,
Obserwuj
Gospodarka

Tania ropa, drogi gaz. A Putin tylko zaciera ręce. Za chwilę dostanie kolejną szansę

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
10.03.2025 20:52
Ropa naftowa tak tania nie była od dawna. Surowiec tanieje, bo jest go za dużo: amerykańskie magazyny są pełne, a wojna handlowa budzi na świecie demony spowolnienia gospodarczego. W czasie kiedy ropa tanieje, drożeje gaz, bo Europa w czasie chłodniejszej zimy spalała zapasy z magazynów. Te trzeba będzie wkrótce uzupełnić. I tu głowę podnosi... Rosja!
|
|
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER/ East News
  • W tym odcinku będziemy układać energetyczne puzzle. Układanka odbędzie na planszy z napisem 'Europa'. Bo od tego czy wszystkie klocki do siebie pasują i jak są ułożone zależy nie tylko jakie płacisz rachunki za prąd i ciepłe kaloryfery.
  • Ale także jak się ma gospodarka twojego kraju i krajów sąsiednich, z którymi Twój kraj robi interesy.
  • Od energetycznych puzzli zależy, ile kosztują rzeczy. Wszystkie rzeczy.

A zaczynamy od klocka naftowego, bo tam dziać się będą nowe cuda. Zresztą część już się wydarzyła. Ropa naftowa potaniałą najmocniej od trzech lat. Nie kosztuje nawet 70 dolarów za baryłkę. Tani jest surowiec amerykański. I europejski, ten potaniał do poziomu najniższego od 2021 roku, czyli od czasów pandemii. Gdy świat zamarł w bezruchu, więc nie potrzebował paliwa, które stało się wtedy rekordowo tanie. Dzisiaj jest podobnie. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że po wypowiedzeniu sąsiadom wojny handlowej rynki uważają, że skutkiem tej wojny będzie - pośród wielu innych rzeczy - spowolnienie gospodarcze. Takie spowolnienie oznacza mniej towarów do przewiezienia i mniej spalonego paliwa. Czyli mniejsze zapotrzebowanie na ropę. A jeśli na rynku jest więcej sprzedających niż kupujących, to cena spada. A to nie koniec złych wiadomości dla producentów ropy. Bo mamy jeszcze szaloną politykę gospodarczą prezydenta Donalda Trumpa. Prawdziwe rodeo z wprowadzaniem i zawieszaniem zaporowych ceł pozbawione racjonalnego ładu i składu wprowadziło na rynkach regularny chaos. W którym najrozsądniejszą taktyką jest... brak taktyki. I wstrzymanie się z biznesowymi decyzjami i inwestowaniem pieniędzy. A to i tak nie wszystko. Bo kolejny naftowy puzel, to stan amerykańskich magazynów. Okazało się bowiem, że jest lepiej niż zakładano. Bo rosną zapasy paliwa w magazynach. A to znaczy, że rząd USA nie tak szybko pójdzie na kolejne zakupy. I teraz o kolejnych klockach z tej części układanki. Klocki to Arabia Saudyjska, USA i... Rosja. I to właśnie w tej trójce mogą się wydarzyć rzeczy niesłychane.

Tania ropa, drogi gaz. A Putin tylko zaciera ręce

Chodzi o... jeszcze więcej ropy. W sytuacji, gdy ta, która już jest, okazuje się niespecjalnie potrzebna. Plan zwiększenia produkcji i to już od kwietnia ma organizacja państw producentów ropy, czyli OPEC+, plan polegający na podstawieniu sobie nogi. Bo większa ilość surowca, to jeszcze niższe ceny. I jeszcze mniejsze wpływy do kasy wydobywców. Ważne zwłaszcza dla Arabii Saudyjskiej, która z pozycji jednego z najbogatszych państw świata, spada do niższej ligi. Przestaje opływać w dostatki, bo świat coraz częściej zamiast na ropę jeździ na prąd.

