Przełomowy wyrok TSUE. Banki muszą zwracać pieniądze skradzione przez oszustów
Stracone pieniądze przez internetowe oszustwo? TSUE uznało, że banki nie mogą natychmiast odrzucić reklamacji, argumentując, że utrata środków to efekt nieostrożności klienta. Co więcej, muszą zwrócić skradzioną kwotę poszkodowanym.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co TSUE zdecydowało ws. oszustw internetowych?
- Czy bank będzie mógł odzyskać zwróconą za oszustwo kwotę?
- Co z reklamacjami ws. przelewów, które okazały się oszustwem?
W przypadku nieautoryzowanej transakcji bank ma obowiązek niezwłocznie zwrócić klientowi pieniądze pobrane z jego konta - tak wynika z dzisiejszego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. TSUE oraz polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydały kluczowe rozstrzygnięcia dotyczące odpowiedzialności za cyberprzestępczość finansową.
Nowe regulacje zobowiązują instytucje finansowe do natychmiastowego zwrotu skradzionych środków poszkodowanym klientom, zamiast automatycznego odrzucania ich reklamacji z powodu domniemanej nieostrożności. Jednak - co ważne - bank może później domagać się od klienta pokrycia strat.
Banki muszą najpierw oddać pieniądze, a dopiero później badać okoliczności incydentu oraz ewentualną winę użytkownika. Zmiana ta ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa transakcji elektronicznych poprzez zmuszenie banków do aktywnego blokowania podejrzanych operacji i stosowania zaawansowanych narzędzi weryfikacyjnych.
O tym, co może to zmienić w funkcjonowaniu banków, mówił w "Popołudniu TOK FM" autor bloga "Subiektywnie o finansach" Maciej Samcik. - Banki prawdopodobnie będą brały teraz część odpowiedzialności za to, w jaki sposób są używane technologie, które nam ułatwiają samoobsługę, tzn. jeśli bank oferuje klientowi możliwość wykonywania przelewów zdalnie, to ten bank będzie miał większą presję, by ewentualnie wykryć, że to może być transakcja fraudowa - mówił ekspert w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.
Według eksperta od finansów może być tak, że banki będą teraz częściej blokować przelewy, które uznają za podejrzane, żeby je sprawdzić i będą chciały też korzystać z biometrii behawioralnej. - Być może będą do nas częściej dzwoniły, by potwierdzić, czy to my dokonujemy transakcji - dodał Maciej Samcik.
Sprawa, w której orzekł dziś TSUE, dotyczy klientki polskiego banku. Kobieta wystawiła na jednej z platform internetowych przedmiot na sprzedaż. Osoba podająca się za kupującego przesłała jej link do strony przypominającej witrynę banku, gdzie sprzedająca rzekomo miała dokonać potwierdzenia sprzedaży. Kobieta wpisała tam dane do logowania do bankowości. Oszust wykorzystał to, wykonując z jej konta przelew na kwotę około siedmiuset euro. Kobieta zgłosiła sytuację bankowi, jednak ten odmówił jej zwrotu pieniędzy. Sprawę rozpatruje sąd.
Źródło: TOK FM