,
Obserwuj
Mazowieckie

Nocna prohibicja w Warszawie. Na co czeka Trzaskowski? "Boi się"

zsz
3 min. czytania
17.01.2025 10:58
Choć nocna prohibicja działa już w wielu dużych miastach w Polsce (i przynosi pozytywne efekty), to w rządzonej przez Rafała Trzaskowskiego Warszawie sprawa utknęła w miejscu. Dlaczego? - Chodzi o kalkulację polityczną - odpowiedział w TOK FM Jan Mencwel, członek stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i radny Lewicy.
|
|
fot. Marek Maliszewski/REPORTER / MAREK MALISZEWSKI/REPORTER

 

  • Na procedowanie przez Radę m.st Warszawy oczekuje projekt uchwały dot. wprowadzenia nocnej prohibicji - przepisu zabraniającego sklepom i stacjom benzynowym sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych;
  • Jan Mencwel, członek stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i radny Lewicy, przekonywał w TOK FM, że uchwałę można by przyjąć 'od ręki', ale cały proces jest przeciągany z powodu kampanii wyborczej prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego (KO).
  • Aktywista uważa, że Trzaskowski 'boi się, że jak wprowadzi takie ograniczenie, to straci w oczach wyborców Konfederacji'.
  • Gość 'A teraz na poważnie' domaga się także, by Rafał Trzaskowski na czas kampanii wziął urlop w ratuszu. W jego ocenie łączenie obowiązków prezydenta dużego miasta z 'jeżdżeniem po Polsce' jest niemożliwe.

 

Uchwała o nocnej prohibicji w Warszawie

Nocna prohibicja, czyli zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych obowiązujący w godzinach 23.00- 6.00, działa już w 200 gminach w Polsce, w tym w dużych miastach jak Katowice, Poznań, Wrocław czy Zakopane. Tymczasem w Warszawie starania o wprowadzenie nowych przepisów trwają już lata a ich końca nie widać. Większości stołecznego samorządu - z prezydentem Rafałem Trzaskowskim na czele - nie przekonuje nawet fakt, że za tym rozwiązaniem opowiedziało się w konsultacjach społecznych 81 proc. mieszkańców i mieszkanek.

Ważne słowa kard. Rysia. 'Dwa tygodnie się zastanawiałem, czy to powiedzieć'

Grupą, która podejmuje szczególne starania o wprowadzenie nocnej prohibicji w stolicy, jest stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Jak wskazał na antenie TOK FM członek MJN i radny Lewicy Jan Mencwel, wprowadzenie zakazu w innych miastach przyniosło 'pozytywne efekty'.

- Jest bezpieczniej, spokojniej, ciszej, jest mniej interwencji policji i mniej nocnych awantur. Na ograniczenia nikt nie narzeka, a wszystkie obawy, że rozpocznie się sprzedaż alkoholu na czarnym rynku albo że będą powstawać meliny, zupełnie się nie sprawdziły. Teraz brakuje tylko tego, żeby Rada Warszawy wprowadziła bardzo prostą uchwałę, którą można by przyjąć w zasadzie od ręki - przekonywał aktywista w "A teraz na poważnie".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Nocna prohibicja "niekorzystna" przed wyborami

Co właściwie dzieje się obecnie z projektem uchwały ws. nocnego zakazu sprzedaży alkoholu? Radny Koalicji Obywatelskiej Michał Matejka przekazał ostatnio, że - już gotowy - projekt znajduje się u przewodniczącej Rady Warszawy, która zadecyduje, do których komisji trafi i będzie procedowany. Dlaczego - mimo to - sprawa cały czas stoi w miejscu? Jan Mencwel ma na ten temat "pewną hipotezę". Jego zdaniem ma to związek z oficjalnym początkiem kampanii wyborczej Trzaskowskiego.

- Chodzi o kalkulację polityczną. Prezydent Trzaskowski kombinuje jak zyskać głosy prawej strony sceny politycznej, a nawet tej skrajnie prawej - po prostu walczy o głosy Konfederacji. Boi się, że jak wprowadzi takie ograniczenie, to straci w oczach wyborców Konfederacji i że będzie to dla niego niekorzystne. Tylko absurdalne jest to, że na szali stawia bezpieczeństwo i zdrowie mieszkańców i mieszkanek Warszawy - ocenił gość Mikołaja Lizuta.

Szokujące odejście komendanta z Iławy. Takich policjanci nazywają 'plecakami politycznymi'

Radny Lewicy poleca Trzaskowskiemu urlop. To "byłoby po prostu uczciwe"

Czy Rafał Trzaskowski, skoro oficjalna kampania wyborcza już się rozpoczęła, zdecyduje się wziąć urlop w warszawskim ratuszu? Jan Mencwel nie ma wątpliwości, że kandydat KO na prezydenta powinien tymczasowo porzucić rządzenie miastem.

- Nie da się łączyć tak ważnej funkcji, jaką jest prezydentura miasta o budżecie małego państwa, z jeżdżeniem po Polsce i zdobywaniem wyborców. Poza tym pójście na urlop byłoby po prostu uczciwe. Wyobraźmy sobie, że pracujemy w jakimś miejscu, ale równolegle staramy się o inną pracę i z tego powodu nie ma nas w tej pierwszej pracy. Nigdzie by to nie przeszło i mam nadzieję, że w Warszawie też taki numer nie przejdzie - komentował aktywista i radny w TOK FM.