,
Obserwuj
Śląskie

Szpital na pół gwizdka. "To jest głupota! Żeby w tak dużym powiecie nie działała izba przyjęć?"

Grzegorz Kozieł, TOK FM
3 min. czytania
12.11.2024 12:41
Dramatyczna sytuacja w szpiatlu w Żywcu. Od miesiąca nie działa tu izba przyjęć, trzy oddziały i dwie poradnie. Mieszkańcy płacą za wizyty prywatne i leczą się w Cieszynie, Bielsku-Białej, czy Suchej Beskidzkiej. Jak dowiaduje się TOK FM, jest szansa na poprawę sytuacji.
|
|
fot. Grzegorz Kozieł/TOK FM

7 października szpital powiatowy w Żywcu zawiesił - na trzy miesiące - pracę izby przyjęć, trzech oddziałów oraz dwóch poradni. Chodzi o oddziały chorób wewnętrznych z pododdziałem nefrologii oraz chirurgii ogólnej i internistycznej. Powodem była trudna sytuacja finansowa i - w związku z tym - odejścia lekarzy z pracy. Dyrekcja szpitala tłumaczyła, że kłopoty wynikają z braku uzyskania pełnego pokrycia kosztów zrealizowanych świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Całą sprawę odczuli najboleśniej mieszkańcy powiatu żywieckiego i okolic.

Miesiąc po znacznym ograniczeniu funkcjonowania placówki rozmawiałem z pacjentami, których spotkałem przed szpitalem. Byli rozgoryczeni.

- To jest głupota! Żeby w tak dużym powiecie nie działała izba przyjęć? Trzeba leczyć się w Bielsku-Białej albo w Cieszynie. W Bielsku w kolejce trzeba czekać pół dnia. A proszę sobie wyobrazić mieszkańców Zwardonia czy Koszarawy. Oni muszą jechać dwie godziny do szpitala - mówił mi jeden z pacjentów.

- To duży problem, bo mam mieć zabieg na chirurgii ogólnej i nie wiem, co będzie dalej - opowiadała z kolei mieszkanka Żywca.

Informacja przy wejściu do szpitala w Żywcu
Informacja przy wejściu do szpitala w Żywcu
Grzegorz Kozieł/TOK FM

- Jestem w trakcie leczenia, a z powodu zawieszenia oddziałów teraz muszę płacić za wizyty. Porada - 200 złotych, zdjęcie RTG - 60 złotych - żalił się pan Andrzej, który po wszczepieniu protezy stawu biodrowego musiał zabrać dokumentację z żywieckiego szpitala i leczyć się prywatnie.

- We Wszystkich Świętych z urazem nogi musiałam jechać do szpitala w Suchej Beskidzkiej, bo w Żywcu izba przyjęć zamknięta. Tam lekarzem na dyżurze był Ukrainiec, który nie potrafił porozumieć się w języku polskim. Nie otrzymałam kul, wózka. Dziś tutaj umówiłam się prywatnie z ortopedą - opowiadała kolejna pacjentka. Podobnych głosów było znacznie więcej.

Nagle dostała telefon, by odebrać syna ze szkoły i zawieźć do szpitala. 'Jak grom z jasnego nieba'

Jest nadzieja na poprawę sytuacji. Jak udało mi się dowiedzieć, jeszcze w tym tygodniu NFZ oraz dyrekcja szpitala mają przedstawić szczegóły porozumienia. Praca oddziałów ma być sukcesywnie przywracana. Informację tę potwierdzają przedstawiciele zarówno starostwa, szpitala jak i NFZ.

Szpital swoje, NFZ swoje

Szpital w Żywcu powstał na peryferiach miasta w formule partnerstwa publiczno-prywatnego miejscowego starostwa z firmą InterHealth Canada. Był to pierwszy taki projekt w Polsce. Lecznica jest obecnie jedyną tego typu placówką współpracującą z NFZ, na terenie powiatu żywieckiego, który liczy ponad 150 tys. mieszkańców.

Starosta żywiecki Adrian Midor już we wrześniu ostrzegał, że zamknięcie oddziałów oznaczać będzie dramat dla lokalnej społeczności. - Domagamy się od NFZ i Ministerstwa Zdrowia, żeby w końcu urealniono plany rzeczowo-finansowe dla tego szpitala i żeby zapłacone zostały nadwykonania - mówił. Chodziło o około 40 mln zł.

Na problemy finansowe zwracała uwagę też dyrektorka placówki Małgorzata Świątkiewicz. - Nie płacimy personelowi medycznemu wynagrodzeń na czas, wypłacamy je z dużym opóźnieniem i na raty. Ponad 20 lekarzy już odeszło, część lekarzy i personelu ograniczyło swoją dostępność godzinową. Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć pracy szpitala - tłumaczyła na konferencji prasowej.

Na poród 50 kilometrów dalej? Z powodu braku lekarzy zawieszono porodówkę

Śląski oddział NFZ odbijał piłeczkę i przekonywał, że na bieżąco płacił za świadczenia. Jeśli zaś chodzi o drugi kwartał tego roku, to tłumaczono, że w związku z dużą liczbą szpitali w regionie standardowy proces bilansowania umów jeszcze trwa.

W pewnym momencie do sporu włączyła się ministra zdrowia. Izabela Leszczyna podczas jednej z konferencji prasowych stwierdziła m.in., że 'nie pozwoli, żeby szpital w Żywcu szantażował oddział wojewódzki NFZ'. W placówce pojawili się kontrolerzy z resortu oraz funduszu.

Długie kolejki do lekarzy specjalistów, zadłużenie szpitali, zamykanie oddziałów - na antenie Radia TOK FM i na portalu tokfm.pl pokazujemy, jak nie działa polska ochrona zdrowia. W specjalnym cyklu materiałów reporterskich przedstawiamy historie z różnych miast. Czytaj i słuchaj na naszej antenie. Inne artykuły z tej serii:

Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie, a na pomoc muszą czekać latami. 'To fikcja'

1005 dni czekania do specjalisty. 'Czy wszyscy muszą tu przychodzić?'

Długie kolejki do hematologa. To nie w pieniądzach tkwi problem. 'Nie warto wyważać drzwi'

'Na cito? Zapraszamy w połowie kwietnia'. Ogromne kolejki na rehabilitację

Tragiczna sytuacja szpitali powiatowych. Zamknąć drzwi przed pacjentami?