advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubelskie

Z zera do ponad setki. Skąd taki wzrost liczby aborcji? "Korki od szampana nie strzelają"

Anna Sapieha, TOK FM
4 min. czytania
24.02.2025 16:26
Rośnie liczba aborcji wykonywanych w szpitalach. Szczególnie na Lubelszczyźnie, gdzie niemal z zera skoczyła do ponad stu. - To nas oczywiście cieszy, ale korki od szampana na razie absolutnie nie strzelają - mówi TOK FM Joanna Gzyra-Iskandar z Kolektywu Legalna Aborcja.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
  • Dane dotyczące liczby przeprowadzanych aborcji zebrał i opublikował kolektyw Legalna Aborcja;
  • W 2024 roku w szpitalach w Polsce wykonano 896 aborcji - dwa razy więcej niż rok wcześniej;
  • Lekarze (a także dyrektorzy szpitali) częściej niż w poprzednich latach biorą pod uwagę opinię psychiatrów, którzy uznają, że ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia psychicznego kobiety;
  • Aktywistki proaborcyjne czekają na realną zmianę prawa. "Jesteśmy rozczarowane, bo zapowiedzi przed wyborami były inne, a mamy to co mamy" - słyszymy.

 

W szpitalach na Lubelszczyźnie w 2021 roku - czyli tuż po orzeczeniu Trybunału Julii Przyłębskiej ws. aborcji - wykonano tylko cztery takie zabiegi, w 2022 roku - zero, a w 2023 - sześć. W 2024 roku sytuacja zasadniczo się zmieniła - w danych NFZ odnotowano 109 aborcji w województwie lubelskim. Skąd taka zmiana?

 

"Serce bije, nic nie mogę zrobić"

 

Przypomnijmy - obecnie w Polsce aborcja w szpitalu jest dopuszczalna tylko w dwóch przypadkach: gdy ciąża jest efektem gwałtu oraz gdy ciąża zagraża życiu kobiety. Wcześniej prawo zezwalało na dokonanie aborcji także w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. To się zmieniło po orzeczeniu TK z 2020 roku.

Ale ważna jest też kwestia wytycznych Ministerstwa Zdrowia opublikowanych w sierpniu ubiegłego roku. Wskazują one, że jeśli kobieta uda się do np. do lekarza psychiatry i ten uzna, że jest zagrożenie dla zdrowia psychicznego, to wystawione od niego zaświadczenie jest wystarczające do terminacji ciąży.

Wiele kobiet - jak słyszymy od lekarzy - zgłaszało się do szpitali z takim właśnie zaświadczeniem, ale duża część placówek nie brała tego pod uwagę i nie wykonywała aborcji. Kobiety słyszały: "Serce bije, nic nie mogę zrobić".

Aborcja w Polsce. Jak zmieniło się podejście lekarzy?

 

Teraz to się zmieniło i lekarze (a także dyrektorzy szpitali) częściej niż w poprzednich latach biorą pod uwagę opinię psychiatrów. - Lekarze zaczęli dostrzegać ten problem z innej strony i skoro jest takie prawo, to możemy z niego korzystać - mówi dr Grzegorz Pietras, ginekolog położnik z Lublina.

Wpływ na zmianę podejścia może mieć też to, co spotkało szpital w Pabianicach - placówce zarzucono niewykonanie legalnej aborcji i został ukarany przez NFZ karą w wysokości ponad 500 tys. złotych (po odwołaniu placówki kwotę obniżono do 250 tys. zł). - Nikt nie chce stracić takich środków - mówi dr Pietras.

Kobieta zatrzymana za własną aborcję. Policja nie ma sobie nic do zarzucenia

Lekarz - w rozmowie z nami - zwraca uwagę na coś jeszcze: placówki medyczne nie mogą się powoływać na tzw. klauzulę sumienia, co wcześniej miało miejsce. - Skoro dany szpital ma umowę z NFZ na świadczenia ginekologiczne, to ma wypełniać kontrakt i oferować pełną paletę tych świadczeń - stwierdza jasno dr Pietras, który jest też wiceprezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Lublinie.

Raport Kolektywu Legalna Aborcja. Więcej zabiegów nie tylko w Lubelskiem

 

Kolektyw Legalna Aborcja w poniedziałek opublikował raport, który pokazuje, że zmiany są nie tylko na Lubelszczyźnie. Z zebranych danych wynika, że w 2024 roku w szpitalach w Polsce wykonano 896 aborcji. W 2021 roku tych zabiegów było zaledwie 107 w skali kraju - najmniej w historii od 1980 roku.

- W roku 2024 przeprowadzonych aborcji było dwa razy tyle co w 2023, więc widzimy znaczący wzrost. I to nas oczywiście cieszy, choć korki od szampana na razie absolutnie nie strzelają. Bo aborcje w szpitalach to wciąż niewielki odsetek wszystkich aborcji wykonywanych przez kobiety w Polsce - mówi TOK FM Joanna Gzyra-Iskandar z Kolektywu Legalna Aborcja. - W rozbiciu liczby aborcji na miesiące w roku 2024 nie widać znaczącego wpływu działań rządu. Rozporządzenia i wytyczne Ministerstwa Zdrowia w naszej ocenie w marginalnym stopniu wpłynęły na poprawę dostępności aborcji w polskich szpitalach - dodaje nasza gościni.

Aborcja w Polsce. "Jesteśmy rozczarowane"

 

Podkreśla, że aktywistki proaborcyjne czekają na realną zmianę prawa. - Jesteśmy rozczarowane, bo zapowiedzi przed wyborami były inne, a mamy to co mamy - mówi Gzyra-Iskandar. Kobiety w Polsce szacunkowo przerywają rocznie około 120 tysięcy ciąż - najczęściej korzystają ze wsparcia sieci Aborcja Bez Granic, która w 2024 roku pomogła 47 tysiącom Polek. Wiele kobiet decyduje się również na tabletki aborcyjne kupowane samodzielnie lub samodzielnie organizuje wyjazdy do przygranicznych klinik aborcyjnych w Czechach, Słowacji i Niemczech.

"Nie zgadzamy się na powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego, który obowiązywał przed pseudowyrokiem Trybunału Julii Przyłębskiej, i który proponuje teraz Trzecia Droga. W naszej ocenie to niewiele zmieni. Polska potrzebuje zmian legislacyjnych pozwalających na dostęp do aborcji zgodny z praktyką i potrzebami społecznymi oraz usuwania barier w dostępie do aborcji, do których należą m.in. zapisy Kodeksu karnego związane z aborcją" - alarmuje Kolektyw Legalna Aborcja. Projekty ustaw są gotowe, ale na razie za wiele się z nimi nie dzieje. Być może wrócą po wyborach prezydenckich i po zmianie na stanowisku prezydenta.