Nalot na klasztor dominikanów. "Pytam, czy służby wprowadzały nas w błąd?"
Policjanci z Komendy Stołecznej Policji weszli na teren klasztoru dominikanów w Lublinie 19 grudnia. Kilka dni później przeor poinformował o tym fakcie swoich przełożonych. W liście do nich wskazał, że podejrzewano, że w klasztorze mógł się ukrywać poszukiwany Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości. 'Dokładnego przeszukania obiektu klasztornego - wraz z częścią mieszkalną braci, które trwało około dwóch godzin - dokonało sześciu policjantów w kominiarkach. W trakcie przeszukania policjanci fotografowali nasze pomieszczenia klasztorne, w tym cele zakonne. W tym czasie nad klasztorem latały policyjne drony' - wskazał przeor.
Sprawa wyszła na jaw w święta Bożego Narodzenia, gdy upubliczniono list przeora. Prokuratura Krajowa wcześniej o tym przeszukaniu nie informowała. - Jest to dla nas zaskoczenie, bo - mimo że na przestrzeni lat zmieniały się rządy - nie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją ani po roku 1989, ani również przed '89 rokiem. Po raz ostatni osoby w mundurach weszły do klasztoru podczas II wojny światowej - mówi ksiądz Adam Jaszcz, kanclerz lubelskiej kurii, a jednocześnie rzecznik prasowy Archidiecezji Lubelskiej.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak w piątkowym wywiadzie telewizyjnym stwierdził, że działania policji i prokuratury 'miały swoje źródło w uprawdopodobnionej informacji o tym, że może być tam albo sama poszukiwana osoba, albo jakieś elementy związane ze śledztwem'.
- Słyszałem wypowiedź pana ministra Siemoniaka, że właściwie nic wielkiego się nie stało i że służby działają. Oczywiście, że działają. Byliśmy tego świadkami. Tylko my stawiamy pytanie, w jaki sposób działają. I mam nadzieję, że na to pytanie uzyskamy odpowiedź - komentuje ksiądz Jaszcz w rozmowie z TOK FM. Jak podkreśla, do przeszukania na terenie klasztoru doszło w momencie, gdy oficjalna była już informacja, że Marcin Romanowski przebywa na Węgrzech.
- Podawały to również podawały służby. Pytam więc, czy służby wprowadzały nas w błąd? Czy zabrakło tutaj profesjonalizmu? Powinniśmy poznać odpowiedź na to pytanie i powinniśmy też domagać się tego, by służby działały na podstawie prawa. Nie może być tak, że ktoś nosi mundur czy pełni urząd prokuratora i z tego powodu może podejmować działania, które de facto krzywdzą innych ludzi - dodaje nasz rozmówca.
Co na to prokuratura?
Śledczy przekonują, że nie było przeszukań w miejscach, w których sprawowany jest kult religijny. To oficjalne stanowisko Prokuratury Krajowej. Tyle, że cele zakonników - jak słyszymy od duchownych - to też miejsca, w których się modlą.
Jak przekazał TOK FM prokurator Przemysław Nowak, 18 grudnia śledczy dostali informację, że poszukiwany Marcin Romanowski przebywa w Klasztorze Dominikanów w Lublinie. - Z informacji tej wynikało, iż podejrzany miał być widziany w tym klasztorze 'w ubiegłą niedzielę'. Informacja dotyczyła konkretnej celi, w której miał przebywać Marcin Romanowski, oraz zawierała opis zmian w jego wyglądzie - mówi nam prokurator Nowak.
Prokurator uznał, że istnieje 'uzasadnione przypuszczenie', że Marcin Romanowski może znajdować się we wskazanych pomieszczeniach, dlatego zapadła decyzja o przeszukaniu pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych lubelskiego klasztoru. Rzecznik podkreślił, że w momencie wydawania tej decyzji 'prokurator nie miał pewności co do miejsca przebywania podejrzanego, dlatego też kontynuował czynności poszukiwawcze'. Co istotne, jak przekazują śledczy, 'po zakończeniu czynności przeor do protokołu oświadczył, że ''nie ma żadnych zastrzeżeń co do sposobu przeszukania''.'
Co dalej?
Prokuratura Krajowa przypomina, że na czynność przeszukania przysługuje zażalenie do sądu. Do dziś (piątek) takie zażalenie nie wpłynęło, ale nieoficjalnie wiadomo, że ma wpłynąć. Tak zapowiadali dominikanie.
Ucieczka Marcina Romanowskiego. Sondaż pokazał, co o zachowaniu posła PiS sądzą Polacy
Były wiceminister sprawiedliwości jest poszukiwany w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Śledztwo trwa od lutego 2024 roku i jest rozwojowe. Prokuratura zarzuca Marcinowi Romanowskiemu popełnienie 11 przestępstw - m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawiania konkursów na pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości. Przestępstwa miały polegać m.in. 'na wskazywaniu podległym pracownikom podmiotów, które powinny wygrać konkursy na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości'. Polityk miał też zlecać poprawę błędnych ofert przed ich zgłoszeniem oraz dopuszczał do udzielenia dotacji podmiotom, które nie spełniały wymogów formalnych i materialnych. Zarzuty dotyczą również przywłaszczenia pieniędzy w łącznej kwocie ponad 107 mln złotych oraz usiłowania przywłaszczenia pieniędzy w kwocie ponad 58 mln złotych.
W piątek (27 grudnia) Romanowski opublikował w mediach społecznościowych kolejne oświadczenie, w którym domagał się opublikowania wszelkich materiałów, które mają na niego śledczy. Zażądał m.in. opublikowania dokumentów dotyczących wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) oraz postanowienia o przeszukaniu klasztoru dominikanów w Lublinie.
'Proszę o zbadanie sprawy przeszukania klasztoru Dominikanów w Lublinie również pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa nadużycia władzy oraz wytwarzania fałszywych dowodów w sprawie. Należy także wskazać na profanację miejsca kultu religijnego oraz naruszenie postanowień konkordatu w wyniku działań policji i prokuratury. Domagam się ujawnienia nazwisk wszystkich osób zaangażowanych w tę akcję, w tym policjantów oraz ich przełożonych' - napisał Romanowski.