Rosja testuje NATO. Czas na ostrą odpowiedź? "Trochę śmiesznie to wygląda"
- Wojna hybrydowa trwa w pełni - ocenił w TOK FM prof. Włodzimierz Marciniak. Były polski ambasador w Rosji ocenił, że w reakcji na działania Rosji, "państwa NATO trzymają nerwy na wodzy". Przyznał też, że śmiesznie wygląda np. reakcja Niemiec, które w odpowiedzi na akt terroru, do jakiego doszło w Lipsku, zdecydowały się na zamknięcie Domu Rosyjskiego w Berlinie i konsulatu generalnego w Bonn.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób Rosja testuje NATO?
- Jaka byłaby adekwatna odpowiedź na akty sabotażu, za którymi stoi Moskwa?
W Polsce mamy śledztwa ws. podpaleń, które mogą być aktami sabotażu, w Niemczech obserwujemy prawdziwą serię groźnych zdarzeń. Władze w Berlinie poinformowały, że za sierpniowym incydentem w Lipsku stoi Rosja.
Były polski ambasador w Moskwie do tej listy dorzucił też w "TOK 360" wydarzenia z basenu Morza Czarnego, czyli drony nad Rumunią i zaatakowane statki tureckie. - Wojna hybrydowa trwa w pełni - ocenił prof. Włodzimierz Marciniak.
Prowadzący rozmowę Adam Ozga pytał swojego gościa o to, jak należałby odpowiadać na takie działania Rosji.
- Z dotychczasowych reakcji rozumiem, że trwa wojna nerwów. Państwa NATO trzymają nerwy na wodzy, reakcje są takie jak polska, czyli wezwanie ambasadora, albo taka jak niemiecka, czyli zapowiedź zamknięcia Domu Rosyjskiego i konsulatu. Ale, jak przeczytałem w mediach, że to odpowiedź na atak terrorystyczny, to trochę śmiesznie to wygląda - ocenił gość TOK FM.
Jak daleko może posunąć się Rosja?
Politolog, były ambasador Polski w Federacji Rosyjskiej wyjaśnił, że tego typu działania, to konsekwencja "przyjętej zasady, że wszyscy udają, iż wojna jeszcze się nie toczy".
- Wszyscy się wahają przed podjęciem kroków adekwatnych, a to sabotaż i dywersja na terytorium Rosji. Na to się nikt w tej chwili nie decyduje - powiedział eksperty. Przypomniał też, że poza sankcjami w przeszłości podejmowano też inne działania wobec Rosji.
- To było skoordynowane, hurtowe wydalani rosyjskich dyplomatów przez państwa NATO. Na znak solidarności z Wielką Brytania po zamachu na Siergieja Skripala i jego córkę (w 2018 roku) itd. Widać, że to Rosji nie powstrzymuje. Sankcje gospodarcze są dolegliwe, ale wydaje mi się, że Rosjanie podjęli już decyzję, że taki koszt są gotowi ponieść. Także trwa igranie z ogniem - stwierdził były polski ambasador w Federacji Rosyjskiej.
Prof. Marciniak przyznał, że nie wie, jak daleko posuną się Rosjanie. - W wojnie nerwów przegrywa ten, komu jako pierwszemu nerwy puszczą. Na razie wszyscy się powstrzymują - mówił, przypominając wydarzenia na Morzu Czarnym.
- Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan raczej jest znany ze zdecydowane reagowania na takie sytuacje, ale też się powstrzymuje - dodał rozmówca Adama Ozgi.
Źródło: TOK FM