Górnicy w Bogdance przerywają protest głodowy. Padła ważna data
Koniec protestu głodowego w Bogdance
"W związku z ustaleniem terminu rozpoczęcia postulowanych przez związki zawodowe rozmów pomiędzy związkami, przedstawicielami Ministerstwa Przemysłu, Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz zarządem Grupy Kapitałowej Enea informujemy, że zawieszamy protest głodowy'' - przekazał TOK FM Jarosław Niemiec ze Związku Zawodowego 'Przeróbka'. To on w ubiegły czwartek rozpoczął protest głodowy. Kilka dni później dołączyli do niego inni pracownicy. Rozmowy mają się odbyć 11 lutego w Warszawie.
Dlaczego związkowcy protestowali?
Mająca większość udziałów w kopalni Grupa Enea ogłosiła niedawno nową strategię. Podała w niej, że zamierza kupować węgiel z Bogdanki dla swoich kopalni w Kozienicach i Połańcu do 2035 roku, jednocześnie cyklicznie ograniczając zakupy już od roku 2030. Dla zobrazowania problemu - w roku 2035 Enea ma potrzebować z Bogdanki tylko dwa miliony ton węgla, podczas gdy dziś wydobycie przekracza 8 milionów ton.
Związkowców te doniesienia postawiły na nogi. Przypominali, że w pierwotnych założeniach Bogdanka miała być jedną z tych kopalń, w których wydobycie utrzyma się do 2049 roku. - To są dwie różne daty, dlatego tego nie rozumiemy i chcemy o tym rozmawiać. Ale na razie dialog jest pozorowany - mówili związkowcy.
Wsparcie od samorządowców i nie tylko
W ostatnim tygodniu górnicy spotkali się m.in. z wojewodą i marszałkiem, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Doszło również do pikiety przed kopalnią i spotkania z samorządowcami. Ci zapowiedzieli, że włączą się w negocjacje z rządem i spółką Enea.
Burmistrz Łęcznej Leszek Włodarski mówił w TOK FM, że ma świadomość transformacji, ale w przypadku Bogdanki cały czas mówiło się o roku 2049. - A te informacje, które wynikają ze strategii Enei i do nas docierają, są niepokojące. Obawiamy się, że znacznie zmniejszy się zatrudnienie w kopalni - mówił burmistrz.
W podobnym tonie wypowiadali się też inni. - Boimy się, że nasi mieszkańcy stracą miejsca pracy. Bogdanka jest jednym z największych pracodawców w województwie lubelskim, a jeśli chodzi o nasz powiat - to jest największym pracodawcą. Te osoby nie mają alternatywy - alarmował wójt gminy Ludwin Andrzej Chabros. Wójt gminy Puchaczów Urszula Hucz dodała, że bez kopalni gmina upadnie. - Jesteśmy pełni obaw i niepokoju, bo nie wiemy, co będzie dalej. Dlatego oczekujemy wsparcia. Piszemy, gdzie się tylko da. Napisaliśmy m.in. apel do premiera i ministrów - wskazała w rozmowie z TOK FM.
Co na to władze Grupy Enea?
Rzeczniczka Enei Berenika Ratajczak - w odpowiedzi przesłanej naszej redakcji - przyznaje, że zgodnie z nową strategią rozwoju grupy, spółka zamierza "systematycznie zwiększać swoje zaangażowanie w produkcję energii ze źródeł gazowych i OZE".
"Nie oznacza to, że Grupa z dnia na dzień przestanie zużywać węgiel do produkcji. Bezpieczeństwo energetyczne opiera się na miksie wytwarzania. Dlatego Enea, jako odpowiedzialny uczestnik i podmiot transformacji energetycznej, dostrzega konieczność kontynuacji pracy sprawnych aktywów węglowych w kolejnych latach" - przekazała Berenika Ratajczak. Więcej czytaj tu