Zamknęli intensywną terapię dla dzieci w Toruniu. Mali pacjenci zostaną bez pomocy?
Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii dla Dzieci został tymczasowo zamknięty 9 grudnia. Zajmował się pacjentami do 18. roku życia, którzy trafiali tu w stanie zagrożenia życia - z wielonarządowymi urazami w wyniku na przykład wypadku komunikacyjnego czy z powodu sepsy.
3,5 miliona złotych pod kreską
W gotowości miał sześć łóżek oraz pełną obsadę lekarską i pielęgniarską. Niskie obłożenie spowodowało jednak kłopoty finansowe. - W ostatnim czasie w oddziale pojawiało się bardzo mało pacjentów. Ocenialiśmy to na mniej więcej 18 procent w skali roku - wylicza Janusz Mielcarek, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu. - Duża dysproporcja pomiędzy obłożeniem a kosztami sprawiła, że tylko w tym roku deficyt tego oddziału to ponad 3,5 miliona złotych - dodaje.
Szpital wystąpił więc do wojewody kujawsko-pomorskiego o zgodę na tymczasowe zawieszenie działalności i taką zgodę otrzymał. Oddział będzie zamknięty na razie przez pół roku.
- To jest czas na to, żeby przeorganizować trochę pracę w tym wymiarze, a także przeprowadzić remont, który nie był tu wykonywany od 20 lat - zapowiada Mielcarek. - Oczywiście będziemy się przyglądać, jakie skutki wywołała ta decyzja i czy rzeczywiście niezbędne jest przywrócenie oddziału - dodaje.
'Na cito? Zapraszamy w połowie kwietnia'. Ogromne kolejki na rehabilitację
Co z pacjentami?
Nasz rozmówca zapewnia, że mali pacjenci nie zostaną bez pomocy. Dzieci wymagające intensywnej terapii będą kierowane do Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 w Bydgoszczy, z którym toruńska lecznica podpisała porozumienie.
- Będziemy utrzymywać jedno łóżko intensywnego leczenia. Anestezjolog jest obecny podczas dyżuru, więc postępowanie będzie identyczne, jakby ten oddział dalej istniał - tłumaczy rzecznik. - Ale w momencie, gdyby okazało się, że pacjent musi leżeć dłużej na intensywnej terapii, to po diagnostyce i zaopatrzeniu, zostanie przekazany śmigłowcem lub karetkę do szpitala w Bydgoszczy - wyjaśnia nasz rozmówca.
Skrócą się kolejki na zabiegi
Zatrudnieni w oddziale lekarze i pielęgniarki nie stracą pracy. Anestezjolodzy - z którymi toruński szpital już podpisał nowe umowy - będą znieczulać przy zabiegach, do których są długie kolejki. - Dziś, kiedy będzie dodatkowy lekarz anestezjolog, takich zabiegów możemy zrobić po prostu więcej - tłumaczy Mielcarek. - Liczymy, że dzięki temu skrócą się kolejki na przykład do wycięcia migdałków. Dzieci i rodzice czekają na taki zabieg około dwóch lat - dodaje.
W Wojewódzkim Szpitalu Zespolony w Toruniu jest jeszcze drugi OIOM - Oddział Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka - ale będzie funkcjonować bez zmian.