I ostatni klocki. Ich miejsce to Zatoka Meksykańska i kanadyjska Alberta. Nałożone na sąsiadów zaporowe cła obejmują ropę wydobywaną na całym kontynencie. Ropa meksykańska prawdopodobnie w ostatniej chwili uciekła gospodarczej śmierci spod kosy. Ale nie wiadomo czy uszła z życiem ostatecznie czy tylko chwilowo. Ropa kanadyjska, niezbędna w rafineriach USA do utrzymania procesu technologicznego, będzie droższa o cło. Jeśli producenci nie zmienią dostawców, Amerykański kierowca, przyzwyczajony do taniego tankowania zapłaci za paliwo drożej, rocznie jakieś 200 dolarów. Czyli odwrotnie niż obiecuje prezydent Donald Trump.

I dlatego na naftowej planszy, niespodziewanie możesię pojawić klocek z napisem Rosja. Wykluczona ze światowego handlu surowcami po napaści na Ukrainę, może doczekać się handlowej rehabilitacji. Za sprawą tego samego Donalda Trumpa. Światowe media obiegła bowiem informacja o sojuszu teoretycznie niemożliwym. Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska i Rosja miałyby umawiać się w sprawie ilości wydobywanej ropy. Tak, by zarabiać jak najwięcej, na rozsądnie wycenionej ropie.

Klocek z napisem: Rosja

I teraz czas na gazową część układanki. Klocki są inne, bo przeważnie europejskie. Ale jeden jest taki sam, to klocek z napisem Rosja. Bo i tutaj mają się toczyć poufne rozmowy w sprawie włączenia do sprzedaży rosyjskiego gazu, wykluczonego z zachodniego rynku trzy lata temu. Rozmowy mają dotyczyć włączenia bałtyckiego gazociągu i powrotu tą drogą taniego surowca ze Wschodu. Bo na razie Europa z powodu nieoczekiwanie chłodnej zimy, wybiera gaz z magazynów w ekspresowym tempie. Będzie musiała szybko je uzupełnić do jesieni. Bo Unia Europejska pod groźbą kary wymaga utrzymywania żelaznej rezerwy. I dlatego ceny gazu na najważniejszej europejskiej giełdzie TTF wzrosły w ostatnim czasie do niewidzianego wcześniej poziomu. Tym bardziej, że zima postanowiła nie odpuszczać i zmusza Europejczyków do grzania gazem.

Ale jest też druga strona tego gazowego równania. Strona składająca się z czystych spekulacji. Takich, które już znacie: o przywróceniu dostaw rurociągami ze Wschodu. Oraz pogłosek o tym, że Europa planuje jeszcze mocniej odciąć się od rosyjskiego surowca. Czyli dostaw skroplonego gazu LNG statkami. Które wciąż odbiera i to w rekordowych ilościach. W tej części puzzli kluczowy jest jednak klocek amerykański. To dlatego, że USA próbują wcisnąć Europie swój gaz. Pytanie czy i na ile Europa się zgodzi. Bo z Ameryką ma coraz bardziej na pieńku. Na koniec puzel ostatnio zapomniany - czyli węgiel.

Najpierw o tym jak jest. Otóż jest supertanio. Na azjatyckim rynku cena tony węgla spadła poniżej 100 dolarów, czyli niecałych 400 złotych. A to najmniej od czterech lat. Dla porównania wydobycie tony węgla w Polsce kosztuje dwa razy tyle, w sprzedaży detalicznej tona węgla to 1000-1200 złotych. Czyli w porównaniu z cenami światowymi - astronomicznie drogo. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że zapotrzebowanie na to schyłkowe paliwo... stale rośnie. Coraz więcej najbrudniejszego energetycznego potrzebują nawet te kraje, które bardzo szybko przestawiają się na źródła odnawialne. Na przykład takie, w których jak grzyby po deszczu wyrastają centra obliczeniowe sztucznej inteligencji albo na przykład magazyny danych. Z tego powodu - choć dzisiaj jest nadzwyczajnie tani - węgiel będzie szybko drożeć. Bo nikomu nie opłaca się grzebać w ziemi w poszukiwaniu nowych złóż. I budować kolejne kopalnie. Ale to już zupełnie inna historia. I nowe pudełko gospodarczych puzzli.