana, bo mamy lampę UV, która dokładnie pokazuje, czy jeden czy drugi pracownik we właściwy sposób nanosi na swoje ręce preparat do dezynfekcji dłoni. I wtedy widzimy, kto umył i zdezynfekował ręce we właściwy sposób, a kto jednak nie do końca - dodaje nasza gościni.
Zdradliwa bakteria panoszy się w Polsce. 'W tym roku jest więcej zakażeń'
Szczególny nadzór
Co warte podkreślenia, problem zakażeń szpitalnych jest obecnie 'pod szczególnym nadzorem'. Wojewoda lubelski powołał specjalny Wojewódzki Zespół do spraw Monitorowania i Zwalczania Zakażeń Patogenami Opornymi na Antybiotyki Kluczowe dla Leczenia w podmiotach leczniczych województwa lubelskiego. Chodzi o to, by na bieżąco temat kontrolować, przeprowadzać szkolenia i by doprowadzić do spadku liczby zakażeń szpitalnych. A to ważne, bo zakażenia szpitalne mogą prowadzić nawet do śmierci pacjenta.