Człowiek kontra jesień. "W ciągu jednej doby ubywa około 4 minuty dnia"
Dlaczego nadejście jesieni ma tak duży wpływ na nasze samopoczucie? Czy sztuczne światło może zastąpić nam słońce? Jak "zaprzyjaźnić się ze światłem" i nim zarządzać? Popularyzator nauki Adam Mirek w "Zapytam inaczej" wyjaśnił, jak słońce oraz wydzielanie melatoniny sterują naszym zegarem biologicznym.
Z tego artykułu dowiesz się:
- dlaczego nadejście jesieni odczuwamy jako nagłą zmianę;
- jak długość dnia i ilość światła wpływają na nasz organizm;
- jak światło wpływa na wydzielanie melatoniny i naszą senność;
- dlaczego jesienią warto wychodzić na zewnątrz nawet w pochmurne dni;
- co robić, by lepiej funkcjonować jesienią.
Wielu z nas już zdążyło zapomnieć, że jeszcze niedawno narzekało na upały. Przyszła jesień, a wraz z nią zmęczenie, senność, brak energii i spadek produktywności. Przejście lata w jesień nasz organizm odczuwa wyraźniej niż w zimę. Gość "Zapytam inaczej" Adam Mirek tłumaczył, dlaczego tak jest. - Tak zbudowany jest wszechświat. Oś obrotu Ziemi jest nachylona do jej orbity, w związku z czym dnia ubywa szybciej w okolicy równonocy, czy jesiennej, czy wiosennej, a w okolicach przesilenia letniego czy zimowego jest to dużo mniejsza zmiana. I tak jesienią w ciągu jednej doby ubywa nam około 4 minuty naszego dnia - wyjaśnił popularyzator nauki, chemik, autor książek oraz autor audycji w TOK FM "Z nauką po imieniu".
A pora dzienna to światło i to ono odgrywa kluczową rolę w naszym samopoczuciu. - Tak zostaliśmy dostosowani ewolucyjnie, bo gdy spojrzymy na inne gatunki zwierząt, to one nie do końca rozumieją, że np. 20 września w jednym roku świeci słońce, w innym pada deszcz. Najbardziej niezawodnym kalendarzem jest dla nich długość dnia. I tak samo jest i było przez wieki dla ludzi. (...) Zegar biologiczny działa głównie poprzez wydzielanie hormonu zwanego melatoniną - kiedy jest światło, nie ma melatoniny, nie chce nam się spać. Kiedy światła nie ma i robi się ciemno, wydziela się melatonina i stajemy się senni - mówił gość Anny Piekutowskiej.
Pochmurny dzień lekiem na jesienną chandrę
W przeciwieństwie do ludzi sprzed wieków możemy korzystać ze sztucznego światła. - Są badania zresztą naukowe, które potwierdzają, że nawet sztuczne światło jest w stanie poprawić naszą produktywność - wskazał Adam Mirek, podkreślając jednocześnie, że co za dużo, to niezdrowo.
- Z raportu "Zanieczyszczenie światłem w Polsce" za 2022 rok wynika, że 58 proc. mieszkańców Polski żyje w miejscach, z których nie widać Drogi Mlecznej, a około 20 proc. mieszka tam, gdzie noc jest tak jasna, że oko nawet po zmroku nie przechodzi w pełni w nocny tryb widzenia. Ciała tych 20 proc. nie doświadczają absolutnej ciemności, która jest potrzebna, żeby dobrze spać, synchronizować temperaturę ciała, ciśnienie, wydzielanie hormonów, metabolizm glukozy. Więc za dużo światła to źle, za mało też niedobrze - stwierdził Adam Mirek.
Co robić, by dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę światła? Popularyzator nauki radził ustawienie biurka przy którym pracujemy jak najbliżej okna, łykać witaminę D, unikać ekranów przed snem, a także.... wychodzić z domu w pochmurny dzień. - W pochmurny dzień światło słoneczne jest dla nas dużo korzystniejsze i mocniejsze, niż to światło sztuczne wewnątrz pomieszczenia. Warto więc się zmusić do wyjścia nawet w ten pochmurny dzień. (...) Warto z tym światłem się zaprzyjaźnić i obchodzić w odpowiedni sposób. To znaczy w ciągu pierwszej części dnia dostarczać sobie go jak najwięcej. Im dalej w dzień, tym mniej światła - tłumaczył Adam Mirek w audycji "Zapytam inaczej".
Źródło: TOK FM