,
Obserwuj
Polityka

Andrzej Poczobut wrócił na Białoruś. "Zadomowiłem się w paszczy lwa"

2 min. czytania
08.09.2026 13:38
Obserwuj nas na Google

Andrzej Poczobut przekroczył granicę polsko-białoruską we wtorek przed południem. Zamierza dotrzeć do rodzinnego Grodna i spotkać się z rodziną oraz współpracownikami ze Związku Polaków na Białorusi.

Andrzej Poczobut we wrześniu 2026 r.
Andrzej Poczobut we wrześniu 2026 r.
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kim jest Andrzej Poczobut?
  • Dlaczego Poczobut wrócił na Białoruś?

Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej w Białorusi Andrzej Poczobut zapowiedział, że powróci do kraju od razu, gdy przybył do Polski 28 kwietnia. Wówczas prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka wypuścił go z łagru w ramach wymiany więźniów zaaranżowanej przez Stany Zjednoczone.

Pobyt Poczobuta na Białorusi ma trwać tydzień. Jak mówił w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", zamierza się tam spotkać z rodziną i współpracownikami z represjonowanego Związku Polaków na Białorusi.

Aktywista przed wyjazdem przyznał, że się boi. - Wszyscy się boją, ale w życiu nie należy kierować się strachem - mówił Poczobut w rozmowie z przyjacielem, dziennikarzem "Gazety Wyborczej" Bartoszem Wielińskim. Na pytanie o wyjazd w paszczę lwa Poczobut odparł, że "tam żyje". - Zadomowiłem się w paszczy lwa - stwierdził działacz.

Poczobut pięć lat spędził w białoruskich więzieniach i łagrze, odrzucając propozycje wyjazdu do Polski w jedną stronę. Reżim w Mińsku skazał go za rzekome "wzniecanie nienawiści" oraz "wzywanie do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa". Jak tłumaczył Bartosz Wieliński, powrót na Białoruś to dla Poczobuta "sprawa honoru".

- Z tego, co wiem o funkcjonowaniu białoruskiego reżimu, wynika, że zamykanie mnie w więzieniu byłoby władzom w Mińsku bardzo nie na rękę, skoro podejmowane są próby odmrożenia relacji z Zachodem - mówił Poczobut w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". - Białoruś przybliżyła się do totalitaryzmu. Trzeba jechać i sprawdzić na miejscu, co się dzieje. Padło na mnie - dodał działacz.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, Wyborcza.pl