advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubelskie

Afera wizowa. Sąd w Lublinie nie zgodził się na uchylenie aresztu wobec podejrzanych

3 min. czytania
06.10.2023 11:07
Sąd Okręgowy w Lublinie odrzucił zażalenia na areszt złożone przez trzy osoby, które mają zarzuty w tzw. aferze wizowej. To dwoje pośredników, którzy za pieniądze mieli pomagać w załatwieniu wizy dla czwórki cudzoziemców i mężczyzna, który powoływał się na wpływy w MSZ. Wszystko przy wsparciu innego z podejrzanych - Edgara K.
|
|
fot. Maciej Wasilewski / Agencja Wyborcza.pl

Sprawy, którymi zajmował się Sąd Okręgowy w Lublinie, dotyczą trójki podejrzanych z województwa świętokrzyskiego. To były radny z Kielc, Mariusz G. oraz dwie osoby, które mają zarzuty płatnej protekcji, zagrożone karą do 8 lat więzienia. Cała trójka jest w areszcie - tak zdecydował sąd I instancji. Mariusz G., Filip P. i Monika R. złożyli zażalenia na areszt, ale sąd tego nie uwzględnił. 

Monika R. wiosną 2023 roku w Kielcach - miała działać wspólnie i w porozumieniu z Filipem P. - 'w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, w zamian za pośrednictwo w załatwieniu spraw związanych z uzyskaniem wiz', dla cudzoziemców. Ci mieli pracować w jednym z tajskich spa na terenie Kielecczyzny.

To ta dwójka, jak podawali śledczy, obiecała zapłacić innemu z podejrzanych w aferze wizowej - Edgarowi K. po 2 tysiące złotych za załatwienie wiz w placówce konsularnej w Indonezji. W tym przypadku chodziło o czterech cudzoziemców. Z kolei Mariusz G - w porozumieniu w Edgardem K. - miał powoływać się na wpływy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i obiecywać, że może pomóc w załatwieniu wiz. 

Były radny PiS zatrzymany w sprawie afery wizowej. 'Zawsze spadał na cztery łapy'

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał areszty, oddalając zażalenia podejrzanych. W uzasadnieniu sprawy Mariusza G. wskazano, że zażalenie jest niezasadne. 'Rozstrzygnięcie Sądu Rejonowego w zakresie zastosowania względem podejrzanego środka zapobiegawczego jest prawidłowe' - podał sąd. Podkreślił przy tym, że 'zgromadzony w sprawie materiał dowodowy (…) w wysokim stopniu uprawdopodabnia popełnienie przez Mariusza G. zarzuconego mu czynu'.

Wyjście za kaucją?

Jak mówiła nam sędzia Barbara Markowska, rzecznik sądu w Lublinie, sąd zgodził się też na kaucję w wysokości 30 tysięcy złotych (Filip P. i Monika R.) lub 50 tysięcy złotych (Mariusz G.). - Materiał dowodowy co do nich został już prawie w całości zgromadzony, więc taki środek o charakterze wolnościowym w należyty sposób zabezpiecza prawidłowy tok postępowania i będzie wystarczający - wyjaśniała.

Jednak wyjście za kaucją wcale nie jest oczywiste, bowiem od 1 października zmieniły się przepisy. -Przyjęcia przedmiotu poręczenia majątkowego dokonuje [teraz] prokurator. I prokurator ma możliwość wydania postanowienia o odmowie przyjęcia przedmiotu poręczenia. Wtedy taka decyzja jest zaskarżalna do sądu - powiedziała Markowska.

To oznacza, że nawet jeśli kaucje wpłyną, proceduralnie sprawa może jeszcze trochę potrwać. Sędzia dodała też - w rozmowie z TOK FM - że dwie z zatrzymanych osób przyznają się do winy. 

Nowe wątki afery wizowej. 'Tak skopanej operacji jeszcze nie widziałem'

W aferze wizowej mieli brać udział urzędnicy związani z MSZ i z placówkami konsularnymi m.in. w Azji. Na razie zarzuty ma wskazana w tekście trójka oraz Edgar K., bliski współpracownik byłego wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka. Wawrzyk stracił stanowisko 31 sierpnia.

Z informacji medialnych wynika, że Edgar K. poszedł na współpracę z prokuraturą i został 'małym świadkiem koronnym'. Na razie jednak nie doprowadziło to do kolejnych zatrzymań. Jak pisała Wirtualna Polska, według ustaleń śledczych, wszystko zaczęło się od tego, że Edgar K. zaczął ściągać pracowników do rodzinnego gospodarstwa rolnego i 'wtedy po raz pierwszy wykorzystał swoje kontakty w MSZ i odkrył możliwość przyspieszania załatwiania wiz'. 

Andrzej Stankiewicz z Onet z kolei opisywał, że wiceminister MSZ Piotr Wawrzyk został wyrzucony, bo pomógł swoim współpracownikom stworzyć nielegalny kanał przerzutu imigrantów z Azji i Afryki przez Europę do Stanów Zjednoczonych. Ściągani do Polski Hindusi mieli udawać ekipy filmowe z Bollywood. Za przerzucenie do Ameryki każdy płacił 25-40 tysięcy dolarów.