Ataki w szkole, Sejm przyjął ustawę. "Nie możemy wylać dziecka z kąpielą"
Po wydarzeniach w szkołach Sejm przyjął ustawę pozwalającą na blokowanie nielegalnych treści w internecie. Co to oznacza? Co się zmieni? I dlaczego? O tym rozmawiali politycy w "Wyborach w TOK-u".
Ataki w szkole, Sejm przyjął ustawę. "Nie możemy wylać dziecka z kąpielą"
W związku z aktami przemocy w szkołach skontrolowanych zostało blisko 50 tys. placówek, zatrzymano 76 osób - poinformowała w sobotę policja. Jednocześnie Sejm uchwalił w czwartek ustawę pozwalającą na blokowanie nielegalnych treści w internecie. To odpowiedź na styczniowe weto prezydenta Karola Nawrockiego do pierwszej wersji przepisów.
Celem nowelizacji jest wprowadzenie procedury, dzięki której możliwe będzie szybkie wydawanie nakazów ograniczających dostęp do treści naruszających prawo w internecie, przy jednoczesnym poszanowaniu praw użytkowników sieci. Projektu ustawy nie było w porządku obrad obecnego posiedzenia Sejmu. Do bloku głosowań trafił w czwartek po słowach Donalda Tuska podczas rządowej narady. Jeszcze przed głosowaniem głos zabrał szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki. Zwrócił się z apelem do premiera Donalda Tuska, aby "nie robić polityki, próbować powiązać prezydenta Nawrockiego z kwestią tej tragedii".
- Te zarzuty tak naprawdę to klasyczne odwracanie kota gonem, ale z dużą agresją. To przykład, że agresja ma miejsce nie tylko w sieci, ale i na sali sejmowej i to z ust szefa kancelarii. To oburzające - skomentowała w "Wyborach w TOK-u" Gabriela Lenartowicz z Koalicji Obywatelskiej.
Do sprawy odniósł się także Alvin Gajdhur z Kancelarii Prezydenta.
- To Donald Tusk zaatakował prezydenta Karola Nawrockiego w sposób cyniczny, bo wykorzystał niewyobrażalną tragedię do ataku na głowę państwa. Przypomnijmy fakty. Pan prezydent zawetował w styczniu ustawę o usługach cyfrowych, bo to była zła ustawa. Urzędnik mógł ocenzurować wypowiedzi, a nie sąd. I co zrobiła koalicja 13 grudnia? Poprawiła te przepisy, długo to trwało, ale 25 września pan prezydent podpisał ustawę o nadzorze nad usługami cyfrowymi. Ustawa jest podpisana, więc nie wiem o co premierowi Donaldowi Tuskowi chodzi - mówił.
W ocenie Gabrieli Lenartowicz nie chodzi o to, "by post factum ścigać za groźby karalne, ale by móc na żywo, od razu, blokować tego typu zachowania w sieci".
- Jeśli 15-letni zabójca, który miał kamery, chciałby to transmitować na żywo, to dlatego, że nie było weta prezydenta, nie można by tego było od razu zablokować - podkreśliła.
Co na to Krzysztof Szczucki z Rozwoju Plus?
Jak przyznał, choć jest "straszny margines patologii w internecie i musimy znaleźć rozwiązanie, to nie możemy wylać dziecka z kąpielą". - Gdyby te przepisy weszły, to by była wielka dyskusja chociażby w kampanii wyborczej, czy nie pojawiłaby się pokusa tego czy innego urzędnika, który miałby określone polecenie polityczne, wyłączenia jakiejś strony internetowej, profilu, przekazu ze strony środowiska politycznego. Bo na przykład zdaniem polityków rządzących to sieje nienawiść, a zdaniem danego polityka to po prostu przedstawienie poglądów. Granica bywa cienka - przekonywał.
W ocenie Sławomira Ćwika z Unii Centrum nie chodzi o wolność słowa, a "tylko i wyłącznie o walkę z rządem".
- Bardzo jestem zaskoczony, że prawicy kompletnie nie przeszkadza, że dzisiaj chiński TikTok, amerykańska Meta może sobie dowolnie cenzurować treści na polskich profilach społecznościowych. Mogą wygaszać poszczególnych użytkowników według własnego widzimisię. I to państwo akceptujecie. Tymczasem teraz wdrażamy rozporządzenie DSA Digital Service Act - skwitował w TOK FM.
Akt o usługach cyfrowych (DSA) jest pierwszą na świecie regulacją cyfrową (rozporządzeniem), która nakłada na firmy w całej UE odpowiedzialność za treści zamieszczane na ich platformach. W całości obowiązuje w krajach członkowskich od 17 lutego 2024 r. Artykuły 9. i 10. DSA wskazują, że państwowe organy sądowe i administracyjne mogą nakazywać dostawcom blokowanie treści w internecie.
W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach (woj. mazowieckie) 15-latek zaatakował trzy osoby, w tym 37-letnią pracownicę placówki, która zmarła. Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób, w tym pięcioro uczniów i dwoje nauczycieli. Miał również plecak z materiałem wybuchowym domowej roboty.
Policjanci udaremnili też prawdopodobny atak w szkole w Sierpcu. Zatrzymany 17-latek, który groził, że "zrobi coś złego", usłyszał zarzuty i został aresztowany na dwa miesiące.
Źródło: TOK FM, PAP