,
Obserwuj
Lubelskie

Chciał patrzeć władzy na ręce i ma przez to problemy. "Państwo pluje mi w twarz"

4 min. czytania
09.11.2024 09:00
Kazimierz Strzelec, aktywista z Lubelszczyzny, zaangażował się społecznie w prace Komitetu Monitorującego wydawanie funduszy unijnych. By brać udział w posiedzeniach, musi brać urlop w pracy. Marszałek Lubelszczyzny zainterweniował do rządu w tej sprawie. Jaką otrzymał odpowiedź?
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Kazimierz Strzelec to mieszkaniec małej podlubelskiej miejscowości, aktywista LGBT, który działa m.in. w stowarzyszeniu 'Marsz Równości w Lublinie'. Na co dzień jest pracownikiem cywilnym wojska, ale po pracy dużo udziela się społecznie w różnych dziedzinach. Działa też w Komitecie Monitorującym Fundusze Unijne dla Lubelskiego na lata 2021-2027.

To instytucja, o której na naszym portalu pisaliśmy kilkukrotnie. Komitety monitorujące - w ramach obecnej perspektywy finansowej - działają w Polsce od mniej więcej półtora roku. Mają monitorować wydawanie pieniędzy z funduszy unijnych. W ich skład wchodzą m.in. przedstawiciele strony rządowej, samorządowej i organizacje pozarządowe.

Kazimierz Strzelec w komitecie na Lubelszczyźnie reprezentuje Kampanię Przeciw Homofobii. - Pan Kazimierz jest naprawdę aktywnym członkiem Komitetu Monitorującego, uczestniczy praktycznie we wszystkich spotkaniach. Jest osobą niezwykle zaangażowaną - mówi nam rzecznik marszałka Lubelszczyzny Remigusz Małecki.

Rząd zawiódł społeczność LGBT? 'Zaproponowana zmiana jest niepokojąca'

Urzędnicy marszałka czy przedstawiciele ministerstw, którzy należą do komitetów, biorą udział w posiedzeniach społecznie, ale są delegowani na nie w czasie swojej pracy. Podobnie - działacze organizacji pozarządowych. Są zatrudnieni w danym NGOsie i w ramach delegacji biorą udział w obradach, które odbywają się w godzinach pracy (najczęściej od godz. 9 do późnego popołudnia).

Pan Kazimierz tak nie może - by wziąć udział, społecznie, w obradach komitetu i reprezentować KPH, musi za każdym razem brać w swojej pracy urlop. W tym roku wziął na to 10 dni wolnego. Na dziś więcej urlopu wypoczynkowego już nie ma, dlatego w listopadowym czy grudniowym posiedzeniu komitetu nie będzie już mógł wziąć udziału.

Interwencja marszałka

Marszałek Lubelszczyzny - jak mówi nam jego rzecznik - napisał w tej sprawie do ministra obrony. Zawnioskował, by sprawę jakoś uregulować tak, by pan Kazimierz nie musiał - na czas obrad komitetu - brać urlopu. Szef MON przekazał to pismo do Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Odpowiedział na nie wiceszef tego resortu Jacek Karnowski. Z odpowiedzi wynika, że nie ma takiej możliwości. Dlaczego? Bo to problem... Kampanii Przeciw Homofobii.

"Za efektywną reprezentację w komitecie monitorującym (...) odpowiada podmiot wchodzący w skład danego komitetu. Podmiot delegujący daną osobę do prac w komitecie powinien ocenić, czy inne zobowiązania jego reprezentanta będą umożliwiały właściwe pełnienie funkcji członka Komitetu Monitorującego. Tym samym to do podmiotu delegującego należy kwestia wyznaczenia do prac w komitecie takiego przedstawiciela, który będzie w stanie wywiązać się z obowiązków członka" - napisał w odpowiedzi do marszałka Jacek Karnowski. "Informuję, że Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej nie jest właściwe do podejmowania decyzji w sprawie wniesionej przez pana Kazimierza Strzelca" - dodał wiceminister.

Niepokojący trend w 'mieszkaniówce'. Nawet 10 tys. zł. Zgodnie z prawem

'Płakać mi się chciało'

- Odpowiedź nie przyszła do mnie bezpośrednio, dostałem ją z Urzędu Marszałkowskiego. Jak ją czytałem, to czułem, że moje państwo pluje mi prosto w twarz. Płakać mi się chciało. To jest niesamowite, że tak bezdusznie można było podejść do tematu - mówi TOK FM Kazimierz Strzelec.

Warto podkreślić, że nie było wielu chętnych do działalności w komitetach monitorujących, bo to działalność całkowicie społeczna, nie dostaje się za nią żadnych profitów. - Chciałem pomóc, zaangażowałem się i robię to nadal, a w odpowiedzi słyszę "nie, bo nie" - dodaje pan Kazimierz. Zwraca przy tym uwagę, że wszyscy inni członkowie komitetu są delegowani do prac w nim w czasie swojej normalnej, zawodowej pracy, tylko on ma z tym problem.

- Wydaje mi się, a nawet jestem przekonany, że zmiana prawa w tym zakresie nie jest jakimś wielkim wyzwaniem. Dziś to dotyczy mnie, za chwilę może dotyczyć pracowników innych firm czy instytucji. To może być rozwiązanie przydatne także w przyszłości. By każdy wiedział, że nie musi brać urlopu - mówi pan Kazimierz.

Jak podkreśla, jego działalność w Komitecie Monitorującym już dała realne efekty. Zaangażował się m.in. w uchylenie uchwał anty-LGBT i Samorządowych Kart Praw Rodzin - na Lubelszczyźnie nie ma już ani jednego takiego dokumentu, a było ich wiele. Bo - zgodnie z prawem unijnym - pieniądze europejskie nie mogą trafiać do tych samorządów, które dyskryminują swoich obywateli i naruszają w ten sposób Kartę Praw Podstawowych.

Zaskoczenie pod Tatrami. Uchylili kontrowersyjne prawo. 'Nie możemy ryzykować'

- Ale są też inne sprawy. Na przykład w województwie lubelskim w Straży Pożarnej nie było do tej pory ani jednego sprzętu, który byłby przystosowany do walki z klęskami żywiołowymi. A z roku na rok zwiększa się liczba niebezpiecznych zjawisk, które są związane z ociepleniem klimatu. To jeden z tematów, na które idą unijne fundusze - mówi Strzelec.

Kolejny przykład - temat zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. - Lubelszczyzna to województwo, w którym najwięcej młodych ludzi podejmuje próby samobójcze. Gdy przedstawiano nam to na posiedzeniu Komitetu Monitorującego, usłyszeliśmy, że jest wiele miejsc na mapie Lubelszczyzny, w których nie ma psychologów czy psychiatrów dziecięcych. I tu znów - jest projekt, który ma to zmienić. Mają powstać m.in. dzienne ośrodki dla dzieci i młodzieży oraz oddziały szpitale. Na to idą unijne fundusze, a my - jako komitet - nad tym czuwamy - wyjaśnia nasz rozmówca. I zapowiada, że na obrady Komitetu Monitorującego powróci, ale dopiero w nowym roku, gdy będzie mógł skorzystać z nowego urlopu.